MacBook Air 11" i iLife '11 - mała duża technologia

Testujemy najnowszego MacBooka Air o przekątnej ekranu 11" oraz pakiet iLife '11 - czy te dwa odświeżone produkty są warte zakupu?

Steve Jobs na konferencji prasowej dotyczącej iPada wyraził swoje zdanie na temat netbooków. Skrytykował je głównie za brak pełnowymiarowej klawiatury i niską wydajność. Kilka miesięcy później na kolejnym spotkaniu CEO Apple z przedstawicielami mediów, zaprezentowano odświeżone MacBooki Air. Totalną nowością było pojawienie się wersji z 11-calowym ekranem. Czyżby zatem Steve Jobs zmienił zdanie? Postaramy się odpowiedzieć na pytanie czy nowy Air jest bardziej netbookiem czy laptopem oraz zastanowimy się, czy naprawdę warto go kupować.

Design

Reklama

Trzeba przyznać, że nowy MacBook Air przyciąga spojrzenia. Nie tylko ze względu na elegancję i prostotę wykonania, ale również przez naprawdę niewielkie wymiary. Wiele osób, z którymi rozmawiałem na temat nowego produktu Apple, stwierdziło, że jest to urządzenie idealne dla kobiet. Sugerowały się one głównie jego stylistyką i "torebkowymi" rozmiarami. Trudno im nie przyznać racji. Część mężczyzn na pewno będzie bolał fakt, iż Apple nie zdecydowało się na zastosowanie większej ilości elementów, które mogłyby skontrastować jego jasną kolorystykę. W oczy rzuca się również pełnowymiarowa klawiatura, która pozwala na zdecydowanie większy komfort pisania niż w przypadku wspominanych już netbooków.

Minus? Brak funkcji jej podświetlenia. Połączenie czarnych klawiszy i pracy w ciemności nie wróży dobrze. Mam również pewne wątpliwości w stosunku do klawiszy funkcyjnych klawiatury. Są one małe i przez to sprawiają wrażenie delikatnych. Kolejnym minusem, wynikającym ewidentnie z decyzji na etapie projektowania nowego MacBooka, jest rodzaj materiału, z którego wykonane są jego podstawki. Jeżeli postawimy komputer na nieco bardziej śliskim biurku, komputer nie będzie trzymał się podłoża tak jak powinien. Diabeł tkwi w szczegółach.

Porty, ale nie te lotnicze

Przyjrzyjmy się również portom zainstalowanym w obudowie. Po pierwsze - brak napędu CD/DVD (czyli kolejna analogia do netbooków), po drugie - mała ilość portów USB (zaledwie dwa), którą możemy zniwelować poprzez podłączenie huba. Zaraz, zaraz... ale miało być mobilnie! Żadnych hubów nie chcemy ze sobą nosić, zatem przeliczmy czy dwa porty USB wystarczą... Myszka nie jest potrzebna, bo mamy przecież naprawdę duży gładzik z funkcją multitouch. Podepniemy do niego pendrive'a, modem USB oraz ewentualnie odtwarzacz MP3 - ktoś ma jakiś pomysł co więcej jest potrzebne w podróży?

Brak napędu optycznego może przeszkadzać. Jednak i tu Apple wyszło użytkownikom naprzeciw. Przypominam sobie w tym momencie perypetie związane z netbookiem znajomej, kiedy zaistniała potrzeba szybkiego przekopiowania danych z płyty CD na dysk. W nowym MacBooku Air wystarczy do tego celu płyta CD oraz inny komputer. Zasada działania jest prosta: włożenie nośnika do komputera, udostępnienie go poprzez specjalną aplikację oraz zdalny dostęp do danych już bezpośrednio z poziomu Aira, który rozpozna napęd jako swój własny. Spodobała mi się ta funkcja.

Duże brawa dla Apple należą się za prawidłowe wyważenie Aira. Nie wiem dlaczego wielu producentów zapomina o tym, jakże ważnym, aspekcie w produkcji mobilnych komputerów. Często zdarza się, że zachodzi potrzeba otworzenia pokrywy laptopa wyłącznie jedną ręką. Air to umożliwia.

A gdy już otworzymy pokrywę...

... to komputer się uruchomi. Teoretycznie nic odkrywczego, ale okazuje się, że jednak czeka nas małe zaskoczenie. Dzięki funkcji Instant On, system wystartuje w 2-3 sekundy. Na pokładzie Aira znajdziemy oczywiście autorski system Apple - Mac OS X - w najnowszej wersji. System wraz z zestawem aplikacji jest preinstalowany, zatem nie ma potrzeby jego instalacji po zakupie komputera. Gdyby jednak w przyszłości nastąpiła taka konieczność, do zestawu dołączono miniaturowy pendrive zawierający instalator.

Dość jednak tych miłych słów i pora na największy minus Aira - wyświetlacz jak lustro. Odbija się w nim dosłownie wszystko - szczególnie w trakcie korzystania z komputera poza domem. Prawdą jest, że wysoka rozdzielczość ekranu poprawia komfort pracy, ale połyskująca matryca psuje w ostateczności dobry efekt. Nie zachwycają też kąty widzenia. Zdaję sobie sprawę, że matowy ekran nie wywołuje efektu "wow", ale czasem chyba trzeba z niego zrezygnować dla innych korzyści.

Wydajność i komfort pracy

W najnowszej linii MacBooków Air Apple zdecydowało się na zrezygnowanie z tradycyjnych dysków. To głównie tutaj leży tajemnica ich niewielkich wymiarów oraz szybkiego startu systemu operacyjnego. Dzięki zaimplementowaniu pamięci flash laptopy te są praktycznie bezgłośne. Wentylacja urządzenia została natomiast pomyślana w taki sposób, aby komputer nie przegrzewał się w trakcie pracy. Informacja ta może być pomocna szczególnie dla osób, które nie ufają małym konstrukcjom ze stosunkowo dobrą konfiguracją sprzętową. W trakcie wykonywania różnych czynności nie zauważyłem znaczącego nagrzewania się Aira.

Kolejnym ważnym aspektem urządzeń przenośnych jest ich czas pracy na baterii. W przypadku testowanego modelu 11-calowego jest to 5 godzin (13 cali = 7 godzin). A jak to wygląda w praktyce? Nieco gorzej. Przy intensywnym użytkowaniu, przeglądaniu internetu z zainstalowaną wtyczką Flash oraz oglądaniu materiałów wideo, Air spokojnie wytrzymywał około 4 godzin. Jest to znany "problem" tych komputerów. Apple na siłę stara się zdeprecjonować Flasha, zatem wygląda na to, że nie uwzględniło go również w testach na wytrzymałość baterii. Korzystanie z tej technologii negatywie wpływa na czas jego pracy, o czym informują również zagraniczne portale. Podobno Adobe już pracuje nad mniej zasobożerną wersją Flasha.

Testy wydajności zamieszczane na portalach z całego świata pokazują, że Air wygrywa z konkurentami o podobnej konfiguracji sprzętowej dzięki zastosowaniu wspomnianej wyżej pamięci flash, która w widoczny sposób podwyższa responsywność systemu operacyjnego.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje