Dzieci uwięzione w ciałach starców

Każdy rodzic chce widzieć jak jego dziecko dorasta, rozwija się i wyrusza w świat. Niektórym jednak nie jest to dane. Wszystko z powodu tajemniczej i niezwykle rzadkiej choroby o nazwie progeria. Cierpiące na nią dzieci w ciałach starców czekają na śmierć...


Reklama

Progeria, czyli zespół Hutchinsona-Gilforda (HGPS), to genetycznie uwarunkowany syndrom polegający na niezwykle szybkim procesie starzenia się organizmu. Całą prawdę o tej chorobie wyjawia grecka nazwa: "przedwczesna starość". Mimo że na świecie z powodu progerii cierpi ponad 100 osób, naukowcy nie znają dokładnych przyczyn powstawania tej choroby. Wiadomo jedynie, że zespół HGPS częściej dotyka dzieci starszych rodziców i jest dziedziczony w sposób autosomalny dominujący.

Za młodzi na starość

Progeria ma dwie zasadnicze odmiany, mimo że mechanizm rozwoju choroby jest podobny. Kluczowa różnica między nimi dotyczy momentu życia człowieka, w jakim dochodzi do przyspieszonego starzenia.

Syndrom Hutchinsona-Gilforda (od nazwisk lekarzy, którzy badali tę chorobę) spowodowany jest mutacją punktową w położonym na chromosomie 1 genie LMNA kodującym laminę A. Jest to białko stabilizujące błonę jądra komórkowego, a w efekcie jego mutacji dochodzi do zaburzeń w strukturze i funkcjach samego jądra.

Dzieci obciążone HGPS w momencie urodzenia mają zazwyczaj prawidłową masę ciała i w pierwszych 12 miesiącach życia (poza zmianami skórnymi) rozwijają się prawidłowo. Objawy choroby zaczynają pojawiać się między 12. a 24. miesiącem życia. Wtedy skóra malucha wiotczeje, tworzą się zmarszczki, wypadają włosy, ząbkowanie jest opóźnione, a przyrost masy niewielki. 

W kolejnych latach schorzenie postępuje coraz bardziej. Dziecko jest niskie i szczupłe, ma nieproporcjonalnie dużą, gruszkowatą głowę, z cofniętą, niewykształconą w pełni żuchwą (w której często nie mieszczą się zęby), wyraźne żyły na skórze głowy oraz wyłupiaste oczy. Z powodu utraty tkanki tłuszczowej nos jest ściągnięty, a policzki zapadnięte. Klatka piersiowa ulega deformacji, obojczyki są krótkie, a biodra koślawe. Na chudych kończynach wyraźnie odznaczają się stawy i powstają owrzodzenia.

Wraz z postępem choroby, skóra staje się coraz cieńsza i sucha, mnożą się na niej zmarszczki i plamy starcze. Pojawia się osteoporoza, zlokalizowana w nietypowych miejscach, najczęściej w kościach długich nóg. Dziecko dotknięte progerią nie dojrzewa płciowo i ma wysoki, piskliwy głos.

Wiek ciała chorego dziecka zmienia się o ok. 10 lat na każdy przeżyty przez niego rok. Rozwój umysłowy przebiega prawidłowo, a czasami nawet obserwuje się ponadprzeciętne talenty. Nie notuje się zwiększonej zapadalności na schorzenia neurodegeneracyjne czy nowotwory. U młodego człowieka dotkniętego progerią ujawniają się choroby charakterystyczne dla wieku geriatrycznego: artretyzm, arterioskleroza, problemy krążeniowe i stwardnienie żył. Postępująca miażdżyca naczyń wieńcowych i mózgowych skutkuje zazwyczaj atakiem serca lub udarem mózgu. Dziecko cierpiące na syndrom Hutchinsona-Gilforda nie przeżywa więcej niż 12-13 lat.

Progeria może pojawić się także u osoby dorosłej. Wtedy schorzenie nazywane jest zespołem Wernera. Pierwsze objawy występują w okresie dojrzewania, a u dwudziestolatków są już w pełni zauważalne. Naukowcy do tej pory nie wiedzą czy zespół Wernera przyspiesza normalne procesy starzenia, czy tylko je przypomina. Efekt jest podobny, jak w przypadku syndromu Hutchinsona-Gilforda - chory starzeje się o 7-8 lat za szybko i wcześnie umiera.

Póki co nie istnieje żadna metoda leczenia przyczynowego progerii, nie opracowano też ścisłego protokołu postępowania z pacjentami z tą chorobą. Jedynym stosowanym leczeniem jest fizykoterapia, która ma zapobiec przykurczom mięśni.

Indyjski ewenement

W Indiach żyje 14-letni Ali Hussain Khan, który cierpi na progerię. U dwóch jego braci i trzech sióstr także zdiagnozowano tę chorobę - wszyscy już umarli. Jest to jedyny na świecie przypadek, w którym choroba wystąpiła u więcej niż jednej osoby w rodzinie. Ali jest jednak wytrwały. Lekarze przewidują, że ze względu na aspekt psychologiczny może on pożyć znacznie dłużej niż inne dzieci dotknięte HGPS. Chłopiec przejawia wielką wolę życia i nadzieję, że może osiągnąć dorosłość.

- Bardzo chcę żyć i mam nadzieję, że gdzieś tam jest lekarstwo na moją chorobę. Nie boję się śmierci, ale moi rodzice już wiele wycierpieli. Chciałbym żyć dłużej dla nich. Nie chcę, by znowu chowali swoje dziecko - powiedział nad wyraz dojrzały Ali.

Rodzice 14-latka pochodzą z północnej części Indii i w rzeczywistości są kuzynami, których małżeństwo zostało zaaranżowane przez seniorów rodu. Ich pierwsza córka - Rehana - już od narodzin była "inna". Skończywszy 2 lata życia miała ogromne problemy z jedzeniem i poruszaniem się. Podobne symptomy zaczęły pojawiać się u następnych dzieci.

Lekarze nie byli w stanie powiedzieć, skąd biorą się wszystkie te nieprawidłowości. Szybko wykoncypowano, że w chorobę zamieszana jest genetyka i zasugerowano Khanom rezygnację z dalszego potomstwa. Ci nie posłuchali. W ich rodzinie w sumie przyszło na świat sześcioro dzieci z progerią, ale również dwie zdrowe córki, które mają po 10 i 20 lat.

Wystąpienie progerii u 6 na 8 przypadków potomstwa u Khanów można tłumaczyć ich bliskim pokrewieństwem. Powszechnie wiadomo bowiem, że mutacje genetyczne często są wynikiem relacji kazirodczych, a tu efekt mógł zostać spotęgowany. Dwie zdrowe córki to w tym wypadku raczej wyjątek potwierdzający regułę.

Lek na starość

W maju zespół naukowców kierowany przez Martina Bergö z Sahlgrenska Cancer Center w Gothenburgu opracował metodę hamowania postępu progerii u myszy. Blokowano w niej aktywność enzymu ICMT, co zapobiegało gromadzeniu się nieprawidłowych form laminy A w otoczce jądrowej komórek. Odkrycie to może być kolejnym krokiem w stronę opracowania skutecznych metod leczenia progerii.

- Mimo że główny eksperyment przeprowadziliśmy na zwierzętach, to przetestowaliśmy naszą metodę in vitro na kulturach komórek ludzkich pobranych od chorych na progerię dzieci. Rezultat był bardzo obiecujący. Po zablokowaniu aktywności enzymu ICMT, procesy zachodzące w komórkach wracały do normy - powiedział Bergö.

Współpracujący ze Szwedami zespół badawczy z Singapuru zsyntetyzował już odpowiedni inhibitor ICMT, jednak jego skuteczność będzie można sprawdzić dopiero podczas testów klinicznych. Na te trzeba poczekać jeszcze kilka lat, gdyż mechanizmy działania enzymu ICMT nie są dokładnie poznane.

Kilka miesięcy wcześniej przełomu dokonano w Boston Children's Hospital, podczas testów klinicznych nowego leku - Lonafarnibu. Preparat pierwotnie miał służyć do leczenia pacjentów z nowotworami, ale zdecydowano się przetestować go wśród chorych na progerię. Okazało się, że zastosowanie inhibitorów transferazy farnezylowej (FTI) znacznie spowolniło postęp progerii. Na wadliwym białku lamin A gromadzą się bowiem molekuły farnezolu, które zaburzają prawidłową komunikację międzykomórkową.

Lek wciąż czeka na drugą fazę testów klinicznych, ale jego zastosowanie przynosi naprawdę pozytywne rezultaty. Głównym minusem FTI jest fakt, że nie stopuje on rozwoju progerii, a jedynie zauważalnie spowalnia postęp choroby. Jest wielce prawdopodobne, że zastosowanie dawek o wyższym stężeniu całkowicie wyleczy z HGPS.

Przedstawione przykłady to jedynie wierzchołek góry lodowej. Naukowcy chcą znaleźć lek na progerię nie tylko ze względu na chęć pomocy cierpiącym na tę chorobę dzieciom. Zrozumienie mechanizmów działania tego syndromu pozwoliłoby na rozpracowanie procesu starzenia. A stąd droga do źródła wiecznej młodości już niedaleka...

Najlepsze tematy