Tajemniczy samolot rozbił się w pobliżu Strefy 51

O słynnej Strefie 51 znowu zrobiło się głośno. W jej pobliżu doszło do katastrofy lotniczej, w której śmierć poniósł doświadczony pilot. Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że amerykańskie władze wojskowe nie chcą ujawnić, jaka maszyna się rozbiła.

Do katastrofy doszło 5 września w Strefie Sił Powietrznych Nellis w Newadzie - rozległej bazie USAF, w skład której wchodzi także słynna Strefa 51. Dowództwo sił powietrznych USA poinformowało, że w rozbitej maszynie zginął doświadczony lotnik, ppłk Eric Schultz. Był on pilotem doświadczalnym od 2001 roku i zajmował się testami nowych maszyn. 

Reklama

Władze wojskowe nie podały żadnych innych szczegółów dotyczących wypadku, ukryły też to, jaki samolot uległ zniszczeniu. Dało to pole do spekulacji, wśród których dominowała wersja, że doszło do pierwszej w historii katastrofy najnowocześniejszego amerykańskiego myśliwca F-35. Plotkom zaprzeczył jednak sam szef sztabu USAF gen. David Goldfein, który jednoznacznie stwierdził, że nie chodziło o maszynę tego typu. Co zatem rozbiło się na poligonie testowym w Newadzie? Tego Goldfein powiedzieć już nie chciał, zasłaniając się tajemnicą wojskową. 

Nic dziwnego, bo w Strefie Sił Powietrznych Nellis prowadzi się przynajmniej kilka tajnych programów. Prawdopodobnie w Newadzie testuje się niewykrywalne dla radarów maszyny Stealth, w tym prototypy amerykańskiego bombowca przyszłości – B-21 Raider. Możliwe też, że w właśnie w Nellis Amerykanie przechowują i badają możliwości maszyn należących do innych państw, w tym m.in. myśliwce rosyjskie. 

Oczywiście, bliskość osławionej Strefy 51 sprawiła, że pojawiły się także bardziej egzotyczne wytłumaczenia. Wyznawcy teorii spiskowych z miejsca uznali, że na pustyni w Newadzie musiał rozbić się pojazd, którego konstrukcja opiera się na rozwiązaniach przejętych od przedstawicieli cywilizacji pozaziemskich. A co naprawdę stało się w bazie Nellis? W najbliższej przyszłości raczej się tego nie dowiemy.       

Najlepsze tematy