Asteroida, która zabiła dinozaury, wcale nie była największa...

Naukowcy odkryli, że asteroida, która przyczyniła się do wyginięcia dinozaurów, wcale nie była największą, jaka uderzyła w Ziemię. Potężniejsze kolizje miały miejsce dużo wcześniej.


Reklama

Współczesna nauka przyjmuje, że ok. 66 mln lat temu w naszą planetę uderzyła asteroida, która przyczyniła się do wymarcia dinozaurów. Dowodem na to zdarzenie jest krater o średnicy 180 km znajdujący się w Zatoce Meksykańskiej. Okazuje się, że wcześniej dochodziło do kolizji z Ziemią jeszcze większych obiektów.

Niedawno naukowcy odkryli sferule, które są pozostałością potężnej kolizji, jaka miała miejsce ponad 3 mld lat temu. Nie oznacza to bynajmniej, że do zderzenia z gigantyczną asteroidą doszło właśnie tam. Powszechnie wiadomo, że sferule mogą zostać rozrzucone na znacznie większym obszarze.

"Uderzenie wywołałoby trzęsienie ziemi o skali znacznie większej od wszystkich innych znanych nam dzisiaj tego typu zdarzeń. To z kolei spowodowałoby ogromne tsunami, zdolne do kruszenia skał. Materiał z tej kolizji rozprzestrzeniłby się po całym świecie. Znalezione przez nas sferule zostały znalezione w osadzie z dna morskiego i liczą ok. 3,46 mld lat" - powiedział Andrew Glikson, jeden z autorów badań.

Naukowcy uważają, że opisywana asteroida - druga najstarsza, jaka miała kontakt z naszą planetą - miała od 20 do 30 km średnicy. Krater powstały w wyniku kolizji z takim obiektem mógł mieć setki km. Niestety, niemożliwe jest dzisiaj namierzenie krateru powstałego po tym zdarzeniu, gdyż od tego czasu nasza planeta zmieniła się nie do poznania.

To nie wszystko. Najnowsze doniesienia naukowców sugerują, że w przeszłości w Ziemię uderzyło co najmniej 17 podobnych asteroid.

Dowiedz się więcej na temat: asteroida | dinozaury | kolizja | uderzenie asteroidy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje