Sonda MRO przesłała 200 terabitów danych

Amerykańska sonda Mars Reconnaissance Orbiter, badająca Czerwoną Planetę od 2006 roku, przesłała już ponad 200 terabitów danych naukowych. Czy to dużo? Jak porównuje sama NASA, to 3 razy więcej niż łączna ilość danych przesłanych przez Deep Space Network ze wszystkich innych misji zarządzanych przez Jet Propulsion Laboratory w ciągu ostatnich 10 lat. Liczbę tę można też przyrównać do objętości jaką miało by nagranie wideo w trybie HD o długości... 3 miesięcy.

Choć wlicza się w nią informacje pochodzące z łazików marsjańskich a przesyłanych na Ziemię poprzez sondę MRO, to 99,9 proc. objętości danych pochodzi z 6 instrumentów naukowych na pokładzie Mars Reconnaissance Orbiter. Nie uwzględniono tu za to danych telemetrycznych dotyczących samego statku. Jeden z instrumentów, kamera wysokiej rozdzielczości pokazująca szczegóły wielkości blatu biurka, zwrócił zobrazowanie obejmujące powierzchnię blisko 1/3 terytorium USA, czyli 1,92 proc. powierzchni Marsa. Inna, o rozdzielczości ukazującej szczegóły wielkości boiska tenisowego, objęła swoim zobrazowaniem prawie 84 proc. powierzchni Marsa.

Reklama

Każdy z 200 bilionów bitów danych naukowych przeszedł skomplikowaną drogę, wspomaganą oprogramowaniem komputerowym umożliwiającym zespołom naukowym w organizacji i uporządkowaniu codziennego potoku danych dotyczących Marsa.

Sonda do nadawania używa 3 metrowej anteny parabolicznej i nadajnika wykorzystującego energię elektryczną z paneli ogniw słonecznych o powierzchni ok. 20 metrów kwadratowych. Sonda wielokrotnie wciągu dnia łączy się z antenami naziemnymi Deep Space Network w USA, Hiszpanii i Australii. Dane z przyrządów sondy i te przesłane przez łaziki trafiają najpierw do pamięci pokładowej MRO. Każde okrążenie planety zajmuje jej około 2 godzin. Przez część tego czasu Mars blokuje łączność MRO z Ziemią. Gdy Ziemia jest w obszarze widzenia satelity, MRO może połączyć się z którąś z trzech anten sieci DSN. Ich położenie na różnych długościach geograficznych powoduje, że niezależnie od pory dnia niemal zawsze widoczna jest jedna ze stacji. Z sieci korzystają obecnie 32 misje w głębokiej przestrzeni kosmicznej. Dlatego konieczne jest staranne planowanie sesji łączności z wykorzystaniem anten. MRO dostaje zwykle kilka sesji komunikacyjnych dziennie.

Bryan Allen, inżynier oprogramowania misji MRO, wyjaśnia, że Deep Space Network przyjmuje dane z MRO w 30 minutowych sesjach i "na tym etapie nie ma znaczenie czego dane dotyczą - są po prostu wielkim strumieniem bitów". Dane zebrane przez każdą z anten zostają zebrane w JPL, a tam specjalne oprogramowanie rozdziela je i sortuje według konkretnych produktów, jak obrazy z kamer, konkretne pomiary z przyrządów naukowych, czy na dane z łazików. Kolejnym etapem jest ustalenie, gdzie zbiór danych ma trafić. I tak, na przykład, dane dotyczące mineralogi powierzchni Marsa trafiają do Maryland, zdjęcia do Arizony, dane radarowe do Włoch. W trakcie przeciętnego dnia oprogramowanie sortuje około 58 miliardów bitów na 303 produkty.

Jak mówi Rich Zurek, naukowiec misji MRO, "Mars Reconnaissance Orbiter pokazał nam, że Mars jest ciągle aktywną planetą, że powstają na niej nowe kratery, dochodzi o lawin i burz piaskowych".

Źródło informacji

Kosmonauta
Dowiedz się więcej na temat: MRO | Mars | misja na marsa | NASA

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje