Fotograficzny spacer z Huawei P40 Pro

Najnowszego flagowca ze stajni Huawei już teraz nazywa się najlepszym fotograficznym smartfonem 2020 roku. Ile jednak pochlebne recenzje mają wspólnego z tym, jak tegoroczny P40 Pro radzi sobie w rzeczywistości? Czy naprawdę model istotnie zmienił w porównaniu do swojego poprzednika, a zdjęcia wychodzą doskonale niezależnie od warunków?

Huawei znów rozdaje karty

Że nie jest to jedynie marketingowa mowa-trawa, przekonują nagrody i wyróżnienia, których P40 Pro - mimo stosunkowo krótkiej obecności na rynku - zdążył już zdobyć naprawdę sporo. Należą do nich m.in. nagroda dla najlepszego smartfonu fotograficznego tego roku przyznana przez międzynarodowe stowarzyszenie wydawców prasy zagranicznej TIPA czy wysoka nota, jaką wystawili mu redaktorzy branżowego portalu DxOMark. Osiągając w testach historyczny wynik 128 punktów (kategoria foto), najnowszy flagowiec Huawei zdołał bez trudu zdystansować swoją konkurencję.

Przypomnijmy, że wszystko to zdążyło się wydarzyć jeszcze przed końcem kwietnia, gdy od światowej premiery urządzenia nie minął nawet miesiąc. Można więc przypuszczać, że model P40 Pro dopiero rozpoczyna swój triumfalny marsz po tytuły i uznanie. Na podsumowania i bilanse przyjdzie więc czas. Sprawdźmy tymczasem, co najbardziej zaawansowany i najlepiej wyposażony smartfon spod szyldu Huawei ma obecnie swoim użytkownikom do zaoferowania.

Stylistyka jedyna w swoim rodzaju

Nie ma co ukrywać: dokładność, z jaką zaprojektowano i wykonano model P40 Pro stoi na najwyższym poziomie i jest po prostu bajeczna. Omawianej konstrukcji nie sposób czegokolwiek zarzucić: przód i tył telefonu pokryte zostały taflami szkła, a całość połączono aluminiową ramką lakierowaną na wysoki połysk (no właśnie - chrom to, czy farba tylko?). Wszystkie te elementy nie pozostawiają zatem wątpliwości, że mamy w tym przypadku do czynienia z urządzeniem klasy premium.

Największe wrażenie najnowszy flagowiec Huawei robi wszelako swoim wyglądem. Na pierwszy rzut oka próżno w nim szukać jakichkolwiek stylistycznych ekstrawagancji. Tak jest jednak tylko pozornie - o wyjątkowości P40 Pro świadczą bowiem nienarzucające się detale: przepięknie opalizujące "plecki" wykonane z szarego, satynowego szkła (uwierzcie - zdjęcia nie są w stanie oddać gry świateł, jaka powstaje na tak opracowanym materiale), olbrzymi, niemal bezramkowy ekran, tym razem zakrzywiony z każdej strony, czy ciekawie zaaranżowana wyspa z modułem fotograficznym, która mimo naprawdę pokaźnych rozmiarów nie przytłacza całej konstrukcji i wciąż wydaje się nad wyraz smukła. Sprawia to, że na model P40 Pro patrzy się z niekłamaną wręcz przyjemnością. Każdy element jest tu dokładnie na swoim miejscu. Nie ma tu ostentacji - jest za to wzornictwo na najwyższym poziomie.

Wyświetlacz wodospadowy - co to takiego?

Nie mniejsze wrażenie robi także nowy - "wodospadowy" - wyświetlacz zastosowany w P40 Pro. Jak zdążyliśmy już wspomnieć, zakrzywione zostały tym razem wszystkie jego krawędzie (a nie tylko, jak w przypadku ubiegłorocznego P30 Pro, krawędzie boczne). Stąd też wzięła się jego oryginalna i przemawiająca do wyobraźni nazwa. Wyświetlane na nim materiały rzeczywiście wydają się "rozlewać" na boki, poza ramki urządzenia, co tworzy doprawdy zaskakujący i niespotykany efekt.

O wyjątkowości ekranu zamontowanego w najnowszym flagowcu Huawei świadczy jednak nie tylko nietuzinkowa konstrukcja, ale także jego parametry, które ustawiają go w absolutnej światowej czołówce. 6,58-calowy wyświetlacz OLED zastosowany w modelu P40 Pro charakteryzuje się rozdzielczością wynoszącą 2640x1200 pikseli, 90-hercowym odświeżaniem, gęstością pikseli na poziomie 441 ppi i jasnością maksymalną dochodzącą nawet do 598 cd/m2. Zapewnia on jednocześnie bardzo dobre pokrycie palety barw RGB i niemal stuprocentowe pokrycie palety sRGB. Wszystko to sprawia, że wyświetlany na nim obraz jest żywy (to niewątpliwa zasługa wysokiej częstotliwości odświeżania), ostry, wyraźny i czytelny nawet w mocnym słońcu. Co ciekawe, tryby pracy i temperaturę barwową ekranu zastosowanego w P40 Pro można na różne sposoby konfigurować - czy to za pomocą predefiniowanych ustawień, czy to samodzielnie, za pomocą intuicyjnego narzędzia do kalibracji zaszytego w ustawieniach smartfonu.

Ergonomia, bezpieczeństwo i wydajność na najwyższym poziomie

W tegorocznym flagowcu ze stajni Huawei, działającym pod kontrolą systemu Android 10 i nakładki graficznej EMUI, na najwyższym poziomie stoją także ergonomia i wydajność. Smartfon - napędzany przez nowoczesny układ SoC HiSilicon Kirin 990 5G, na który składają się ośmiordzeniowy procesor oraz szesnastordzeniowy chip graficzny Mali-G76 MP16 - przystosowany jest do obsługi sieci 5G i wyposażony został w szereg innowacyjnych rozwiązań, które w znaczący sposób podnoszą jego ergonomię i bezpieczeństwo. Należy do nich zaliczyć m.in. optyczny czytnik linii papilarnych zaszyty bezpośrednio pod ekranem (producent wskazuje, że jest aż o 30 proc. szybszy niż skaner zastosowany w poprzednim modelu), zaawansowany system rozpoznawania tożsamości użytkownika 3D Face Unlock, posiłkujący się aparatem do selfie i działającym w podczerwieni układem mapowania twarzy, koprocesor NPU zarządzający działaniem "pokładowej" sztucznej inteligencji czy funkcję Phone Clone, dzięki której zawartość i ustawienia konfiguracyjne starego telefonu komórkowego przeniesiemy błyskawicznie i bez niepotrzebnej mitręgi do pamięci nowego P40 Pro.

Trzeba przyznać, że obszerna i abstrakcyjna na pozór lista zmian, którą przytoczyliśmy powyżej, rzeczywiście przekłada się na podniesienie komfortu codziennego użytkowania telefonu. Nie znaczy to oczywiście, że P30 Pro, który - nawiasem mówiąc - mieliśmy okazję dokładnie przetestować w ubiegłym roku, trzeba obecnie uznać za urządzenie przestarzałe i niewarte uwagi. Z drugiej jednak strony, nie sposób nie zauważyć, że jego następca w większości zastosowań spisuje się po prostu zdecydowanie lepiej. Skaner odcisków palców rzeczywiście reaguje na dotyk jeszcze szybciej niż rok temu; żwawiej działa także funkcja rozpoznawania twarzy; aplikacje znane z poprzedniej generacji serii P również wydają się uruchamiać sprawniej i krócej.

Bardzo ciekawa i użyteczna wydała nam się możliwość sterowania telefonem za pomocą gestów (funkcję tę wspiera układ NPU), do której - przyznajemy - z początku podchodziliśmy sceptycznie i z niejaką rezerwą. Ostatecznie okazała się jednak nieoceniona we wszystkich sytuacjach, w których nie moglibyśmy sięgnąć po telefon z obawy przed jego zanieczyszczeniem. Rozwiązanie to sprawdzało się w naszym przypadku na przykład w kuchni - na przykład wtedy, gdy podczas gotowania chcieliśmy ponownie przejrzeć interesujący nas przepis.

Niekwestionowany król fotografii mobilnej

Przejdźmy tymczasem do kwestii, która fanów marki interesuje zapewne najbardziej, a więc do pytania, czy najnowszy flagowiec ze stajni Huawei spełnia nadzieje, jakie pokładali w nim miłośnicy fotografii mobilnej? Odpowiedź na nie może być wyłącznie twierdząca. Więcej nawet. P40 Pro, tak samo zresztą jak jego poprzednik - model P30 Pro - pod względem możliwości fotograficznych gra w zupełnie innej lidze niż jego konkurenci, a tylny moduł fotograficzny, na który składają się cztery niezależne obiektywy zaprojektowane we współpracy z legendarną marką Leica, nie ma sobie równych.

Sercem konstrukcji pozostaje oczywiście szerokokątny aparat główny wyposażony w zupełnie nową, optycznie stabilizowaną matrycę światłoczułą o rozmiarze 1/1,28-cala. Wykorzystuje ona poczwórny filtr barwny RYYB (red, yellow, yellow, blue) i może się poszczycić aż 50-megapikselową rozdzielczością oraz jasnością na poziomie f/1.9. Jej specyfikacja jest zatem wyraźnie lepsza od parametrów głównego, 40-megapikselowego sensora zastosowanego w modelu P30 Pro, którego wielkość wynosiła "zaledwie" 1/1,7-cala. Tak dużej i zaawansowanej matrycy, jak ta, którą zastosowano w P40 Pro, nie znajdziemy w jakimkolwiek innym smartfonie dostępnym w tej chwili na rynku.

Co to oznacza? Przede wszystkim to, że P40 robi lepsze, wyraźniejsze i bardziej szczegółowe zdjęcia niż jego poprzednik, a do tego lepiej niż on radzi sobie w nocy i w trudnych, niesprzyjających warunkach oświetleniowych. Zastosowanie matrycy światłoczułej w układzie RYYB (od modelu P30 Pro począwszy, matryce tego rodzaju wyparły we flagowcach Huawei matryce produkowane w bardziej konwencjonalnej technologii RGB) sprawia ponadto, że główny obiektyw telefonu jest w stanie rejestrować nawet do 40 proc. więcej światła.

To jednak nie koniec zmian względem poprzedniego modelu. Huawei postanowił bowiem również udoskonalić aparat do zdjęć ultraszerokokątnych. Wielkość współpracującej z nim matrycy wynosi teraz 1/1,54 cala (jest więc zdecydowanie większa od matrycy światłoczułej występującej w głównym [sic!] obiektywie P30 Pro), a jej światłosiła i rozdzielczość - odpowiednio f/1.8 oraz 40 MP. Użycie tak dużego sensora wymagało gruntownego zmodyfikowania dotychczasowej konstrukcji i zastosowania w niej pewnych sztuczek inżynieryjnych. Przyczyniło się to, co prawda, do nieznacznej redukcji maksymalnego kąta widzenia aparatu ultraszerokokątnego, ale pozwoliło zarazem na wyraźne podniesienie jakości i szczegółowości zdjęć wykonywanych za jego pomocą. Zwłaszcza w nocy i przy niedostatecznej ilości światła.

Na koniec pozostaje nam wspomnieć o stabilizowanym optycznie peryskopowym teleobiektywie smartfonu, którego rozdzielczość urosła teraz z 8 do 10 megapikseli (jego jasność nie uległa wszelako zmianie i wciąż wynosi f/3.4). Nie można oczywiście zapominać o sensorze głębi TOF (Time-of-Flight) oraz mierniku temperatury barwowej odpowiadającym m.in. za kontrolę balansu bieli. Dzięki obu czujnikom, wykonywanie zdjęć portretowych staje się znacznie łatwiejsze niż do tej pory.

Fotograficzny spacer z P40 Pro

Gdy w ubiegłym roku trafił w nasze ręce model P30 Pro, byliśmy przekonani, że pod względem możliwości fotograficznych jest to telefon kompletny. Taki, w którym poprawiać nie trzeba już właściwie niczego. A jednak: najnowszemu flagowcowi spod szyldu Huawei udało się dokonać rzeczy niemożliwej i podnieść poprzeczkę jeszcze wyżej - na poziom nieosiągalny dla pozostałych jego rywali. Moduł fotograficzny zastosowany w modelu P40 Pro jest lepszy od ubiegłorocznego pod każdym względem.

Zacząć trzeba od tego, że główny, 50-megapikselowy obiektyw szerokokątny jest w stanie robić zdjęcia jeszcze bardziej szczegółowe i "nabite" detalami niż wcześniej. O tym, że mamy tu do czynienia z prawdziwym skokiem jakościowym, może świadczyć fakt, że tym razem, inaczej niż w ubiegłym roku, po zmierzchu rzadko zdarzało nam się korzystać z trybu zdjęć nocnych. Nie to, że mamy mu coś do zarzucenia. Po prostu nie było takiej potrzeby. Automatyczne ustawienia aparatu były w większości sytuacji zupełnie wystarczające, aby w trudnych warunkach oświetleniowych robić zdjęcia jasne, ostre i nasycone barwami. Spora w tym niewątpliwie zasługa nowej, 1/1,28-calowej matrycy światłoczułej aparatu głównego i algorytmów odszumiania zaszytych w oprogramowaniu smartfonu, które w znakomity sposób radziły sobie z usuwaniem szumów bez jednoczesnego naruszania tekstur fotografowanych obiektów.

Naszej uwadze nie umknęła również znaczna poprawa jakości zdjęć wykonywanych obiektywem ultraszerokokątnym, na który w ubiegłym roku zdarzało nam się przy różnych okazjach narzekać. Mieliśmy bowiem wrażenie, że aparat ultraszerokokątny zastosowany w P30 Pro to konstrukcja nad wyraz chimeryczna i nierówna. W dobrych warunkach oświetleniowych robił przecież świetne zdjęcia, ale gdy tylko zaczynało brakować światła, na jaw wychodziły wszystkie jego mankamenty i ograniczenia. W przypadku tegorocznego flagowca Huawei sytuacja wygląda już jednak zgoła inaczej: zastosowany w nim obiektyw ultraszerokokątny poradził sobie z każdym z wyzwań, jakie postawiliśmy przed nim na przestrzeni ostatnich dni.

Nie mniejsze wrażenie zrobiły na nas także zdjęcia wykonywane peryskopowym teleobiektywem (który, jak w poprzednim roku, charakteryzuje się pięciokrotnym, bezstratnym zoomem) oraz fotografie będące efektem zastosowania aż 10-krotnego zoomu hybrydowego, które pod względem swej jakości nie ustępują niemal w ogóle fotografiom robionym przy pięciokrotnym zbliżeniu optycznym. Również na tym gruncie Huawei poczynił więc, jak widać, imponujące postępy, dając tym samym sygnał, że to właśnie przed mobilną telefotografią mogą się w niedługim czasie otworzyć zupełnie nowe, zawrotne perspektywy.

Możemy powiedzieć tytułem podsumowania, że moduł fotograficzny zastosowany w P40 Pro to niewątpliwie najbardziej wszechstronna, uniwersalna i zaawansowana konstrukcja dostępna obecnie na rynku. Obiektywy opracowane przez Huawei we współpracy z Leicą charakteryzują się bardzo dobrym zakresem dynamicznym, wierną reprodukcją barw i dobrą ekspozycją. Na zdjęciach wykonywanych za ich pomocą próżno również szukać widocznych artefaktów czy optycznych zniekształceń. To po prostu klasa sama dla siebie.

Artykuł powstał we współpracy z firmą Huawei


Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje