Reklama

Kodak nie będzie już produkował matryc

Eastman Kodak ogłosił sprzedaż sekcji zajmującej się matrycami. Image Sensor Solutions (ISS) stanie się własnością firmy Platinum Equity, działającej w sektorze private equity. Zła sytuacja finansowa Kodaka wynika - jak twierdzą niektórzy - z niepotrzebnych wydatków zarządu. Serwis Amateur Photographer zauważył, że w ostatnich latach setki tysięcy dolarów pochłonęły podróże prywatnymi odrzutowcami firmy.

Zmiana stanu własnościowego sekcji matryc może okazać się potężną stratą dla całego rynku fotograficznego, na pewno zaś zmusi ona firmę Leica do zastanowienia, w co wyposażyć kolejne modele aparatów. Fundusze private equity stawiają sobie bowiem za cel kupno firm w celu optymalizacji kosztów i maksymalizacji zysków - inwestycje w nowe technologie i używanie dobrej jakości materiałów mogą, ale nie muszą należeć do środków osiągnięcia celu. Klienci Kodaka będą więc musieli uważnie przyglądać się jakości matryc i reagować stosownie do zmian. Zachowanie przez Eastman Kodak prawa do używania technologii we własnych produktach może ostatecznie nie mieć znaczenia.

Reklama

Kodak prawdopodobnie chce skupić się przede wszystkim na rynku druku, w tym LFP (wielkoformatowego). Plotery tej marki mają zupełnie przyzwoitą pozycję - szkoda jednak, że poświęcony został dział fotograficzny, który stanowił niejako kolebkę firmy. Zanosi się na zakończenie podobne do przypadku niemieckiej firmy JOBO, która po paru latach prób przejścia z rynku materiałów do fotografii analogowej (m.in. znane koreksy) na "cyfrę" (głównie ramki cyfrowe) ogłosiła upadłość.

Oprócz technologii, Kodak sprzedał również kompleks produkcyjno badawczy o powierzchni ponad 24 tys. metrów kwadratowych - Eastman Business Park - mieszczący się w Rochester w stanie Nowy Jork. Niestety, kwota tej transakcji nie została podana do publicznej wiadomości.

W sytuacji, w której znalazła się firma, bulwersujące są medialne doniesienia, że od 2007 roku Kodak pozwolił sobie na przejedzenie aż ok. 300 tys. dolarów na przeloty CEO Antonio Pereza dwoma prywatnymi odrzutowcami firmy na samej tylko trasie pomiędzy Rochester a Las Vegas. A przecież lista obejmuje też inne połączenia.

Przedstawiciele Kodaka tłumaczą się, że wykorzystanie samolotów było związane z profilem firmy (chodziło głównie o podróże na duże imprezy branżowe, takie jak CES) i podyktowane "względami bezpieczeństwa". Trudno powiedzieć co dokładnie ma oznaczać ta druga deklaracja, a najbardziej odpowiedzialny za tak wysokie wydatki CEO nie wdaje się w szczegóły. A przydałoby się, aby wyjaśnił dokładnie co skłoniło go do wydawania po przeszło 14 000 dolarów firmowych pieniędzy na przelot w jedną stronę, zamiast ok. 1000 dol. na pokładach komercyjnych linii.

Co więcej, w samym roku 2010 Perez wielokrotnie używał służbowej maszyny do prywatnych celów - podróżował do rodzinnego miasta Vigo (Hiszpania), generując koszta w wysokości ponad 309 tys. dolarów! Oświadczenie firmy Kodak dla inwestorów precyzuje, że podróże były wywołane problemami zdrowotnymi członków rodziny, jednak przemilcza fakt, że CEO zarabiający milion dolarów "gołej" pensji rocznie mógł równie dobrze zapłacić kilkunastokrotnie mniej nie używając służbowej maszyny.

Na (częściowo uzasadnionych) wojażach do Hiszpanii się jednak nie skończyło - prywatne przeloty odbywały się także do Anglii i Japonii. Od stycznia tego roku CEO Kodaka ma prawo wydać już "tylko" 100 000 dol. rocznie na prywatne podróże, jednak można się domyślać, że udziałowcy muszą teraz zgrzytać zębami czytając sprawozdania finansowe z czasu, gdy firma borykała się z poważnymi problemami na tym polu.

Piotr Dopart

http://fotoblogia.pl

Źródło informacji

Fotoblogia.pl

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Kodak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje