Reklama

Zwykła żarówka może umożliwić podsłuch z odległości 25 metrów

„Inteligentne” urządzenia domowe mogą zostać zhakowane, tak jak kamera i mikrofon laptopa lub smartfona. Phishing, słabe hasło czy nieostrożność mogą doprowadzić do włamania do skrzynki e-mail czy konta bankowego. Nie możemy jednak zapominać o bardziej tradycyjnych metodach inwigilacji. Najlepiej pokazuje to fakt, że udowodniono właśnie, że zwykła domowa żarówka może umożliwić podsłuch z odległości 25 metrów.

Skuteczność podsłuchu za pomocą zwykłej domowej żarówki udowodnili naukowcy Uniwersytetu Bena-Guriona i Instytutu Naukowego Weizmanna. W opublikowanej wspólnie pracy naukowej wskazują, że obecne w każdym budynku, czy to w domach, firmach czy miejscach publicznych żarówki umożliwiają prowadzenie podsłuchu w czasie rzeczywistym z odległości nawet około 25 metrów.

Reklama

Do całej operacji wystarczy rzeczona żarówka, laptop (nie musi to być sprzęt za ogromne pieniądze, ale nawet zwykły laptop biznesowy) oraz urządzenie o wartości około 400 dolarów. Urządzeniem tym jest czujnik elektrooptyczny, który wystarczy skierować w kierunku żarówki.

Czy jest to skuteczne? Badania pokazują, że tak. Naukowcom udało się pozyskać stosunkowo wyraźne nagranie, stojąc na moście i celując w okno biura znajdującego się około 25 metrów dalej.

Co podsłuchano? Na pierwszy ogień poszła muzyka, a konkretnie utwory "Clocks" zespołu Coldplay i hitowe "Let it Be" Beatlesów. Oczywiście, nagranie nie było tak czyste, jak gdyby zarejestrował je mikrofon ukryty w pomieszczeniu, ale aplikacje do rozpoznawania piosenek, Shazam i SoundHound, rozpoznały je bez problemu.

Muzyka to jednak jedno, a co z czymś ważniejszym, czyli rozmowami? Tutaj również odniesiono sukces. Odpowiednie API dostarczone przez Google Cloud bez żadnego problemu precyzyjnie przekształciło pozyskane nagranie w zapis tekstowy.

Jak działa podsłuch z żarówki?

Technika podsłuchu z żarówki została nazwana "lamphone" i w rzeczywistości jest stosunkowo prosta. Wspomniany czujnik elektrooptyczny przechwytuje niewielkie wibracje na szklanej powierzchni żarówki, które generowane są przez fale dźwiękowe związane z mówieniem, puszczaniem muzyki czy wykonywaniem jakichkolwiek innych działań wywołujących dźwięk.

Rzeczone wibracje są "tłumaczone" ze stosunkowo dużą dokładnością, na bieżąco. "Każdy dźwięk w pomieszczeniu może być z niego przechwycony bez konieczności hakowania czegokolwiek i posiadania urządzenia w pomieszczeniu. Potrzebujesz jedynie linię wzroku do wiszącej żarówki i to wszystko" - Ben Nassi, naukowiec.

Nie jest to może metoda o szerokim zastosowaniu, ale jest niewątpliwie ciekawa, przede wszystkim z uwagi na niski koszt i brak konieczności posiadania zdolności hakerskich czy dostępu do danego pomieszczenia. Wystarczy żarówka. Ogranicza jednak niewielka odległość i fakt, że trzeba mieć ją w linii wzroku.

Podsłuch z żarówki brzmi tak prawdopodobnie, jak długopis z ładunkiem wybuchowym, a jednak nie jest to gadżet Jamesa Bonda, a rzeczywistość.


Dowiedz się więcej na temat: żarówka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje