Telewizja na żądanie

Były wiceprezydent Stanow Zjednoczonych i kandydat w wyborach 2000 roku na urząd prezydenta, Al Gore, postanowił zmienić oblicze mediów. Jego najnowszy projekt to Current TV - demokratyczna telewizja, którą tworzyć mogą wszyscy. Wystarczy być posiadaczem kamery cyfrowej i komputera.

Kim jest Al Gore?

Reklama

Al Gore, kończąc studia na Uniwersytecie Harvarda, napisał pracę dyplomową o wpływie telewizji na prezydenturę w latach 1947-1969. Stwierdził, że mały ekran stworzył nowe standardy w polityce. Wnikliwa analiza rynku medialnego nie ułatwiła mu jednak zdobycia fotela prezydenta USA.

Jak pisze "Time", o ile polityczna kariera Ala Gore'a wydaje się być skończona, to jego fascynacja telewizją przybiera nowy kierunek. Gore stał się aktywnym przedsiębiorcą i stara się osiągnąć to, co jest jego największym marzeniem - chce zmieniać media.

Rozpoczyna właśnie nadawanie Current TV, 24-godzinna telewizja kablowa. Jej niezwykłość polega na tym, że daje każdemu posiadaczowi kamery cyfrowej i komputera możliwości, które do tej pory zarezerwowane były tylko dla garstki ludzi. Current TV zaprasza armię młodych "miejskich dziennikarzy" do przesyłania krótkich (od 15-sekundowych do 15-minutowych) relacji wideo. Zapisy te mają składać się na program Current TV.

W wywiadzie dla tygodnika "Time" Gore powiedział, że nikt lepiej niż młodzi ludzie nie wie, co przyciągnie uwagę widzów między 18. a 34. rokiem życia. Dlaczego więc nie pozwolić im o tym decydować?

Telewizyjna "home page"

Current TV jest tylko jednym z przedsięwzięć, które Gore podjął po zakończeniu kariery polityka. Były wiceprezydent jest przewodniczącym Generation Investmant Management. Zasiada też w radach nadzorczych koncernów Apple i Google.

Główną ambicją założycieli Current TV jest stworzenie z niej czegoś w rodzaju telewizyjnej "home page" dla pokolenia internautów. Pomysł Gore'a polega na tym, aby przemienić konsumentów w mediaprogramistów. Pomysł nie jest całkowicie nowy. Zdjęcia i filmy wideo, pochodzące bezpośrednio od świadków wydarzeń, odegrały główną rolę w relacjach po zamach terrorystycznych w Londynie. Założyciele Current TV mają nadzieję, że ich telewizja będzie liderem w branży mediów wykorzystujących "miejskich dziennikarzy". Głównym założeniem jest przekazanie konsumentom większej kontroli nad telewizją i danie młodym możliwości wypowiedzenia się.

Druga strona medalu

Twórcy filmow wideo zniechęca do Current TV przede wszystkim fakt, że muszę przekazywać telewizji większość praw do nakręconego materiału. Nie odpowiada to realizatorom, którzy chcieliby zarabiać na swojej pracy lub chociażby prezentować swoje materiały na festiwalach.

Pomimo tego, że Current TV obiecywała zatrudnić setki "cyfrowych korespondentów", jej współpracownicy nadal zobowiązani są do podpisywania zobowiązań, że nie będą pobierać wynagrodzeń.

Gore zapewnia jednak, że Current stanie się bardziej otwarta. Przejście od tradycyjnej, studyjnej produkcji programów telewizyjnych, gdzie mała grupa ludzi decyduje o tym, co przypadnie do gustu społeczeństwu, do telewizji kreowanej przez odbiorców, to wielki krok naprzód. Co więcej, wszyscy mają szanse uczyć się, jak tworzyć telewizję. Planowane są darmowe wykłady, prowadzone on-line, o sztuce tworzenia programów.

Od grudnia 2001, kiedy narodził się pomysł, Current TV nabrała dużego tempa. Gore zaprosił do jej tworzenia 21 inwestorów, którzy wyłożyli na ten cel łącznie 70 mln dolarów. Jednym z największych udziałowców jest największy baron telewizji, Rupert Murdoch.

Wielu obserwatorów twierdzi, że jeśli Current TV odniesie sukces, to fakt ten może Gore'owi utorować drogę powrotną do polityki. Sam zainteresowany zaprzecza. Pozostaje tylko pytanie, czy faktycznie taki typ telewizji - demokratycznej i w zasadzie niekontrolowanej - będzie się dobrze sprzedawał...

Dowiedz się więcej na temat: kamery | pomysł | wideo | wiceprezydent | al gore | telewizja

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje