NASA i ESA planują, jak zapobiec zderzeniu Ziemi z asteroidą

Większość z nas doskonale kojarzy hollywoodzki film "Armageddon", w którym asteroida "wielkości Teksasu" zagroziła Ziemi całkowitym zniszczeniem. Problem zabłąkanych ciał niebieskich wciąż jest aktualny, lecz współpraca międzynarodowa w dziedzinie wykrywania niebezpiecznych dla naszej planety obiektów kuleje. Sytuację może poprawić współpraca NASA i ESA.

We wspomnianym filmie NASA dowiaduje się o grożącym Ziemi zagrożeniu dopiero na kilkanaście dni przed zderzeniem. Aby jakoś temu przeciwdziałać agencja zatrudniła górników, dała im wiertnice i wysłała na asteroidę, gdzie kazała wywiercić otwory, wsadzić w nie ładunki nuklearne i zdetonować. Fikcyjna zdawałoby się historia rodem z Hollywood stała się jednak niepokojąco realna po zdarzeniu z lutego 2013 roku, kiedy to spadający meteoryt wyrządził spore szkody w rejonie Czelabińska w Rosji.

Reklama

Dopiero po tym wypadku do naukowców dotarło, że jeśli nie chcemy znaleźć się w sytuacji wykreowanej przez katastroficzny film, to trzeba zacząć działać i przynajmniej przygotować się na nieuchronne zdarzenie. Rosjanie już zapowiedzieli, że nasilą obserwacje przestrzeni kosmicznej, a gdy zajdzie taka potrzeba, będą wykorzystywać swój arsenał jądrowy, wystrzeliwując w kosmos głowice nuklearne  za pomocą potężnych rakiet

NASA i ESA nie pozostają w tyle. Obie agencje rozpoczęły współpracę w zakresie zwalczania kosmicznych zagrożeń. Europejczycy rozwinęli sieć teleskopów, która może wzbogacić system posiadany już przez Amerykanów. Naukowcy obu agencji zastanawiają się nad tym, jak ochronić ludzkość przed potencjalnie niebezpiecznymi asteroidami. Obie agencje kosmiczne partycypują obecnie w misji, podczas której będzie testowana technologia mogąca powodować zmiany orbity asteroidy stanowiącej zagrożenie dla Ziemi.

Te kontrowersyjne plany wyrażane są coraz śmielej i kto wie, czy wkrótce ludzkość nie będzie łowić asteroid chociażby w celu ich górniczej eksploatacji. Aby uzyskać odpowiednie doświadczenie, obie agencje połączyły siły w jednym projekcie o nazwie Asteroid Impact and Deflectiona Assessment - w skrócie AIDA. Jest to pierwszy międzynarodowy wysiłek, w celu ochrony Ziemi przed ewentualnym negatywnym wpływem asteroidy.

W ramach AIDA, w marcu tego roku, Europejska Agencja Kosmiczna rozpoczęła budowę statku kosmicznego dla misji kosmicznej Asteroid Impact Mission (AIM). Statek kosmiczny AIM będzie podróżować w kierunku podwójnej asteroidy Didymos. Ma ona 800 metrów średnicy i 150-metrowego własnego satelitę. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, sonda kosmiczna zostanie uruchomiona w 2020 roku. Celem będzie obserwowanie i zbadanie składu tej asteroidy.

W ramach misji AIM głównym punktem programu jest zderzenie z powierzchnią asteroidy. Ma tego dokonać wykonany przez NASA aparat DART. Stanie się to mniej więcej w 2022 roku. Sonda rozbije się o asteroidę z prędkością 21 600 km/h, a potem zostanie przeprowadzone kontrolowane lądowanie na powierzchni. Lądownik zamontowany na sondzie AIM będzie uważnie obserwować katastrofę, dzięki czemu będzie można sprawdzić strukturę asteroidy i zmiany jej orbity. To pozwoli określić siłę kinetyczną przyszłych urządzeń typu DART, które być może będą stosowane do zmiany trajektorii zagrażających nam ciał niebieskich.


Dowiedz się więcej na temat: asteroida | uderzenie asteroidy | NASA | ESA

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje