Reklama

Nintendo królem świata

Nintendo zostało królem pierwszych dni świątecznej gorączki. Świat oszalał na punkcie konsol ojców Super Mario. Świat, ale nie Polska.

Konsole Nintendo sprzedają się tak dobrze, że sieci sklepów w USA, Wielkiej Brytanii oraz Japonii muszą walczyć o kolejne dostawy. Święta zapasem, a konsol coraz mniej. Według firmy analitycznej NPD Nintendo sprzedało w listopadzie 1,53 mln egzemplarzy konsoli Nintendo DS oraz 981 tys. Nintendo Wii. Drugie miejsce w wojnie konsol nowej generacji zajął Microsoft z 770 tys. konsol, a trzecią pozycję PlayStation 3 - 466 tys sprzedanych egzemplarzy.

Co spowodowało tak ogromny sukces Nintendo? Skierowanie swojej oferty do grających sporadycznie osób, a także do klienteli, która z grami nie miała nigdy do czynienia.

Reklama

Tradycyjne gry korzystają z klawiatury i myszki albo z joypada, opcjonalnie do niektórych gier można wykorzystać np. kierownicę lub kamerki łapiące ruch (Eye Toy). Nintendo postanowiło zrewolucjonizować ten skostniały system, transformując kontrolery używane do gry w przedmiot, którym właśnie posługujemy się wirtualnym świecie.

Jak to działa? Bardzo prosto. Wyobraźmy sobie grę, w której gramy w golfa - kontrolery Wii stają się kijem golfowym, którym posługujemy się tak samo jak prawdziwym kijem golfowym. Analogiczna sytuacja ma miejsce np. podczas gry w baseball, tenisa czy w trakcie dyrygowania całą orkiestrą (wtedy kontroler odgrywa rolę batuty).

Jak to jest możliwe? Kontrolery konsoli Wii mają wbudowane czujniki ruchu, które powodują, że zamieszczony przy telewizorze detektor ruchu (dostajemy go wraz z konsolą) wyłapuje akcje, jakie wykonujemy kontrolerem. Kontroler Wii składa się z dwóch urządzeń: Nunchuk (mniejszy, przypominający gruszkę) oraz z Wiimote'a (z wyglądu niczym pilot do telewizora). Tyle wystarczy - detektory ruchu jeszcze nigdy nie były wykorzystane w tak zaawansowany sposób do celów rozrywkowych.

Samo Nintendo eksperymentowało z czujnikami ruchu jeszcze w latach 80., tworząc urządzenie o nazwie Power Glove, które poniosło rynkową porażkę. Analitycy wróżyli podobny los Nintendo Wii.

Klienci stanęli jednak po stronie Nintendo. Wpierw gigantycznym sukcesem okazało się Nintendo DS, potem Wii. Nintendo DS - przenośna konsola twórców Mario - składa się z dwóch ekranów, z których dolny korzysta z nawigacji dotykowej. Za pomocą specjalnego rysika sterujemy bohaterami na ekranie. Nie ma w tym żadnej rewolucji - gdzie więc źródło sukcesu?

Podobnie jak w przypadku Wii, Nintendo skierowało swoją ofertę nie tylko do fanów gier, ale przeciętnych, zainteresowanych gadżetami klientów. Fenomenem okazały się gry trenujące pamięć, uczące języków obcych czy symulujące zabawę w kuchni. Po raz pierwszy firmie robiącej gry udało się dotrzeć do osób, które skończyły 40 lat.

Idąc za ciosem, Nintendo wprowadziło na rynek Wii Balanced Controler. Jest to swoistego rodzaju połączenie maty do ćwiczeń oraz wagi. Dzięki niej gracz może uprawiać fitness, grać w gry, tańczyć itd. "Wii Fit", jedna z gier wykorzystujących Wii Balanced Controler, przypomina program do zrzucania wagi. Służy do tego seria mini-gier - między innymi aerobik oraz zabawa polegająca na bronieniu bramki. Urządzenie jest na razie obecne jedynie w Japonii.

Za sprawą fenomenalnego sukcesu Nintendo, firma zwiększyła swoje predykcje dotyczące zysku za 2007 rok fiskalny. Obecnie Wii jest najlepiej sprzedającą się konsolą nowej generacji, a Nintendo DS najpopularniejszą konsolą przenośną. Nintendo twierdzi, że do 2008 roku sprzeda 17,5 mln egzemplarzy Wii. Ta liczba mogłaby być większa.

Nie będzie to jednak możliwe - na skutek niewystarczających dostaw konsol firma już straciła koło mld dolarów. Niezadowoleni klienci, wychodząc ze sklepu z pustymi rękami, postanawiają kupić którąś z pozostałych konsol stacjonarnych - PlayStation 3 lub Xbox 360. W Polsce nie ma tego typu problemów, ponieważ Wii w gruncie rzeczy zalega na półkach, mając bardzo małą promocję i symboliczny marketing (dodatkowo, m.in. nie istnieje polski oddział Nintendo). Konsola tak naprawdę trafiła jedynie do wąskiego grona odbiorców. Zupełnie inaczej, niż w zachodnich krajach. To, co zafascynowało świat pozostaje Polakom obojętne. - Ludzie w Polsce zbierają miesiącami na konsolę. Za ciężko zarobione pieniądze mało kto kupi Wii, decydując się raczej na PlayStation 3, Xbox 360 albo starsze - ale najtańsze - PlayStation 2 - opowiada jeden z polskich graczy.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: świat

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje