Nikon 1 V1 - pierwszy bezlusterkowiec

Nikon kazał długo czekać na pierwszy w swojej ofercie model bezlusterkowca, a kiedy już pokazał światu swoje najnowsze dzieło, okazało się, że stworzył konstrukcję bardzo oryginalną. Testujemy Nikona 1 V1.

W skład nowego systemu Nikona wchodzą póki co dwa modele aparatów - bardziej zaawansowany Nikon 1 V1 i prostszy Nikon 1 J1. Najbardziej wyróżniającym elementem obu cyfrówek są zastosowane w nich matryce. Nikon zdecydował się bowiem wyposażyć aparaty z nowej serii w niewielkie, 1-calowe sensory High-Speed AF CMOS o rozdzielczości 10 megapikseli. Nowe matryce noszą oznaczenie CX, ich rozmiary to 13,2 x 8,8 mm, a mnożnik ogniskowej wynosi dla nich ok. 2,7x.

Reklama

Inną nowatorską cechą aparatów jest także oryginalny, hybrydowy układ autofokusa, działający z wykorzystaniem zarówno detekcji fazy, jak i detekcji kontrastu. Za przetwarzanie obrazu odpowiada w obu aparatach procesor Expeed 3.

Wraz z pojawieniem się nowej rodziny aparatów narodził się również kolejny w ofercie Nikona system obiektywów z zupełnie nowym bagnetem. Lista szkieł obejmuje na razie cztery modele - standardowy 1 Nikkor VR 10-30 mm f/3.5-5.6, zoom 1 Nikkor VR 30-110 mm f/3.8-5.6, "naleśnik" 1 Nikkor 10 mm f/2.8 Pancake oraz przeznaczony do nagrywania filmów 1 Nikkor VR 10-100mm f/4.5-5.6. Dzięki dodatkowemu konwerterowi aparaty Nikon 1 mogą także współpracować z obiektywami Nikkor F.

Do naszej redakcji trafił flagowy model nowego systemu - Nikon 1 V1 - wraz z "kitowym" obiektywem 1 Nikkor VR 10-30 mm f/3.5-5.6. Jak spisuje się pierwszy bezlusterkowiec Nikona? Odpowiedź znajdziecie w naszym teście i załączonym materiale wideo.

Budowa

Nikon 1 V1 zamknięty został w wytrzymałej, magnezowej obudowie o wymiarach ok. 113 x 76 x 44 mm i dosyć sporej masie, wynoszącej (z akumulatorem) ok. 380 gramów. Aparat wykonany został bardzo solidnie i pod względem budowy mógłby służyć za wzór trwałości - V1 (przynajmniej po kilku dniach użytkowania) robi wrażenie konstrukcji niezwykle mocnej, odpornej na wszelkie mechaniczne uszkodzenia.

Na pierwszy rzut oka wydaje się także, że bezlusterkowiec Nikona oferuje bardzo klasyczny układ przycisków i pokręteł sterujących oraz równie typowe rozwiązania jeśli chodzi o obsługę. Diabeł jak zwykle tkwi jednak w szczegółach, ponieważ szybko przekonamy się, że V1 odbiega nieco od powszechnie przyjętego standardu i robiąc nim zdjęcia może nas czekać kilka niespodzianek.

Pierwszym i chyba najważniejszym "kwiatkiem" jest brak typowego pokrętła trybu. Umieszczona na obudowie tarcza pozwala na uruchomienie opcji takich jak: tryb ruchomych zdjęć czy tryb inteligentnego wybierania zdjęcia (będzie o nich jeszcze mowa w dalszej części testu), podczas gdy "zwykłych" trybów PASM poszukiwać będziemy musieli w menu. Przypomina to trochę mechanizm obsługi znany z bezlusterkowców NEX firmy Sony.

Kolejną ciekawostką jest klawisz funkcyjny F. Odpowiada on za ustawienia ściśle uzależnione od przyjętego trybu pracy i może np. regulować sposób działanie migawki. I tutaj kolejna ciekawostka: Nikon 1 V1 umożliwia korzystanie zarówno z migawki mechanicznej, jak i elektronicznej.

Pomijając oryginalność funkcji przypisanych niektórym klawiszom i pokrętłom trzeba jednak przyznać, że ergonomia cyfrówki stoi na bardzo przyzwoitym poziomie. Na przodzie obudowy umieszczono wyłącznie przycisk zwalniania obiektywu, a na górnym panelu znajdziemy - patrząc od lewej strony - gniazdo akcesoriów (pozwala ono dołączyć do aparatu np. lampę błyskową), włącznik zasilania, spust migawki oraz klawisz nagrywania wideo.

Pozostałe elementy sterujące umieszczono na tylnej ścianie korpusu, na prawo od wyświetlacza. Znajdują się tutaj: przycisk F i przełącznik regulacyjny, tarcza trybów oraz pokrętło funkcyjne, odpowiadające za zatwierdzanie wybranych opcji (klawisz OK), a także za blokadę AE-L/AF-L, korektę ekspozycji, tryb ustawiania ostrości i tryb samowyzwalacza. Obok pokrętła znajdują się natomiast przyciski: DISPLAY (zmiana informacji wyświetlanych na ekranie lub w wizjerze), podglądu, "kosza" i menu.

Nikon 1 V1 wyposażony został także w obowiązkowy zestaw złącz, umieszczony po lewej stronie obudowy, pod plastikową klapką. Znajdziemy tu złącze USB i A/V, HDMI oraz gniazdo zewnętrznego mikrofonu. U podstawy korpusu znajduje się natomiast pokaźnych rozmiarów komora baterii, w której znajduje się również slot karty pamięci.

Bezlusterkowiec Nikona zasilany jest przez akumulator EN-EL15, czyli ten sam, z którego korzysta zaawansowana lustrzanka Nikon D7000. Użycie wspomnianego akumulatora zwiększyło oczywiście rozmiar i ciężar korpusu, ale z drugiej strony dzięki dużej, "lustrzankowej" baterii nie będziemy musieli tak bardzo martwić się o liczbę pozostałych zdjęć i o to, czy zabraliśmy ze sobą ładowarkę.

Trochę szkoda, że projektanci aparatu nie pomyśleli o profilowanym gripie, bo podczas długiego fotografowania trzymanie aparatu staje się zwyczajnie niewygodne. Za poważną wadę trzeba też uznać brak wbudowanej lampy błyskowej. W ten sposób producent zmusza nas do zakupu dodatkowego, opcjonalnego flesza.

Dowiedz się więcej na temat: Nikon

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje