Reklama

Iluzja przestrzenności

W trybie pięciowiązkowym generowane są dwie pary wiązek dźwięku. Pierwsza jest wysyłana w kierunku ściany, tak by po odbiciu od niej trafi a do słuchacza od przodu, podobnie jak z przednich satelit 5.1. Druga jest wysyłana bardziej na wprost i odbija się dwukrotnie: od ściany bocznej i od tylnej, docierając do uszu odbiorcy tak jak z tylnych satelit.

Reklama

Tryb trójwiązkowy jest wykorzystywany, gdy urządzenie stoi w narożniku pokoju. Wszystkie głośniki (oprócz "centralnych") tworzą dwie wiązki, które po jednokrotnym odbiciu trafiają do słuchacza z boków.

Podobne zestawy oferuje Sony (RHT-G800 i RHT-G1000) i Orava (DAV-303), jednak mają one bardziej konwencjonalną konstrukcję pod względem liczby głośników. Do generowania dźwięku przestrzennego w komplecie Oravy służą dwa głośniki, umocowane po prostu nieco pod kątem, tak aby dźwięk z nich trafiał w kierunku ściany.

...lecz wciąż iluzja

Żadne z prezentowanych urządzeń ani technologii nie zapewni dźwięku identycznego z generowanym przez zestawy 5.1 czy 7.1. W dodatku przy bardziej skomplikowanych mechanizmach symulacji wystarczy ustawić jedną z kolumn w niewłaściwym miejscu, np. zbyt daleko od ściany, czy niesymetrycznie względem głównych osi w pokoju, i już efekt końcowy może być gorszy. Poza tym modele służące do emulacji dźwięku przestrzennego opracowano, zakładając, że ściany pokoju nie są zastawione np. meblami. Odbite od nich wiązki mogą być skierowane w innym kierunku i znacznie bardziej wytłumione niż przy odbiciu od gołej ściany, co obniży jakość generowanego dźwięku. Wadą jest też cena urządzeń. Karty dźwiękowe X-Fi są w miarę przystępne cenowo (300-600 zł), ale głośniki Yamahy są potwornie drogie - 3500 zł to znacznie więcej niż cena dobrej klasy zestawu 5.1.

JAK ODBIERAMY DŹWIĘKI?

Ucho ludzkie potrafi wyróżniać poszczególne dźwięki spośród słyszanych odgłosów i ustalać, z której strony napływają. Jest to możliwe dzięki temu, że dźwięk przebywa inną drogę od źródła do lewego ucha, a inną od źródła do prawego ucha. Kilkadziesiąt centymetrów różnicy oznacza sporą rozbieżność czasową (a dokładniej: przesunięcie fazowe) między docierającymi do mózgu sygnałami.

Przy typowej odległości między uszami (25 cm) opóźnienie czasowe między obiema ścieżkami może wynosić nawet 1/1000 s. Na podstawie tych pozornie niewielkich przesunięć człowiek odróżni, z której strony dochodzi sygnał.

Artykuł pochodzi z PC Format 2/2008 - więcej o zawartości magazynu dowiesz się klikając na ten link

Źródło informacji

PC Format

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje