Mroczna strona szczepień - narkolepsja zamiast świńskiej grypy

Jedna ze szczepionek przeciwko świńskiej grypie, powszechnie stosowanych wśród dzieci i młodzieży, rzekomo wywoływała narkolepsję - chorobę objawiająca się nadmierną sennością i napadami snu w ciągu dnia. Ile w tym prawdy? Czym było to spowodowane? Czy w Polsce też odnotowano takie przypadki?

Agencja Reuters opisała przypadek 14-letniej Emelie Olsson ze Szwecji, u której nagle zaczęły występować halucynacje, koszmary nocne i zaburzenia oddychania. Problemy zaczęły się wiosną 2010 r., kiedy młoda Szwedka zasypiała tuż po powrocie ze szkoły, a kilka miesięcy później sen ogarniał ją już nawet podczas lekcji. Wkrótce okazało się, że to nie jest zwyczajne zmęczenie, lecz narkolepsja - rzadkie zaburzenie snu.

Reklama

Okazało się, że dzieci z podobnymi objawami, nie tylko w Szwecji, ale także Norwegii, Francji, Finlandii i Wielkiej Brytanii, jest prawie 800. O dziwo, objawy narkolepsji pojawiły się u nich po podaniu w 2009 r. szczepionki Pandemrix przeciwko świńskiej grypie (szczep A/H1N1) wyprodukowanej przez koncern farmaceutyczny GlaxoSmithKline.

Narkolepsja zamiast świńskiej grypy

Koncern GlaxoSmithKline bardzo poważnie podszedł do podejrzeń o wywoływanie ataków narkolepsji u dzieci szczepionych Pandemrixem. Norman Begg - dyrektor medyczny firmy ds. szczepień - podkreślił, że nie znaleziono żadnych dowodów, potwierdzających występowanie związku przyczynowego między szczepionką Pandemrix a narkolepsją. Środowisko naukowe wolało być ostrożne w ferowaniu wyroków, co zresztą potwierdził Emmanuel Mignot z Uniwersytetu Stanforda, jeden z największych na świecie specjalistów zajmujących się narkolepsją.

- Nikt nie chce zostać kolejnym Wakefieldem - powiedział Mignot nawiązując do Andrewa Wakefielda, który w 1998 r. na podstawie sfałszowanych wyników badań rzucił podejrzenia, że trójskładnikowa szczepionka przeciwko odrze, śwince i różyczce może powodować u dzieci autyzm. Później regularnie to dementowano, ale strach społeczeństwa przed szczepieniami pozostał. A to z kolei wciąż przekłada się na zwiększoną wśród dzieci zachorowalność na opanowane już przez medycynę choroby - świnkę, różyczkę i odrę - szczególnie w Wielkiej Brytanii.

Szczepionkę Pandemrix dopuszczono do użycia w trybie nadzwyczajnym, bo była potrzebna, gdy WHO ogłosiło pandemię świńskiej grypy. Część świata medycznego twierdziła, że preparat nie został odpowiednio przebadany, ale przedstawiciele GlaxoSmithKline przekonywali, że przez wprowadzeniem na rynek, przetestowano go na 3600 osób w różnych przedziałach wiekowych. Zastosowano ją u ponad 30 mln osób w 47 krajach na całym świecie, na przełomie 2009 i 2010 r. Najczęściej w Szwecji - zaszczepiło się niemal 60 proc. ludności tego kraju. Nie stosowano jej ani w Polsce, ani w USA.

- W Polsce nigdy nie mieliśmy problemu ze szczepionką Pandemrix, ponieważ nie była ona w naszym kraju w ogóle stosowana. Ministerstwo Zdrowia nie zdecydowało się na zakup tego preparatu właśnie z obawy, że nie został on dostatecznie przebadany - powiedziała Lidia Brydak z Krajowego Ośrodka ds. Grypy.

Według WHO, w latach 2009-2010 na świńską grypę zmarło 1850 osób, a opublikowane w 2012 r. badania sugerują, że liczba ta była nawet 15 razy większa. Szacuje się, że w Szwecji szczepionka Pandemrix uratowała przez zgonem 30-60 osób. Z kolei od zakończenia pandemii świńskiej grypy, w Szwecji na narkolepsję zapadło już 200 osób. To niepokojąca statystyka, zwłaszcza że choroba ta występuje bardzo rzadko - średnio u 200-500 osób na milion.

Zdezorientowane komórki CD4

Narkolepsja to zespół chorobowy z grupy dyssomni (zaburzeń snu) o nie do końca poznanej etiologii, na którego składa się wiele objawów: nadmierna senność w ciągu dnia i napady snu, katapleksja, porażenie przysenne oraz omamy hipnagogiczne i hipnopompiczne. Pełną tetradę objawów stwierdza się tylko u nielicznych pacjentów, najczęściej występuje jedynie katapleksja (paraliż senny) - w 90 proc. przypadków. Rozpowszechnienie narkolepsji w populacji ogólnej jest niewielkie - wynosi 0,03-0,16 proc. Choroba w takim samym stopniu dotyka kobiet, co mężczyzn. Zazwyczaj mija aż 15 lat zanim lekarze prawidłowo ją zdiagnozują.

Naukowcy zaobserwowali, że sama ekspozycja na świńską grypę może powodować silne objawy narkolepsji. Po pandemii grypy A/H1N1 w Chinach w 2009 r. uczeni odnotowali czterokrotny wzrost zachorowań na narkolepsję u dzieci, które nigdy nie przyjęły żadnej szczepionki przeciwko grypie.

Z biologicznego punktu widzenia, narkolepsja rozwija się wtedy, kiedy układ odpornościowy niszczy 70 000 neuronów w części mózgu zwanej podwzgórzem. Obszar ten produkuje hipokretynę - neuropeptyd, który reguluje sen i czuwanie. Przez długi czas uczeni nie wiedzieli, jak to się dzieje, że szczepionka Pandemrix może być zaangażowana w ten proces. Podejrzewano, że kluczowym elementem tej układanki może być adiuwant - substancja powodująca wzmocnienie poszczepiennej odpowiedzi immunologicznej na podany antygen - zastosowany w szczepionce Pandemrix.

W szczepionce Pandemrix zastosowano nowatorski adiuwant o symbolu AS03, który w pełniejszy sposób miał stymulować odpowiedź immunologiczną. Sugerowano, że u dzieci z mutacją genu HLA, zmniejszającego wytwarzanie hipokretyny, adiuwant AS03 wywoływał ataki narkolepsji. Tezę tę zdawały się potwierdzać wyniki badań Emelie Olsson, u które poziom hormonu był aż o 85 proc. niższy niż u zdrowych osób.

Dopiero niedawne badania wykazały prosty związek między oboma zjawiskami. Okazało się, że jedno z białek powierzchniowych na cząsteczce wirusa H1N1 wygląda podobnie do występującego w mózgu białka, które utrzymuje ludzi w stanie czuwania. Kiedy układ odpornościowy zaszczepionej przeciwko grypie osoby uczy się rozpoznawać i zwalczać wirusa, przez przypadek atakuje rozsiane po całym mózgu receptory wspomnianego białka. To wyjaśnia, dlaczego szczepionka przeciwko grypie może wywoływać tak autoimmunologiczną reakcję w organizmie człowieka.

Potwierdził to w swoich badaniach Emmanuel Mignot. Przyjrzał się on aktywności komórek CD4, biorących udział w odpowiedzi immunologicznej u dzieci, które zażyły szczepionkę Pandemrix w 2009 roku podczas pandemii świńskiej grypy. Jego zespół zbadał 39 dzieci, u których odnotowano ataki narkolepsji i ich rodzeństwo - czworo z nich również otrzymało szczepionkę, ale napady snu u nich nie wystąpiły.

Mignot odkrył, że u narkoleptycznych dzieci występowały komórki CD4, które zareagowały zarówno na hipokretynę, jak i białko powierzchniowe HA, unikalne dla wirusa, który wywołał pandemię w 2009 r. U dzieci, u których nie wystąpiła narkolepsja, komórki CD4 nie zareagowały na żaden z antygenów.

Podobny schemat odnotowano również u narkoleptycznych dzieci, którym w 2012 r. poddano szczepieniu przeciwko grypie sezonowej. U nich również komórki CD4 atakowały i hipokretynę, i cząsteczki wirusa.

- Ludzie szybko uznali adiuwant AS03 za winowajcę wystąpienia narkolepsji u dzieci. Ale prawdziwym problemem była ich immunologiczna reakcja na białka HA. Adiuwant tylko ją wzmocnił. Mogę zatem z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że szczepionka Pandremix nie miała bezpośredniego wpływu na ataki narkolepsji - powiedział Mignot.

Dlaczego układ odpornościowy niektórych osób myli hipokretynę z cząsteczkami wirusa, nie jest jeszcze jasne. Różnice w odpowiedzi immunologicznej mogą być pochodną różnej ekspozycji na substancje zakaźne lub przypadkowych zmian w funkcjonowaniu komórek CD4.

- Po raz pierwszy w historii, zaobserwowaliśmy wyraźny czynnik środowiskowy prowadzący do procesu autoimmunologicznego u niektórych ludzi. Genetyka, pamięć immunologiczna i czynniki środowiskowe były trudne do rozwikłania w złożonych chorobach autoimmunologicznych, jak choćby cukrzyca. Te badania mogą doprowadzić do postępu daleko poza zakres narkolepsji - podsumował Mignot.

Najlepsze tematy