Rowery kilkanaście metrów pod ziemią

Brak miejsc postojowych w miastach dotyczy nie tylko samochodów. Japończycy zaczęli budować parkingi, magazynujące jednoślady kilkanaście metrów pod ziemią w ramach w tzw. „Eco Cycle”.

Kiedy nie można budować w górę, warto pomyśleć o zejściu w głąb ziemi. Jeśli ułatwia to życie wielu cyklistom, pomysł jest tym bardziej sensowny. Co zatem rewolucyjnego w podziemnych parkingach? Przecież już teraz większość nowo budowanych bloków mieszkalnych ma garaże, do których mieszkańcy transportują pojazdy windą lub specjalnymi zjazdami. Innowacyjna w projekcie japońskiej firmy Giken Seisakusho Co. LTD, jest pełna automatyzacja systemu i liczba rowerów, które mogą zostać zmagazynowane w tzw. "ECO Cycle".

Rozwiązanie to w pełni wpisuje się w nurt smart city. Japończycy, jedna z najbardziej technologicznie zaawansowanych nacji, lubują się w tego typu pomysłach. Projekty takie jak rowerowy parking podziemny pojawiają ze względu na zagęszczenie ludności w ośrodkach miejskich. Dodatkowo mieszkańcy wysp nie mają innego wyjścia niż zamienianie swoich metropolii w smart. Parkingi poniżej poziomu chodnika, zarówno samochodowe jak i te na rowery, stają się codziennością w Kraju Kwitnącej Wiśni.

Jak to działa?

Reklama

ECO Cycle jest zabezpieczony przeciwko wstrząsom sejsmicznym, które na wyspach japońskich są dużym zagrożeniem zarówno dla budynków naziemnych, jak i struktur zlokalizowanych w głębi ziemi. To tak naprawdę mechaniczny, w pełni zautomatyzowany parking, przypominający bardziej konstrukcję z filmu sci-fi, niż produkt myśli inżynieryjnej XXI wieku. Całość jest uruchamiana za pomocą zaledwie jednego guzika i jak do tej pory działa bez zarzutów. Produkt firmy Giken Seisakusho Co. LTD mierzy 7 m szerokości i jest na tyle głęboki, że mieści aż 144 rowery. Jest w pełni bezpieczny zarówno dla użytkowników, jak i jednośladów. Nie istnieje szansa na to, by pojazd został skradziony, bo nieautoryzowana osoba nie jest go w stanie wydobyć spod ziemi.

Aby skorzystać z ECO Cycle, potrzebne będą dwa narzędzia - naklejka identyfikacyjna w przedniej części ramy rowerowej i taka sama dla właściciela, który trzyma ją przy sobie. Po podjechaniu do drzwi podziemnego magazynu, urządzenia wbudowane w automat skanują kod umieszczony na pojeździe i wysuwają odpowiednie uchwyty na przednie koło. Po umieszczeniu w nich jednośladu, wystarczy wcisnąć przycisk: automatycznie otworzą się drzwi, rower zostanie wciągnięty do środka i przy pomocy odpowiednich prowadnic umieszczony w wolnym miejscu parkingowym. Aby odebrać pojazd, wystarczy przyłożyć do czytnika drugą naklejkę i gotowe - jednoślad wraca na górę. Średnia prędkość całej operacji to według producenta zaledwie 13 sekund.

Nie tylko dla miast?

Rozwiązanie takie jak ECO Cycle może być przydatne dla wszelkiego typu wypożyczalni rowerowych. Mieszkańcy większych polskich miast znają doskonale problem, jakim są rozległe stojaki. Dotyczy to chociażby systemu Veturilo. Często też zdarza się, że w najbardziej obleganych miejscach w stolicy brakuje jednośladów dla wszystkich, którzy chcieliby poruszać się nimi po mieście. ECO Cycle mogłoby rozwiązać tego typu kłpoty, eliminując problem magazynowania, transportowania i dostępu do pojazdów.

"W dobie gęstego zaludnienia miast, tego typu rozwiązania to zawsze dobry pomysł. Jednak w naszym przypadku i odniesieniu do powierzchni polskich aglomeracji miejskich byłyby to bardzo poważne inwestycje i warto zastanowić się, czy byłyby one właściwe" - mówi Michał Dąbrowski z firmy Nexbike Polska, odpowiedzialnej za system rowerów miejskich Veturilo. "Biorąc pod uwagę ilość miejsca, które w tej chwili możemy poświęcić na klasyczne stacje rowerowe, podziemne garaże nie wydają się potrzebne" - dodaje.

Wygląda na to, że w Polsce będzie trzeba jeszcze poczekać na tego typu rozwiązania.

Bartłomiej Pobocha


Dowiedz się więcej na temat: smart city | rower

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje