Reklama

LaLiga bierze się za nielegalne dekodery i IPTV

Władze hiszpańskiej ligi piłkarskiej LaLiga zgłosiły kilka pirackich stron z transmisją strumieniową i nielegalnych usług IPTV do przedstawiciela handlowego USA.

Zalecenia LaLigi wskazują kilku zewnętrznych amerykańskich pośredników, takich jak Namecheap, eBay, Cloudflare, Telegram i Shopify, gdzie umieszczanie są pirackie oferty, udające legalne. Podobnie dzieje się w Europie, ale od lat nikt na to nie zwraca uwagi, włącznie z ligami, właścicielami praw, platformami i nadawcami. W Europie szczególnie daje się we znaki oferta IPTV i tzw. "linijek" z Aliexpress oraz lokalnych platform sprzedażowych. Szkoda, że działa tylko LaLiga i czasami Premier League, a nie Ekstraklasa, CANAL+ i inne podmioty, bo ich to także dotyczy.

Reklama

Każdego roku grupy właścicieli praw autorskich mają szansę udostępnienia swojej listy rozpoznanych piratów przedstawicielowi handlowemu Stanów Zjednoczonych. Potem te zalecenia stanowią podstawę rocznego raportu USTR, który jest dyplomatycznym narzędziem wywierania presji na firmy i kraje, aby podjęły działania antypirackie. W ostatnich latach lista ta powoli się poszerzała, obejmując nie tylko strony pirackie i fałszywe rynki, ale także zewnętrznych pośredników, czyli platformy sprzedażowe, które po cichu udają, że nie mają nic wspólnego z piractwem. USTR podąża za tym trendem i w tym roku sprawił, że pośrednicy internetowi są "głównym tematem". "Nominowano" też kilka usług hostingowych, rejestrów domen i reklamodawców. 

Władze LaLigi przedstawiły kilka zaleceń, które dla ogółu społeczeństwa nie są zazwyczaj kojarzone z piractwem: - Naszym największym zmartwieniem jest nielegalne transmitowanie zawodów sportowych na żywo przez osoby lub firmy, które nie są do tego upoważnione - napisała LaLiga.

LaLiga wskazała kilku operatorów nielegalnych usług IPTV, takich jak Megaplay, Seko IPTV, VolkaIPTV, ATN i King 365 TV, a także forów list odtwarzania IPTV, w tym adresów URL IPTV i IPTV SAT. Najprawdopodobniej są to zwykli podejrzani o piractwo.

Jest też druga kategoria obejmująca nielegalne serwisy streamingowe, takie jak Pirlo TV, BeIN Match i Yalla Shoot, a także witryny z linkami do transmisji strumieniowej, takie jak Cable Gratis TV, Hulk Sport i Hulk Sport. Większość z nich również wyraźnie narusza prawa.

Firmy hostingowe niechętne do współpracy

Właściciele praw często skarżą się na nadużycia ze strony pirackich witryn i usług, ale te skargi nie mają żadnego skutku. Wszystko przez to, że większość firm hostingowych ignoruje e-maile i listy odnoszące się do naruszeń praw własności intelektualnej. Też udają, że ich to nie dotyczy, że oni nie odpowiadają za to co jest na udostępnianych serwerach.

Ta lista LaLigi obejmuje Namecheap, która znajduje się w USA, a także kanadyjską platformę handlu elektronicznego Shopify. Jest też firma Cloudflare, dostawca CDN z siedzibą w USA oraz rosyjskie serwery offshore i BlueAngelHost z Pakistanu. LaLiga chce też zmusić firmy hostingowe do usuwania nielegalnych treści na ich serwerach.

Platformy sprzedażowe eBay i Ali... tolerują piractwo?

Cała sytuacja dotyczy również eBay i różnych Alibab czy Aliexpressów, bo firmy z portalami sprzedażowymi są wymienione w kategorii e-commerce i "podobno" oferują nielegalne dekodery i oferty IPTV, o czym już wcześniej pisaliśmy w raporcie o piractwie w Polsce.

Według LaLigi są one "w pewnym stopniu współpracujące" pod względem egzekwowania, ale powinny zrobić więcej, czyli bezwzględnie zakazać sprzedaży pirackich dekoderów IPTV i kodów do dekodowania płatnych kanałów oraz bez wezwania usuwać takie oferty z automatu.

Poważnym problemem jest TelegramJest wiele problemów dotyczących piractwa w mediach społecznościowych i komunikatorach. LaLiga szczególnie w tym względzie wzywa Telegram, zauważając, że usuwanie nielegalnych treści z tej platformy jest "niezwykle skomplikowane i powolne".


Źródło informacji

SatKurier

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: dekoder

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje