Test Navitel MR250

Lusterko 3w1 /INTERIA.PL

Rejestratory samochodowe podbijają nasz rynek w niesamowicie szybkim tempie. Nic więc dziwnego, że producenci sięgają po innowacyjne rozwiązania mające nie tylko zaoszczędzić miejsce, ale także oferujące dużo więcej niż standardowe doczepiane kamery. Jednym z nich jest Navitel MR250 – rejestrator w lusterku wstecznym.

Reklama

Sam pomysł rejestratora samochodowego wbudowanego w lusterko wstecznie nie jest niczym przełomowym. Podobne rozwiązania są dostępne od dawna u wielu firm. To co jednak wyróżnia produkt rosyjskiego producenta to spora ilość dodatkowych funkcji.

Jak to wygląda?

Zacznijmy jednak od początku. Samo urządzenie zostało wykonane bardzo profesjonalnie. Lusterko jest sporych rozmiarów, a co najważniejsze materiały użyte do jego produkcji sprawiają wrażenie wytrzymałych. Kamera rejestratora została zintegrowana z tylnym panelem pozwalając na łatwe ustawienie obiektywu. Na duży plus zasługuje spora ilość akcesoriów, które otrzymujemy wraz z lusterkiem. W pudełku znajdziemy nie tylko gumki montażowe, ale także sporej długości przewód zasilający 12/24V, kamerę wsteczną (o tym później) wraz z zestawem do jej montowania, specjalną ściereczkę do czyszczenia, a także... roczną licencję na nawigację firmy Navitel. 

Montaż

Reklama

Tu niestety pojawiają się pierwsze problemy. Standardowo urządzenie montujemy na fabrycznym lusterku w samochodzie. W tym celu producent przygotował specjalne zaczepy i gumy mające teoretycznie pasować do każdego modelu. W praktyce jest inaczej. Ze względu na wielkość rejestratora i jego szerokość nie zawsze potrafi się on dopasować do większych lusterek w nowszych samochodach (zwłaszcza tych doposażonych w dodatkową elektronikę). W takich przypadkach Navitel MR250 potrafi się nieoczekiwanie przesunąć w trakcie jazdy, a niekiedy nawet jego montaż staje się całkowicie niemożliwy. Trzeba mieć tego świadomość i warto to samemu przetestować przed kupnem. Irytujące jest też rozmieszczenie gniazd na lusterku. Wejścia zasilające do kamer znajdują się na samej górze urządzenia, przez co kable niepotrzebnie się wyginają, skutkuje to ich trudniejszym uporządkowaniem w kokpicie. Dla osób ceniących sobie porządek i ład w samochodzie, może być to sporym problemem. 

Na sam koniec zostawiliśmy kwestię dodatkowej tylnej kamery. Tak - wraz z urządzeniem - Navitel oddaje nam do użytku jeszcze jeden rejestrator, który możemy przymocować z tyłu samochodu, wykorzystując go jako dodatkową kamerę cofania. Ta została wyposażona w specjalny uchwyt oraz długi przewód, który możemy poprowadzić wzdłuż samochodu pod podsufitką. Dodatkowo urządzenie posiada drugi kabelek pozwalający podłączyć go do świateł cofania naszego samochodu, dzięki czemu obraz wyświetli się automatycznie po wrzuceniu wstecznego biegu. Wielki plus. 

Warto wspomnieć, że rejestrator nie posiada wbudowanej pamięci, chcąc z niego korzystać należy się doposażyć w kartę micro SD.

Jak się z tym jeździ?

Opisując wrażenia należy zacząć od samej obsługi rejestratora. Ta jest dziecinnie prosta, odbywa się za pomocą dobrze rozmieszczonych przycisków, a intuicyjne menu pozwala natychmiast odnaleźć się we wszelkich ustawieniach. Sam obraz z kamery wyświetlany jest na 5-calowym ekranie wbudowanym bezpośrednio w lusterko. Ten oczywiście w trakcie spoczynku jest całkowicie wygaszony i zupełnie niezauważalny. Należą się tu duże pochwały dla Navitela za czytelność obrazu i jego ostrość. Filmy z przedniej kamery rejestrowane są w rozdzielczości Full HD w 30 klatach na sekundę. 

Obraz zapisany zarówno w trakcie nocy, jak i dnia, jest odpowiednio wyraźny, dobrze "oddając" barwy otoczenia. Kamera pozwala na zapisywanie maksymalnie 5-minutowych nagrań, a nad zachowaniem istotnego materiału czuwa "G sensor", który automatycznie zabezpiecza pliki w trakcie np. nagłego hamowania lub uderzenia.

Podsumowanie

Cena: około 350 zł

Dowiedz się więcej na temat: Navitel | rejestrator | kamera cofania

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje