Test Bose SoundTouch 10 - głośnik wypełniony muzyką

Bose SoundTouch 10 /materiały prasowe

Bose SoundTouch 10 to bezprzewodowy głośnik, idealny dla wszystkich miłośników serwisów streamingowych, takich jak Spotify czy Deezer. Czy warto wydać na niego prawie 1000 zł? A może lepszym rozwiązaniem jest kupno dwóch głośników w promocyjnej cenie? Odpowiedzi na te pytania, znajdziecie w poniższym teście.

Reklama

W ostatnich latach obserwujemy prawdziwy boom na głośniki bezprzewodowe różnych rozmiarów. Bose SoundTouch 10 to najmniejszy i najtańszy głośnik WiFi w portfolio amerykańskiego giganta, dzięki któremu samodzielnie możemy zrobić domowy system multiroom. Bose SoundLink Mini jest mniejszy, ale oferuje tylko transmisję przez Bluetooth (podłączamy do głośnika smartfona lub tablet). W przypadku SoundTouch 10 urządzenie dodatkowo podłączymy do domowej sieci bezprzewodowej. To na wypadek, gdybyśmy chcieli stworzyć system multiroom z przynajmniej dwoma SoundTouchami.

Zwarty i gotowy

SoundTouch 10 to produkt stworzony z myślą o użytkownikach, którzy chcą zbudować prosty system multiroom w domu i większość muzyki słuchają z bogatej oferty serwisów streamingowych. Z uwagi na często pozostawiającą wiele do życzenia jakość utworów muzycznych dostępnych na wspomnianych serwisach, SoundTouch 10 nie jest sprzętem przeznaczonym dla wyszukanych audiofilów.

Reklama

Głośnik ma kształt prostopadłościanu, mierzy ponad 20 cm wysokości, 14 cm szerokości i waży niecałe 2 kg. Jest dostępny w dwóch wersjach kolorystycznych - srebrnej i czarnej. W zestawie poza głośnikiem i dokumentacją znajdziemy kabel zasilający, kabel USB i pilota. Pod względem stylistyki, głośnik wpisuje się w portfolio produktów Bose. Jest elegancki i będzie pasował do wystroju większości salonów, a przy tym przykuje uwagę gości (przetestowane na kilku osobach nie interesujących się gadżetami).

Poza gumowanymi przyciskami odpowiedzialnymi za zasilanie, przełączanie między Bluetooothem i połączeniem kablowym, regulacją głośności, na szczycie prostopadłościanu znajdziemy także 6 programowalnych przycisków. Możemy ustawić pod nimi ulubione radio internetowe lub dany album/playlistę z Deezera/Spotify. Na pokładzie nie znajdziemy natomiast zbyt wielu portów komunikacyjnych - tylko złączę AUX, USB i gniazdo zasilające. Dzięki temu cała konstrukcja jest bardzo zwarta i stabilna. Jakość wykonania stoi na najwyższym poziomie, pod względem materiałów dominuje plastik i aluminium.

"B" jak Bas

Bose SoundTouch 10 nie jest głośnikiem dla audiofilów, to typowy sprzęt dla gadżeciarzy, którzy intensywnie eksploatują serwisy Deezer i Spotify, tworząc playlisty na różne okazje. Po podłączeniu urządzenia przez WiFi (nie jest to intuicyjne i wymaga trochę "gimnastyki"), głośnik jest widoczny jako oddzielne urządzenie do odtwarzania muzyki. W ten sposób można stworzyć całą sieć głośników. Oczywiście, nic nie stoi na przeszkodzie, by skorzystać z bardziej klasycznych form kontaktu (Bluetooth lub złącze AUX). Jeżeli chcemy słuchać muzyki ze smartfona/tabletu za pomocą Bluetooth, nic prostszego - parowanie trwa kilkanaście sekund. Słuchanie muzyki via AUX jest jeszcze prostsze - wpinamy kabel i delektujemy się ulubionymi utworami.

Aby puszczać muzykę jednocześnie z kilku głośników po podłączeniu do WiFi, niezbędna będzie aplikacja SoundTouch (dostępna i na iOS, i na Androida). Jest prosta w obsłudze, a we wszystkich przeprowadzanych operacjach pomaga nam asystent, a niedawno został odświeżony jej design. Jest bardzo schludna, ascetyczna, idealna dla fanów marki Apple. Mimo prostoty działania aplikacji, na stworzenie domowej sieci trzeba poświęcić kilka minut - niezbędne jest bowiem sparowanie urządzeń i stworzenie dodatkowej konta Bose. Minusem jest brak wsparcia dla funkcji AirPlay.

Jak na głośnik, który możemy schować do plecaka, SoundTouch 10 gra bardzo dobrze. Jest to typowy głośnik salonowy, ale nawet wypełnienie dźwiękiem większych pomieszczeń nie sprawi mu większych kłopotów. Amerykański producent jest znany ze swojego zamiłowania do "głębszych" basów i tych także uświadczymy w tym przypadku. Jest to łatwe do odnotowania, szczególnie gdy słuchamy muzyki elektronicznej. Podczas odsłuchu rzadko pojawiają się zniekształcenia lub przekłamania niskich tonów. To zasługa 2,5-calowego przetwornika Unidome, który został tak wpasowany w architekturze SoundTouch 10, by dźwięk miał wyrównaną charakterystykę w całym pokoju. Jeżeli ktoś lubi specyficzne brzmienie produktów Bose, będzie SoundTouch 10 zachwycony.

Tym, czego naprawdę warto posłuchać, jest brzmienie muzyki z pojedynczego głośnika i z dwóch głośników połączonych przez WiFi. Różnica jest kolosalna! Ale to nie koniec. Głośniki wcale nie muszą być rozlokowane w tym samym pomieszczeniu. Nic nie stoi na przeszkodzie, by jeden z głośników ulokować w salonie, drugi w sypialni, a trzeci np. w pokoju dziecka. Dzięki temu możemy puszczać tę samą muzykę w trzech różnych pomieszczeniach (oczywiście o ile pozwala na to zakres WiFi).

Czy warto kupić SoundTouch 10?

Nie. Nie warto kupować SoundTouch 10. Warto kupić przynajmniej dwa takie urządzenia! Decydując się na jeden głośnik, otrzymujemy świetnie wykonany sprzęt z bardzo dobrym basem. Decydując się na dublet, otrzymujemy prosty zestaw multiroom, jeden z najlepszych w swojej kategorii cenowej. Zwłaszcza, że sklepy Saturn czy MediaMarkt wciąż oferują dwa głośniki w promocyjnej cenie. Za jeden głośnik zapłacimy ok. 1000 zł, a pakiet dwóch to wydatek rzędu 1700 zł. Jeżeli jesteście uzależnieni od Spotify lub Deezera, to zdecydowanie warto zainwestować w taki sprzęt.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje