Wybuch Falcon 9 może kosztować SpaceX 50 milionów dolarów

Za wybuch rakiety, który miał miejsce 1 września, firma SpaceX może słono zapłacić.

1 września, podczas rutynowej próby bezzałogowej rakiety Falcon 9, nastąpiła eksplozja. W jej wyniku rakieta, wraz z wartym 200 milionów dolarów satelitą, doszczętnie spłonęła. Firma Elona Muska straciła na tym wiele - sprzęt, miejsce startów, a także po części wizerunek nad który pracowała latami. Co więcej, opóźniony został planowany start, który miał się odbyć w ubiegłą sobotę. 

Reklama

Teraz okazuje się, że konsekwencje mogą być o wiele bardziej dotkliwe, a to z powodu roszczeń jakie ma firma Space Communication (Spacecom), czyli właściciel satelity, który spłonął wraz z rakietą. Na specjalnie zwołanej konferencji, ogłosiła ona, że domaga się 50 milionów dolarów zadośćuczynienia, albo darmowego wyniesienia kolejnego satelity na orbitę. 

Trudno się dziwić izraelskiej firmie, ponieważ w dniu wybuchu jej akcje spadły o 9 proc., a trzy dni później o kolejne 34 proc.. Przedsiębiorstwo zaznaczyło, że jego straty mogą być znacznie wyższe i w pesymistycznym wariancie mogą nawet przekroczyć sto milionów dolarów. Na wypadku stracą także firmy, które miały korzystać z satelity. Zalicza się do nich między innymi Facebook, który miał przy jego pomocy realizować plan dostarczenia internetu do najbiedniejszych krajów Afryki. 


Dowiedz się więcej na temat: SpaceX

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje