Pierwszy egzoszkielet powstał już 50 lat temu

Oglądając "Elizjum" mogłoby się wydawać, iż egzoszkielet to technologia z dalekiej przyszłości, tymczasem już pół wieku przed powstaniem filmu naukowcy GE prowadzili prace nad podobnym urządzeniem o nazwie “Man Augmentation". Prawdziwy mechaniczny szkielet sięgał człowiekowi do ramion, zamiast rąk wyposażony był w niezgrabne szczypce i miał "dać człowiekowi siłę olbrzyma".

Choć program finansowała wojskowa Agencja Zaawansowanych Projektów Badawczych (dziś DARPA), maszyna nie należała do specjalnie skrywanych projektów, o czym świadczyć może choćby fakt, iż GE pokazała ją w swoim filmie “The Science Report" z 1966 roku. "Intymna relacja" człowieka i maszyny, jak wyraził się jeden z wojskowych w artykule z 1969 r. zamieszczonym w Schenectady Gazette, jest klasycznym motywem gatunku science fiction, obecnym nie tylko w "Elizjum", ale także u H.G Wellsa czy w filmie Jamesa Camerona o Obcym. Po zakończeniu II wojny światowej GE rozpoczęło prace nad Antropomorficzną Maszyną Cybernetyczną (CAMS), która potrafiłaby "naśladować i wzmacniać" ruchy operatora, przekazując mu jednocześnie informację zwrotną.

Współpraca z wojskiem nad projektem “Man Augmentation" rozpoczęła się w 1961 r., a powstałe w jej efekcie urządzenie szybko zyskało bardziej chwytliwą nazwę "Hardiman". Celem projektu było stworzenie kombinezonu, który naśladowałby naturalne ruchy człowieka, umożliwiając mu podnoszenie obiektów ważących prawie 700 kg. Co ciekawe, tyle samo ważył sam kombinezon.

Reklama

Armia i GE założyły, że urządzenie będzie pomocne przy wykonywaniu takich zadań jak załadunek bomb. Jednocześnie prowadzono także prace nad podobnym projektem o nazwie Walking Truck. "Chodząca ciężarówka" poruszała się na czterech nogach, była sterowana przez człowieka i przypominała maszyny kroczące AT-AT, znane z "Gwiezdnych Wojen".

Hardiman nigdy nie wszedł do produkcji ze względu na swój rozmiar, wagę, brak stabilności i problemy z zasilaniem. Jednak część technologii z lat 60. zastosowanych w CAMS wykorzystywana jest do dzisiaj w manipulatorze przemysłowym Man-Mate.
W późniejszych latach prawa do technologii kupiła spółka Western Space and Marine, którą założył inżynier GE pracujący nad Man-Mate w latach 70. Produkt dalej rozwijano i dzisiaj istnieje on w postaci wielkiego robotycznego ramienia, które wykorzystując siłowe sprzężenie zwrotne potrafi podnosić ciężary sięgające 4500 kg, dzięki czemu doskonale sprawdza się w przemyśle metalurgicznym.

Czy ludzki egzoszkielet o praktycznym zastosowaniu kiedykolwiek powstanie, czy też wynalazek zostanie zastąpiony całkiem nową koncepcją? Wśród kandydatów znajdują się przykładowo roboty Boston Dynamics’ Big Dog (przypominające Walking Truck z lat 60.) i ATLAS, jeden z najbardziej zaawansowanych technologicznie robotów humanoidalnych. Któryś z nich  być może już niebawem będzie przenosić za nas ciężary.

INTERIA.PL/informacje prasowe
Dowiedz się więcej na temat: egzoszkielet | roboty | DARPA | maszyna

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje