Reklama

Bieganie – jak mierzyć swoje postępy?

Zaczynając przygodę z bieganiem poszukujemy nierzadko motywacji, która pozwoli nam wytrwać w swoich postanowieniach i nie zrezygnować z przyjętych wcześniej planów treningowych. Dobrym na to sposobem może być np. stałe monitorowanie swoich postępów. Śledząc własne wyniki (liczbę przebiegniętych kilometrów czy ilość spalonych kalorii) możemy bowiem łatwiej ocenić swój progres, dostrzegając przy tym korzyści zdrowotne, jakie zapewnia nam regularny ruch. Sprawdźmy zatem, po jakie metody pomiaru efektów swojej pracy może sięgnąć każdy – zwłaszcza początkujący – miłośnik biegania, aby utrzymać swą motywację na wysokim poziomie.

Smartfon i aplikacja

Nowoczesne telefony komórkowe z pewnością sprawdzą się znakomicie w roli podręcznych urządzeń treningowych. Spora część smartfonów jest dziś przecież fabrycznie wyposażona m.in. w krokomierz czy czujnik pulsu. Jeśli sięgnąć po jedną z najpopularniejszych na rynku aplikacji mobilnych, naszą "słuchawkę" będziemy mogli rozbudować o szereg nowych, bardzo przydatnych i niezwykle użytecznych funkcji. Aplikacje monitorujące zdrowie i postępy treningowe ocenią jakość snu, zarejestrują ilość spożywanych kalorii, obliczą liczbę pokonywanych przez nas kilometrów czy udzielą nam nawet rozmaitych porad, dzięki którym zwiększymy efektywność naszych ćwiczeń, a także - nieco je urozmaicimy.  

Reklama

Wysoką funkcjonalność tandemu, jaki stworzą smartfon i aplikacja skierowana specjalnie dla osób trenujących bieganie, trudno będzie na pewno pobić jakiemukolwiek "zewnętrznemu" urządzeniu (niech to będzie opaska sportowa lub smartwatch). Z drugiej jednak strony: telefon komórkowy, z racji jego wagi i rozmiarów, nie na każdy trening warto z sobą brać. Owszem, można go umieścić np. w etui zapinanym na ramieniu, ale zwłaszcza w trakcie bardziej forsownych przebieżek - odbywających się np. na szutrze lub w górach - wciąż może to być rozwiązanie mało wygodne i komfortowe.  

Z tego powodu warto zatem rozważyć zakup "samodzielnego" urządzenia, stworzonego z myślą o dość wąskiej grupie zastosowań i skierowanej do użytkowników poszukujących bardziej wyspecjalizowanego sprzętu. O jakie urządzenia chodzi jednak konkretnie? Piszemy o nich poniżej.

Opaska fitness

To świetny pomysł dla tych wszystkich, którzy z różnych powodów nie chcą jeszcze kupować smartwatcha, a czują, że potrzebne jest im już urządzenie, które zmierzy ich postępy lepiej i precyzyjniej niż dzienniczek treningowy lub aplikacja na telefon. Smartband - jak bywa czasem z angielska nazywana opaska treningowa - dokonuje bieżących pomiarów podstawowych parametrów naszego organizmu, które warto znać i śledzić choćby po to, by nieustannie podnosić swoją wydolność i osiągane wyniki.  

Opaska fitness zmierzy tętno, policzy kroki i obliczy pokonaną przez nas dzienną odległość. Oszacuje, ile kalorii dziennie spożywamy, a jeśli tylko będziemy go nosić całą dobę - oceni jakość i czas trwania naszego snu. Nieco droższe urządzenia są również w stanie wykonać pomiar częstotliwości bicia serca (EKG) i - w oparciu o wspomniane już dane - przedstawić nam dane na temat szybkości i efektywności, z jaką nasz organizm spala kalorię, a więc także tkankę tłuszczową. 

Opaska sportowo-treningowa powinna być przy tym koniecznie wodoodporna, bo biega i trenuje się przecież w różnych - nieraz bardzo wymagających - warunkach pogodowych. Zresztą: opaski fitness nie są skierowane wyłącznie dla biegaczy i docenią je z pewnością również osoby, które regularnie zaglądają na basen czy jeżdżą na rowerze. Powinny być wobec tego bezwzględnie wykonane solidnie i dobrych jakościowo materiałów (smartbandy z perforowanymi paskami pozwolą nam uniknąć odparzeń, bo woda i pot ze skóry będą mogły swobodnie odparowywać).  

Smartwatch

W porównaniu do opaski fitness smartwatch jawi się jako prawdziwie multimedialny kombajn. Zmierzy bowiem dokładnie te same wskaźniki i parametry (policzy kroki, skontroluje puls czy obliczy liczbę przebytych kilometrów), pozwalając nam jednocześnie - za pomocą protokołu Bluetooth - na zdalną obsługę naszego telefonu, a więc m.in. na odbiór połączeń przychodzących czy wybór muzyki odtwarzanej w trakcie treningu. Największą zaletą popularnych sportowych smartwatchów jest jednak wbudowana w nie nawigacja GPS. Choć informacje o pokonanej (lub zaplanowanej) trasie i naszym położeniu podają one zwykle w sposób wyjątkowo syntetyczny, wyświetlając jedynie proste komunikaty, to w trakcie treningów w nieznanym nam terenie "asysta" nawigacji satelitarnej może się niekiedy okazać wprost nieoceniona.  

Do tego wszystkiego, wiele popularnych urządzeń tego typu pozwala też dokonywać tzw. płatności bezstykowych (a to za sprawą obsługiwanego przez nie standardu komunikacji NFC). Jeśli więc połączymy nasz zegarek sportowy z posiadanym już kontem bankowym, będzie on mógł przejąć funkcję karty bankomatowej, co sprawi, że za wodę, napoje izotoniczne czy batony proteinowe zapłacimy szybciej i sprawniej.  

Postępy zmierzymy też domowymi sposobami

Przy odpowiedniej dozie samozaparcia każdy biegacz jest jednak również w stanie samodzielnie - i za pomocą właściwie najprostszych metod - mierzyć swoje postępy. Do tego celu wystarczy mapa, notatnik i waga. Spisując dystanse pokonywane w trakcie treningów i prowadząc rejestr spożytych kalorii (posiłków), a także kontrolując masę ciała również możemy dość precyzyjnie ocenić nasz obecny progres. Metody tradycyjne - "analogowe" - nie są oczywiście tak wygodne, jak te, o których pisaliśmy wyżej, ale przy właściwie zerowych kosztach mogą nam umożliwić gromadzenie wielu pożytecznych informacji. Takie rozwiązanie proponujemy przede wszystkim początkującym biegaczom, którym brak jeszcze pewności, czy ten rodzaj sportu zechcą rzeczywiście uprawiać.  

Gdy jednak idzie o aktywność fizyczną, to wydaje się, że każda metoda pozwalająca systematycznie mierzyć nasze postępy jest dobra. Ostatecznie chodzi przecież o to, by - stale śledząc swój progres -zapewniać sobie niesłabnącą motywację do regularnego ruchu i częstych treningów. Niezłą zachętą do systematycznego "biegowego" wysiłku może być także rywalizacja ze znajomymi czy nawet - jeśli tylko czujemy, że kondycja i nasze nogi nam na to pozwolą - udział w zawodach biegowych. Jeżeli więc chcesz zobaczyć, jaka atmosfera panuje w ich trakcie, zapisz się koniecznie na nadchodzący ORLEN Warsaw Marathon i weź udział w Narodowym Święcie Biegania. Ci, którzy nie czują się na siłach, żeby przebiec tak długi dystans, mogą spróbować swoich sił na odcinku 10 kilometrów w ramach Biegu OSHEE10 km. Obydwie imprezy biegowe odbędą się w Stolicy 14 kwietnia - i będzie to już siódma jej edycja. Czy akurat ta "siódemka" okaże się szczęśliwa - przekonają się ci, którzy zdecydują się wystartować.  

Tekst powstał we współpracy z organizatorem ORLEN Warsaw Marathon.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje