Reklama

Jak zmienić zwykły telewizor w Smart TV? To proste!

Smart TV, czyli „telewizory jutra” na dobre zagościły w naszych domach. Zewsząd jesteśmy atakowani przez ich reklamy, a producenci serwują nam coraz to bardziej finezyjne i wyrafinowane konstrukcje, mające jednak jeden wspólny mianownik. Wszystkie oferują dodatkowe funkcje, które w mniejszym lub większym stopniu są związane z globalną siecią. Co jednak, gdy posiadamy stosunkowo młody telewizor, który niestety nie należy do tych „mądrych”? Z pomocą może przyjść nam marka Measy, oferująca interesujące, miniaturowe przystawki, które pracując pod kontrolą Androida, rozszerzają funkcjonalność typowego TV o funkcje znane z topowych Smart TV.



Measy U1A

Reklama

Zapewne zastanawiacie się, jak może wyglądać taka przystawka i wyobrażacie sobie, że jest to niewielkie kwadratowe pudełeczko, które stawiamy obok TV. Nic bardziej mylnego, chociaż i takie są w sprzedaży. Jeżeli jednak chodzi o Measy, to U1A przybrał formę tzw. dongla i jest dostarczany w opakowaniu o wymiarach 53x167x50 mm.

Można zatem podejrzewać, że samo urządzenie będzie niewielkie i... tak też jest w rzeczywistości. Measy U1A swoim kształtem przypomina nieco przerośniętego pendrive'a i, będąc szczerym, można nawet z takim go pomylić. Przyznajemy, iż początkowo sami omyłkowo chcieliśmy włożyć go do portu USB w redakcyjnym laptopie i dopiero po kilku chwilach dotarło do nas, że to przecież męski wtyk HDMI.

Praktycznie rzecz ujmując, cała instalacja sprowadza się zatem do "wepchnięcia" urządzenia, do wolnego portu HDMI. Należy przy tym zauważyć, że Measy U1A jest na tyle mały, że nie powinno być go widać nawet wtedy, kiedy port HDMI mamy nie z tyłu, lecz z boku telewizora.

Co ciekawe, Measy nie został wykonany z plastiku. Jego obudowa jest metalowa. Wygląda to naprawdę solidnie i elegancko. Zaskakuje też jakość samego spasowania elementów. Od początku odnosimy wrażenie, że mamy do czynienia z produktem high endowym.

Napisaliśmy wcześniej, że Measy U1A do poprawnej pracy wymaga w zasadzie jedynie wolnego portu HDMI. To prawda, ale... potrzebne będzie jeszcze zasilanie. I tutaj wszystko zależy już od posiadanego telewizora. Jedne modele faktycznie się sprawdzą i będzie można wykorzystać ich wolny port USB, a w innych niestety Measy nie będzie dział i konieczne okaże się wykorzystanie stacjonarnej ładowarki.

W przypadku naszego testowego TV wszystko szło dobrze, ale do pewnego momentu, w którym to uzyskiwaliśmy czarny ekran. Nic nie pomagało. Okazało się, że telewizor po prostu wyłącza nieużywany port USB, a co za tym idzie, odcina zasilanie dla Measy'ego. Z pomocą przyszła nam jednak zwykła, sieciowa ładowarka do iPhone'a. To bardzo dobra wiadomość, gdyż w razie niepowodzenia, nie będziemy skazani na zakup osobnej, dedykowanej ładowarki -­ w dobie wszechobecnych smartfonów i tabletów na pewno znajdziemy taką u siebie.

Oprócz zasilania, Measy U1A oferuje nam jeszcze dwa wolne porty USB oraz czytnik kart SD. Jak możemy to wykorzystać? Tego chyba nie trzeba podpowiadać, ale warto nadmienić, że dzięki USB zyskujemy możliwość podłączenia klawiatury i myszy, co z kolei może się przydać chociażby w przypadku obsługi poczty elektronicznej czy po prostu przeglądania zasobów Internetu.

Measy RC11

Wspomnieliśmy już o możliwości podłączenia zestawu typu kombo, tj. klawiatura + mysz. No właśnie... Jeżeli taki zestaw mamy, to oczywiście będziemy mogli go wykorzystać, ale jeżeli go nie posiadamy, to... Czy nie lepiej byłoby zainwestować w coś, co będzie pilotem, klawiaturą i myszą w jednym urządzeniu? Ależ oczywiście, że lepiej i, co więcej, coś takiego nawet istnieje, a nazywa się Measy RC11.

Measy RC11 to pełnowymiarowa klawiatura połączona z tzw. air mouse, czyli myszą, która do działania nie potrzebuje podłoża. Wystarczy pomachać nią w powietrzu, a kursor powędruje dokładnie tam, gdzie tego chcemy.

Jak to działa w praktyce?

Śmiemy twierdzić, że znakomicie. A warto nadmienić, że w przeszłości mieliśmy już do czynienia z podobnymi "powietrznymi" myszkami, które niestety pozostawiały wiele do życzenia. Tutaj natomiast żadnych problemów nie ma. Myszka działa bardzo precyzyjnie, co zresztą ciągle budzi spore zaciekawienie gości naszej redakcji.

Chyba najbardziej istotnym klawiszem w Measy RC11 jest podłużny klawisz z logo Androida, który został umiejscowiony na samym środku. To właśnie on odpowiada za mysz i, co najważniejsze, pozwala ową mysz włączać lub wyłączać. Może nie ma to wielkiego znaczenia z punktu widzenia funkcjonalności, ale już z punktu widzenia estetyki, jak najbardziej, ma, ponieważ pozwala uniknąć widoku wszędobylskiego i chaotycznie przemieszczającego się kursora myszy podczas korzystania z klawiatury.

A jeżeli o klawiaturę chodzi, to została ona zaprojektowana w taki sposób, że pisze się na niej bardzo wygodnie z wykorzystaniem obu rąk. Z łatwością "wklepiemy" czy to zwykły adres strony, czy nawet dłuższego maila do znajomego. Klawiatura sprawdzi się też podczas konwersacji na Skype'ie lub GG, a dzięki kilku klawiszom funkcyjnym, pozwoli na sprawne zarządzanie Androidem.

Gdyby tego wszystkiego było mało, jest to w pełni autonomiczne urządzenie, które komunikuje się z mikro-­‐odbiornikiem USB w bezprzewodowej technologii 2,4GHz. Po pierwsze oznacza to, że zasięg roboczy powinien wystarczyć na każdy duży salon, a po drugie, ową klawiaturę będziemy mogli wykorzystać z każdym urządzeniem. Czy to z tabletem, czy z laptopem, czy w końcu z nowoczesnym telewizorem.

Jak to działa?

Tym razem zamiast serii zdjęć i tekstowego opisu funkcji, serwujemy Wam materiał wideo, który powstał dzięki naszej współpracy z polskim dystrybutorem marki Measy, firmą Multioffice z Krakowa. W materiale zwróćcie szczególną uwagę na płynność działania Androida w wersji 4.0. To z pewnością zasługa potężnego procesora, który jest taktowany zegarem 1,2 GHz.

Nas zdecydowanie najbardziej ucieszył fakt, że możliwości redakcyjnego TV rozszerzyły się o klienta DLNA. Zyskaliśmy bezprzewodowy dostęp do naszej biblioteki multimediów i, gdyby tego było mało, okazało się, że Measy U1A nie ma problemu nawet z plikami MKV i rozdzielczością 1080p.

Urzekły nas także "Wściekłe Ptaki" na prawie 40 calach, co finalnie okazało się całkiem niezłą rozrywką w przerwach od pisania tekstów.

Ogólnie rzecz ujmując, bardzo istotnym aspektem jest tutaj bezprzewodowa łączność, dzięki którym zyskujemy dostęp do wszelkich dobrodziejstw, które ze sobą niesie. Niemniej ważny jest sam Android, ponieważ dzięki niemu nie jesteśmy skazani na preinstalowane oprogramowanie, jak to ma miejsce w większości inteligentnych telewizorów.

Mesy U1A i Measy RC11 to urządzenia, które nas urzekły. Urzekły swoją prostotą, a przede wszystkim tym, że są i w 100% spełniają powierzone im funkcje. Innymi słowy, wszystko co ma działać, działa i ma się dobrze.

Nie da się ukryć, że mając w pamięci czasy Commodore 64, jesteśmy pod wielkim wrażeniem postępu, jaki dokonał się na przestrzeni ostatnich lat. W tak niewielkim opakowaniu udało się bowiem zmieścić 1,2-­‐gigahercowy procesor, 1-­‐gigabajtową pamięć RAM oraz 4-­‐gigabajtową pamięć flash do przechowywania plików.

Okazuje się także, że do dyspozycji mamy bezprzewodową łączność, a Measy U1A radzi sobie nie tylko z Internetem, ale i ze wszystkimi formatami plików. Także tymi w wysokiej rozdzielczości.

Ideą tego produktu jest fakt, by Smart TV mógł trafić pod każdą strzechę. A z taką ceną i z takimi możliwościami rzeczywiście może okazać się to bardzo realnym i wcale nieprzesadzonym celem. Z tego też względu, Measy U1A nagradzamy wyróżnieniem "Opłacalny". Natomiast klawiaturkę Measy RC11 mianujemy "Użytecznym" produktem.

Sprzęt do testów dostarczył Multioffice. Dziękujemy!

Źródło: http://overclock.pl/articles/show/id/504,measy-smart-tv-pod-kazda-strzecha

Jesteś zainteresowany?

Sprawdź gdzie możesz kupić produkty Measy U1A i RC11 >>


materiały promocyjne

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Measy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje