Polityka przeszkadza Chinom w eksploracji Marsa

Dyrektor generalny Narodowego Centrum Nauk Kosmicznych przy Chińskiej Akademii Nauk, Wu Ji, powiedział podczas Tygodnia Nauk Kosmicznych, że rząd Chin formalnie jeszcze nie zaakceptował bezzałogowej misji na Marsa planowanej na rok 2020.

Wu Ji przekazał, że zmiany i reformy w rządzie centralnym stanowią główną przyczynę w braku “zielonego światła" dla misji: "Nie ma tak naprawdę nikogo decyzyjnego do zaakceptowania tego programu". 

Reklama

Według dyrektora, trwa studium wykonalności misji, przeprowadzane przez Akademię Nauk i podmioty przemysłowe. Misja ma składać się z orbitera i lądownika z łazikiem. Co ciekawe, Wu Ji przyznał, że ponowne zainteresowanie Marsem ożywił w Chinach sukces indyjskiej misji marsjańskiej MOM.

Jeśli chodzi o program księżycowy, to przebiega on bez zakłóceń. Trwa budowa misji Chang’e-5, której start planowany jest na rok 2017 lub 2018. Misja ta ma przywieźć na ziemię około 200 gramów księżycowego gruntu.

Zmiany na pewno dotkną misję Chang’e-4, ale będą to w zasadzie zmiany pozytywne. Ponieważ poprzedniczka, Chang’e-3 była tak udana, Chińska Agencja Kosmiczna postanowiła na razie jej nie realizować, gdyż nie przyniosłaby ona dużo nowej wiedzy inżynieryjnej. Z tego powodu ma ona zostać powiększona (i wykorzystać większą rakietę nośną) i zrealizowana po misji Chang’e-5. Lądownik miałby też osiąść w innym rejonie Srebrnego Globu. Rozważana jest nawet tzw. “ciemna strona" Księżyca. Wcześniej była planowana jako misja zapasowa dla Chang’e-3.

Dowiedz się więcej na temat: NASA | chiński podbój kosmosu | Mars

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje