Testy Laptopa LENOVO Yoga Book, czyli przybysza z przyszłości

Zastanawiacie się nad kupnem urządzenia dwa w jednym? Marzycie o legendarnej mobilności, a za razem wygodzie pracy? Może chcecie, aby Wasz sprzęt wyglądał designersko, albo po prostu śledzicie nowinki techniczne? Lenovo Yoga Book może Was zainteresować.

Wspólnie z Lenovo poprosiliśmy naszych czytelników o przetestowanie Yoga Booka (więcej o samym urządzeniu w tym materiale). Oto jeden z przygotowanych przez nich materiałów.

Pierwsze wrażenie:

Reklama

Nareszcie dotarł kurier, podpisałem stosowne dokumenty, i stałem się testerem Yoga Book’a. Moje zdziwienie rozmiarami paczki było nie do opisania. Przy wadze niespełna 1,5 kg opakowanie miało wymiary 18,5  X 32,2  X 4,3 [cm]. Wykonane z grubego kartonu, który ku mojemu zdziwieniu był naprawdę ładny, laminowany i kolorowy. Spodobał mi się na tyle że podczas testów używałem go jako "pokrowca na tablet i osprzęt.

Po zerwaniu plomby moim oczom ukazała się bardzo bogata zawartość opakowania. Początkowo odrzuciłem samego laptopa na bok i zająłem się badaniem "bonusów". Pomiędzy świstkami instrukcji (których wcale nie ma dużo) odnalazłem:

  • Ładowarkę z wczepianym kablem micro USB,
  •  Piórko Real Pen, wraz z trzema wkładami z tuszem,
  • Blankiecik kartek od Lenovo na tacce
  • Kluczyk do tacki karty sim i Micro SD


Wszystkie te elementy były bardzo schludnie zapakowane w małe kartonowe pojemniczki, całość została tak spakowana, że po zamknięciu pudełka nic nie miało prawa hałasować, przemieścić się, a na pewno nie miało prawa ulec uszkodzeniu. W tym wypadku inżynierowie Lenovo wykazali się niebywałym kunsztem logistycznym.

Po otrząśnięciu się z gradobicia dodatkowego wyposażenia przypomniałem sobie o sercu całego zestawu, czyli samym urządzeniu.  Ująłem w ręce jego smukłe kształty, pod palcami poczułem miły dotyk obudowy ze stopu magnezu. Jednak gdy pierwszy zachwyt ustąpił dostrzegłem ze na obudowie pozostają odciśnięte tłuste paluchy. Jest to cena jaką przyjdzie nam zapłacić za wytrzymałość obudowy. Jest ona zwieńczona zawiasem bransoletowym, który wygląda profesjonalnie, wytrzymale, a do tego umożliwia nam przekręcenie klawiatury na drugą stronę (złożenie w postać tableta). Dodatkowo zawias ten bardzo dobrze osłania taśmy ekranu które to są bardzo awaryjne w innych laptopach.

Zacząłem gorączkowo oglądać laptopa szukając wszystkiego co może być interesujące. Pierwszym co przykuło moją uwagę i wywołało bardzo negatywną reakcje było brak wejścia USB. Urządzenie posiada:

  • 1 x Micro USB
  • 1 x Micro HDMI
  • 1 x  mini Jack
  • 2 x mikrofon
  • Tackę na kartę Nano SIM i Micro SD

W sumie na tym skończyły się rozczarowania. Niektórzy uznaliby to za wadę dyskryminującą tego laptopa (w tym ja), ale trzeba być profesjonalistą i testy prowadzić mimo rozczarowań.

Miłość od pierwszego włączenia: Zanim do tej miłości doszło zderzyłem się z bardzo dużym problemem, który może się wydawać śmieszny. Przyszedł czas na włączenie maszyny, ale żeby to zrobić trzeba ją otworzyć, co okazało się nie lada problemem. Otwarcie pokrywy jedną ręką jest praktycznie niemożliwe. Natomiast zwykłe otwieranie go do dzisiaj jest dla mnie swoistym wyzwaniem.

Po krótkiej lecz nierównej walce w końcu laptop stanął przede mną otwarty. Jednak gdzie się podziały klawisze? Mimo że wiedziałem, że urządzenie jest wyposażone w innowacyjną klawiaturę Helo Keyboard brak fizycznych klawiszy zakuł w oczy. Jednak przełamawszy pierwsze lody włączyłem maszynę i już po 19 sekundach był w pełni gotowy do pracy. Klawiatura niczym z filmu sci-fi podświetliła się jasnym światłem a mym oczom ukazały się klawisze i touchpad.  Przeszedłem do zaznajomienia się z podstawowymi parametrami.

Klawiatura Helo Keyboard, wbrew powszechnej opinii, odpowiadała mi w stu procentach. Po pierwsze pisze mi się na niej równie dobrze jak na klawiaturze tradycyjnej czy mechanicznej. Mimo braku wskaźników pod "F" i "J" nie miałem problemów z pisaniem bez patrzenia na paluchy.
Multi-touch działa bez zarzutu, nawet przy jednoczesnym wciśnięciu kilku przycisków (i szczerze próbowałem, ale mam tylko 10 palców u rąk J)Jednak gorzej się sprawa miała jeżeli chodzi o urządzenia wskazujące. Z założenia nie lubię używać touchpad’a, wole podpiąć myszkę, ale w tym wypadku byłem zmuszony do suwania palcem po powierzchni dotykowej. Touchpad jest niewygodny, moim zdaniem stosunek szerokości do wysokości jest nieodpowiedni. Bardzo często "wyjeżdżałem" palcem na spację. Sytuacje jednak ratował ekran dotykowy, który działa precyzyjnie i bez opóźnień.

Skoro jesteśmy już przy klawiaturze, ta część laptopa ma jeszcze jedno bardzo ciekawe zastosowanie. Od bardzo dawna marzyłem żeby mieć tablet graficzny, jednak głos rozsądku podpowiadał, że to pieniądze wyrzucone w błoto - przecież jeśli chodzi o rysowanie jestem totalnym beztalenciem. A tu nagle psikus - w cenie laptopa mamy bardzo dobry tablet graficzny, wraz z piórkiem które doskonale odwzorowuje nacisk. Ta zabawa spodobała mi się tak bardzo że nawet narysowałem dla Was serię obrazków (można powiedzieć wiosenny tryptyk;).

Najciekawszą funkcje tableta zostawiłem na koniec - jak wisienkę na torcie. Pisząc notatki odręcznie możemy robić ich kopię cyfrową. Nie było by to tak fajne gdyby nie to, że możemy pisać przez inne powierzchnie. Załóżmy, że chcemy zrobić notatki w zeszycie, który jest naprawdę gruby. Dla Yoga Booka to żaden problem.

Odsuńmy klawiaturę na bok, a właściwie to zamieńmy nasz laptop w tableta, nic prostszego, wystarczy tylko złożyć klawiaturę do tyłu. I nie martwcie się po minięciu 1800 klawiatura wyłączy się automatycznie, więc niema ryzyka, że klikniemy jakiś klawisz. Możemy się teraz, nie rozpraszani innowacyjną Hello Keyboard, zająć monitorem, który jest moim zdaniem jedną z mocniejszych stron tego urządzenia. Szerokokątna matryca IPS o rozdzielczości 1920 X 1200 i przekątnej 10.1 cala jest naprawdę nie lada cackiem. Kiedy piszę szerokokątna mam namyśli katy zbliżone do 1800, bo tak naprawdę w cieszeniu się obrazem nie ogranicza nas matryca, a jedynie zasady optyki. Jeśli chodzi o jej jasność to mamy tu do czynienia z istnym wybuchem supernowej! Nawet w słoneczny dzień gdy promienie słońca odbijają się od ekranu, a my mamy modne ciemne okulary na nosie i tak widzimy wszystko wyraźnie.

Niekiedy chciałbym mieć w plecaku przenośną elektrownie atomową, ale przy tym sprzęcie stała by się totalnie zbędna. Czas pracy na baterii jest kosmicznie długi, nawet podczas brutalnego "dożynania" procesora na OCCT potrafi wytrzymać ponad 5 godzin. Ale tak naprawdę dla normalnego użytkownika trzymanie podzespołów na takich "obrotach" jest wręcz nierealne, tak więc przygotować się musicie na co najmniej 8 godzin pracy i zabawy. Ciekawostką dla oszczędnych może być mój długodystansowy wynik - nieco ponad 20 godzin ciągłej pracy.

Jakiego wsparcia możemy oczekiwać:

Po pierwsze aparat i kamera. Mamy do dyspozycji dwa oczka, jedno przednie 2 MP, oraz tylnie 8 MP. Przednia kamera nadaje się w sam raz do prowadzenia rozmów czy wideokonferencji, słabiej do zdjęć, ale to nie jest jej przeznaczenie.  W przypadku drugiego zdjęcia są wyraźne, i jeśli nawet fotografujemy tekst pisany "maczkiem" mamy szansę go przeczytać. Autofocus działa bez zarzutu nawet w przypadku fotografii micro.

GNSS, czujnik który dość rzadko zdarza się spotkać w laptopach, w tabletach jest standardem. W tym wypadku mamy do czynienia ze świetnym zasięgiem, system antenowy wyłapuje satelity nawet w pomieszczeniu po kilkunastu sekundach. Zasięg jest stabilny i silny.

Autorotacja wspomagana czujnikiem położenia również działa świetnie, bez zbędnych opóźnień. Nie zdarzyło mi się żeby czujnik wariował i przerzucał ekran bez przyczyny.

Ponadto mamy do dyspozycji modem LTE 4G, który działał bez zarzutu i mimo braku wyjścia antenowego, wewnętrzna antenka całkiem nieźle zbierała zasięg. Podobnie sprawa się miała przy testowaniu karty Wi-Fi.

Wydajność pod obciążeniem:

Do tej kwestii podszedłem bardzo poważnie. Nie chciałem wierzyć, że  komputer wyposażony w procesor Intel Atom x5-Z8550 (4 rdzenie/4 wątki  1.44 GHz, Turbo 2.4 GHz, wykonany w technologii 14 nm i z zaledwie 2 MB cache) może sobie poradzić z klawiaturą dotykową, masą czujników, wbudowanym modemem LTE, oraz naszymi zadaniami. Moje podejrzenia stały się bezpodstawne, gdy tylko przystąpiłem do testów. Przez ponad godzinę obciążania procesora przez OCCT, krótka zawieszka zdarzyła się dosłownie parę razy. Jest to wynik w pełni zadowalający, a co ciekawsze temperatury trzymały się praktycznie nieodczuwalnych zakresów. W części roboczej
ok. 34 OC, a w części tylnej ok. 40 OC. Jednym słowem nie da się usmażyć na nim jajecznicy, jak to się zdarza u niektórych.

Jeśli chodzi o gry, na nowego Wieśka bym nie liczył, w sumie to i na drugiego też nie, ale jeśli chodzi o gry dostępne na Windows Store, czy gry typowo tabletowe nie ma żadnych przeciwwskazań. Podobnie sprawa się ma w przypadku starszych produkcji. Jednym zdaniem - czas da się zabić, ale kosmitów w najnowszych produkcjach, nie za bardzo.

Brać czy nie brać oto jest pytanie:

Osobiście uważam, że szeroka grupa użytkowników będzie z niego zadowolona, począwszy od artystów przez studentów, a skończywszy na biznesmenach. Gracze nie powinni nawet patrzeć w tym kierunku, chyba że mają zamiar grać w tetrisa. Kolejnym ograniczeniem jest przestrzeń dyskowa (można ja co prawda rozszerzyć kartą SD), która jest naprawdę skromna, i jeśli oczekujecie że na dysku zrobicie kopie zapasową Internetu to jesteście w błędzie.

Plusy:

  1. Design, Design, Design! Po trzykroć!
  2. Wbudowany tablet graficzny (jako zabawka lub narzędzie pracy)
  3. Bogaty zestaw akcesoriów
  4. Ekstremalnie długi czas pracy na baterii
  5.  Wbudowany modem LTE 4G
  6. Wymiary i masa - Mobilność do kwadratu
  7. Ekran


Minusy:

  1. Brak wejścia USB
  2. Problem z dostępnością wkładów do RealPen
  3. Zdążyły się lagi i jako gracz nie mogę tego puścić bez echa.


Chyba podstaw matematyki nie muszę przytaczać. Wynik 7 do 3 jest wielką wiktorią, którą projektanci Lenovo powinni naprawdę dobrze oblać, bo naprawdę zasłużyli sobie na świętowanie. Kupując urządzenie szumnie nazywane 2w1 otrzymujemy tak naprawdę urządzenie 3w1, które jest funkcjonalne, poręczne i do tego wygląda naprawdę imponująco. Jednak najważniejsze jest to, że działa tak jak powinno, a kiedy poradzimy sobie z brakiem USB (a wystarczy tylko przejściówka), lub po prostu się z tym pogodzimy, nic nie będzie w stanie odebrać na przyjemności z obcowania z tym przybyszem z przyszłości. 


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje