Reklama

Wszystko o cyberrybie

Czy taka ryba to jest tylko zabawka, czy też może mieć jakieś praktyczne zastosowania?

Reklama

- Często pada takie pytanie. Ja odpowiem tak: przed Nocą Robotów odbyła się w Polskim Radiu rozmowa dwóch profesorów z PIAP (Przemysłowy Instytut Automatyki i Pomiarów - red.). Podczas dyskusji spytano jednego z nich o to samo i on stwierdził, że piętnaście czy dziesięć lat temu, kiedy zaczynało się tworzenie robotów w PIAP, ludzie również pytali, czy to jest zabawka, po co to jeździ, a teraz na tej samej bazie powstały roboty, które pomagają żołnierzom w Afganistanie. Może więc kiedyś ta ryba też się doczeka takich samych zastosowań...

- Ze swojej strony mogę jeszcze dodać, że wszystko zależy od finansów. Jeżeli będziemy mieli małe środki, to możemy zrobić taką zabawkę, która będzie podobna do ryby. A jeżeli włoży się w to duże pieniądze, to możliwości jest wiele.

Na czym polega przewaga waszej ryby nad innymi?

- Przede wszystkim chodzi o napęd falowy. Natura wybrała go w trakcie ewolucji jako napęd idealny. Dodatkowo taką rybę możemy zanurzać i wynurzać bez mącenia wody przez śruby napędowe, jak to jest w przypadku innych robotów, które do ruchu pionowego włączają łopatki wirników. Wtedy woda zostaje zmącona i kamera już nic nie może widzieć. A nasz robot unosi się lub opada w miejscu.

Dzięki pęcherzom pławnym, tak?

- Tak, dzięki pęcherzom pławnym, a dodatkowo jeszcze dzięki zmianie geometrii płetw bocznych, co powoduje, że gdy ryba płynie, może się unosić szybciej lub wolniej. Jest jeszcze taki ciekawy ciężarek, który się przesuwa do przodu i do tyłu, dzięki czemu, gdy ryba opada, to opada głową w dół, a gdy się wynurza, robi to głową do góry.

Czy takiego robota można by wykorzystać do automatycznego sprzątania akwariów, tak jak roboty-odkurzacze sprzątają mieszkania? Czy widzicie swoją rybę w takiej roli?

- Powrócę do tej odpowiedzi: wszystko zależy od kosztów. Człowiek poleciał w kosmos i dało się? Dało, tylko pozostaje kwestia, ile to kosztowało, ilu ludzi i ile czasu temu poświęciło. Oczywiście, do takiej sprzątającej ryby musiałaby być jakaś szczotka, jakaś przyssawka czy pompa, która pozwoliłaby na sprzątanie drogą filtracji. Byłoby to oczywiście możliwe, ale taka czynność pochłaniałaby bardzo dużo energii.

- Ale z bardziej ambitnych projektów, do których można by rybę wykorzystać, warto sobie wyobrazić zastosowania w ratownictwie wodnym. Kiedy nurkowie poszukują na przykład jakiejś osoby w wodzie, to płetwami automatycznie powodują, że ta woda jest mętna,a przy tym nurek patrzy tylko własnymi oczami. Naszej rybie możemy kazać popłynąć w jakieś miejsce i na przykład szukać czegoś na obszarze 10 metrów kwadratowych. I możemy do tego zastosować zwykłą kamerę, albo na przykład kamerę na podczerwień czy echosonar.

Cyberryba wygląda i zachowuje się podobnie do prawdziwej ryby. Czy robiliście jakieś testy, jak inne ryby na nią reagują?

- Jeszcze nie robiliśmy takich testów. Chcielibyśmy je zrobić i pewnie zrobimy, ale już nie na tej konstrukcji tylko na następnej. Ta konstrukcja jest zrobiona za bardzo małe pieniądze, głównie z naszych własnych funduszy. Teraz chcemy zbudować innego robota.

Dowiedz się więcej na temat: Cyberryba

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje