Reklama

Uwaga! Mundurowi podglądacze na lotniskach

Kobiety składają skargi na amerykańską Administrację Bezpieczeństwa Transportu, ponieważ po kilka razy musiały przechodzić procedurę skanowania całego ciała. Po co agentki federalne miałyby je prowadzić do tych urządzeń? Żeby agenci federalni mogli sobie popatrzeć.

Administracja Bezpieczeństwa Transportu (Transportation Security Administration - TSA) jest agencją federalną odpowiedzialną za bezpieczeństwo transportu w USA. W jej gestii znajduje się także obsługa urządzeń do skanowania całego ciała. Choć podczas przeszukań pasażerów obecne mogą być jedynie osoby tej samej płci, zasada ta nie obowiązuje już ludzi siedzących przed monitorami i, technicznie, oglądających pasażerów nago. Ale to nie jest problem, przecież żadna władza nie wykorzystałaby swoich możliwości do tak niskich celów jak oglądanie szczupłych blondynek w negliżu.

Reklama

Nie wiem jakiego koloru włosy ma Ellen Terrell, wiem za to, że miała wylecieć z lotniska w Dallas, kiedy agentka TSA wyłowiła ją z tłumu pasażerów i zaprosiła na kontrolę. Podczas spaceru pani Terrell dowiedziała się od agentki, że ma "niezłą figurę". Na zakończenie trzykrotnego skanowania mogła posłuchać, między innymi, takiego komunikatu przez radio: "Dajcie spokój chłopaki! Wcale nie jest rozmazane. Puszczam ją." Nic dziwnego, że pani Terrell prędziutko pobiegła do CBS.

Stacja przejrzała ponad 500 skarg na działania agentów TSA i okazało się, że dziwnym trafem "losowym" kontrolom poddawana jest bardzo duża liczba atrakcyjnych kobiet. Ze skarg wyłania się mniej więcej taki obraz:

"Osoba za monitorem wydawała się czerpać przyjemność z wybierania osób do skanowania a nie skupiać się na prawdziwym losowym wyborze. Wydawało mi się to nieodpowiednie. Kobieta stojąca za mną również została "losowo" wybrana. Kiedy się rozejrzałam, okazało się, że do skanowania wybrano same kobiety. Ani jednego mężczyzny." Przykłady można mnożyć.

Naprawdę rozumiem, że w pracy można czasem zażartować, ale żeby agenci federalni kryli się za "ważnym interesem państwa", kiedy interes nie jest ani szczególnie ważny ani szczególnie państwowy - to już jest mocna przesada. Z oficjalnego oświadczenia przesłanego CBS przez władze agencji dowiedzieć się można, że "TSA w żaden sposób nie profiluje pasażerów".

W Stanach zrobiło się o tym głośno na tyle, że Senat zajął się projektem zmian w prawie, które mają zapobiec tego typu nadużyciom w przyszłości. Skaner ciała usunięto z lotniska w Dallas, choć takie urządzenia funkcjonują nadal w 39 innych portach lotniczych na terenie USA.

Cała sprawa, choć miała miejsce w Stanach, pokazuje jak łatwo naruszyć nasze prawa przy pomocy odpowiedniej technologii i "podkładki" ideologicznej w postaci "wojny z tu-wstaw-to-co-aktualnie-jest-wygodne". A wraz z rozwojem technologii prób ingerencji w nasze życie prywatne będzie coraz więcej.

Źródło informacji

gizmodo.pl

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Uwaga! | lotnisko | linie lotnicze

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje