Internet po Facebooku. Co zastąpi największy serwis społecznościowy świata?

Wprawdzie dzieło Marka Zuckerberga znajduje się u szczytu popularności, jednak jest niemal oczywiste, że era Facebooka kiedyś się skończy. Które platformy społecznościowe mogą zająć jego miejsce?

Walkę o dominację na rynku serwisów społecznościowych wygrał Facebook. Choć istniało i nadal istnieje wiele podobnych platform, to właśnie dzieło Marka Zuckerberga stało się najpopularniejsze. Warto jednak zauważyć, że tak naprawdę największe (również kilka lat temu) serwisy społecznościowe są do siebie bardzo podobne. W schemat ten wpisuje się nawet Google+.

Reklama

Większość serwisów oferuje zbliżone funkcje, które mimo różnych nazw sprowadzają się zazwyczaj do tworzenia - pod różnymi postaciami - blogu i komunikowania się ze znajomymi. Sądzę, że jeśli nowy serwis społecznościowy ma w przyszłości zagrozić Facebookowi, to musi przełamać ten schemat. Do podobnych wniosków dochodzi coraz więcej zespołów tworzących społecznościowe startupy - nowe serwisy nie próbują już być klonami Facebooka, ale skupiają się na wybranych, niszowych funkcjach.

Znajomi to nie pokemony!

To, co stanowi o sile Facebooka - prostota budowania sieci znajomych o ogólnoświatowym zasięgu - jest jednocześnie jego wadą. Często zdarza się, że choć lista znajomych liczy setki czy nawet tysiące osób, żadnej z nich tak naprawdę nie interesuje, co dzieje się w naszym życiu.

Z drugiej strony tak duża liczba potencjalnych obserwatorów sprawia, że użytkownicy serwisu nie widzą sensu dzielenia się swoimi naprawdę prywatnymi spostrzeżeniami czy wydarzeniami z życia.

Próbą rozwiązania tego problemu jest serwis Path, który przewrotnie można nazwać mianem antyspołecznościowego. Twórcy serwisu postanowili przeciwstawić się trendom i ograniczyli liczbę znajomych - może ona liczyć maksymalnie 50 pozycji.

Choć w praktyce Path może się wydawać po prostu zubożoną wersją typowego serwisu społecznościowego, to jego powstanie i filozofia działania mają podstawy naukowe. Twórcy serwisu uwzględnili przy jego projektowaniu prace profesora psychologii Robina Dunbara.

Jak wynika z badań naukowca, jesteśmy w stanie utrzymywać pogłębione relacje z grupą liczącą maksymalnie 150 osób. Przy założeniu, że większość naprawdę dla nas istotnych znajomych spotykamy w realnym świecie, licząca 50 osób grupa sieciowych przyjaciół wydaje się wystarczająca, choć twórcy serwisu nie wykluczają w przyszłości rozszerzenia jej do 150 osób.

Jeżeli weźmiemy to pod uwagę, na ironię zakrawa fakt, że na razie, aby korzystać z serwisu, konieczne jest zalogowanie się poprzez... konto na Facebooku. Mimo tej niekonsekwencji, Path spotkał się z zainteresowaniem inwestorów - 11 mln dolarów na rozwój serwisu wyłożyły m.in. fundusze Kleiner Perkins i Index Ventures.

Kontrola nad planowanymi imprezami

Kolejną słabość Facebooka próbują wykorzystać twórcy serwisu Shizzlr. W przypadku największego serwisu społecznościowego informacje o planowanych imprezach czy wydarzeniach, ze względu na publiczny dostęp do nich, nie zawsze trafiają precyzyjnie do osób, z którymi chcielibyśmy spędzić czas.

Shizzlr, dzieło doktorantów z University of Connecticut, ułatwia planowanie różnego rodzaju wydarzeń. Po stworzeniu grupy znajomych serwis automatycznie, poprzez mobilną aplikację, informuje ich o nadchodzących imprezach, pobierając informacje nie tylko z Facebooka, ale również z innych serwisów.

W rezultacie użytkownicy otrzymują przejrzyste informacje na temat wydarzeń, na które zostali zaproszeni, i które mogą wzbudzić ich zainteresowanie. Twórcy serwisu stawiają na kameralność - maksymalna liczebność grupy znajomych to zaledwie 20 osób.

Dowiedz się więcej na temat: Facebook | serwisy społecznościowe

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje