Cyberprzemoc - wirtualna agresja, realne ofiary

Co drugi młody internauta pada ofiarą wyzwisk, upokorzeń lub szantażu w sieci. To cyberprzemoc, która coraz zuchwalej rozrasta się do rozmiarów plagi współczesności.

Postępująca coraz bardziej internetyzacja społeczeństwa oraz nieskrępowany rozwój nowych technologii sprawia, że niektóre zjawiska przestają istnieć, podczas gdy inne zmieniają jedynie swoją postać, transformując z postaci pełnokrwistej w zero-jedynkową. Nie zmienia to jednak ich natury, co wyraźnie można dostrzec na przykładzie wszechobecnej przemocy.

Internet zamiast rzeczywistości

Reklama

Z czysto psychologicznego punktu widzenia wynika, że agresja jest na stałe wpisana w naturę człowieka. Nie można się jej pozbyć, można ją co najwyżej wyciszyć. Taka atawistyczna formuła zjawiska przemocy odbija się nie tylko na środowisku, w którym żyjemy, ale i nas samych. Wydawać by się mogło, że skoro świat oglądany w mainstreamowych dystopiach pokroju "Matrixa" jest nam bliższy niż kiedykolwiek wcześniej, człowiek powinien natykać się na agresywne postawy coraz rzadziej. Niestety, jest wręcz odwrotnie.

Przeniesienie ogromnej części naszego życia do wirtualnej rzeczywistości sprawia, że drzemiące we wnętrzu człowieka pokłady ludzkiej agresji zalewają internet. W ostatnim czasie coraz częściej jesteśmy świadkami lub uczestnikami (także mimowolnie) zjawiska cyberprzemocy (ang. cyberbullying). W odróżnieniu od klasycznej odmiany tego procederu, ściganie internetowych aktów agresji jest żmudne, a niekiedy wręcz niemożliwe. Cierpią z tego powodu głównie osoby najmłodsze, do których umysłów internet wdziera się jako medium zła. Jest to poważny problem, którego nie można bagatelizować.

Diabeł w maszynie

Zjawisko cyberprzemocy jest stosunkowo młodą pozycją wśród współczesnych postaw agresywnych. W najprostszej postaci definiuje się je jako przemoc z wykorzystaniem internetu i nowych technologii. Dotyczy to głównie pecetów, laptopów, tabletów oraz telefonów komórkowych, w których to dostęp do globalnej sieci nie jest już egzotyką. Część socjologów pojęcie cyberprzemocy ogranicza jedynie do agresji w stosunku do rówieśników, dotykających przede wszystkim wychowanych na Facebooku nastolatków, inni nie stawiają żadnych ograniczeń wiekowych.

Cyberprzemoc może przybierać różne, często odmienne postaci. Najczęściej spotykanymi formami tego zjawiska jest szantażowanie, nękanie, straszenie, podszywanie się pod kogoś, a także publikowanie oraz rozsyłanie kompromitujących informacji lub materiałów multimedialnych. Kanałami do rozpowszechniania powyższych treści są: poczta elektroniczna, serwisy społecznościowe, czaty, komunikatory, blogi, wiadomości SMS i MMS. Internet działa w tym wypadku jak miecz obosieczny - oferując niemalże nieograniczoną wolność wypowiedzi, ułatwia cyberprzestępcom egzystencję.

To właśnie wysoki poziom anonimowości odróżnia "klasyczną", fizyczną przemoc od jej cyfrowego odpowiednika. Na różnych forach internetowych i grupach dyskusyjnych, nie wspominając już o serwisach społecznościowych, można tak naprawdę bezkarnie pisać, co się chce. Administratorzy i zewnętrzni moderatorzy na ogół czuwają nad publikowanymi treściami, ale nie wszystkie akty agresji udaje się wyłapać. Skoro w internecie tak naprawdę możemy być, kim tylko chcemy, to równie szybko można zmienić swoją "wirtualną tożsamość" zacierając za sobą wszystkie ślady.

W odniesieniu do cyberprzemocy, na znaczeniu traci standardowo rozumiana siła. Tego parametru mierzonego cechami fizycznymi czy pozycją w społeczeństwie nie da się jednoznacznie przenieść do wirtualnego świata. Tu liczy się przede wszystkim spryt oraz zdolność do adaptacji, a napastnikami mogą być osoby, których w "realu" nigdy byśmy o to nie podejrzewali.

Narodziny cyberprzemocy

Ciężko stwierdzić, kiedy po raz pierwszy użyto pojęcia cyberprzemoc. Powszechnie uważa się, że zjawisko to pojawiło się na przełomie XX i XXI wieku, kiedy nastąpił nieprawdopodobny wręcz skok technologiczny, a rozwój internetu ułatwił ekspansję nieznanych do tej pory aktów agresji.

Takie przypadki, jak sprawa amerykańskiej uczennicy, której fałszywe zdjęcia pornograficzne pojawiły się w internecie, czy japońskiego ucznia nagranego kamerą w krępującej sytuacji w szkolnej szatni, to tylko wierzchołek góry lodowej. Podobne incydenty miały miejsce także w Polsce, choć ich prawdziwa eskalacja nastąpiła dopiero kilka lat temu. Skalę problemu polskie społeczeństwo uznało wraz z historią gdańskiej gimnazjalistki, która będąc ofiarą cyberprzemocy popełniła samobójstwo.

Wbrew pozorom problem cyberprzemocy nie dotyczy jedynie najmłodszych. Potwierdzeniem tej tezy jest ikoniczny wręcz przypadek byłego piłkarza reprezentacji Polski - Grzegorza Rasiaka, który swego czasu stał się celem numer jeden drwin aktywnych internautów. Nie mniej wyraziste przypadki są na porządku dziennym, a to głównie ze względu na łatwość, z jaką wszystkie materiały rozprzestrzeniają się i trwają w internecie. Kiedy dany materiał pojawi się raz w sieci, staje się niemalże nieśmiertelny...

Jest czym się martwić?

Skala problemu cyberprzemocy jest zatrważająca. Z badań przeprowadzanych regularnie przez zagranicznych i polskich naukowców wynika, że problem ten dotyczy zarówno chłopców, jak i dziewczynek.

Projekt realizowany przez Fundację Dzieci Niczyje pokazał, że aż 52 proc. internautów w wieku 12-17 lat spotkało się ze zjawiskiem cyberprzemocy. Aż 47 proc. z tej grupy doświadczyło wulgarnego wyzywania, 21 proc. poniżania i ośmieszania, a 16 proc. próby zastraszenia lub szantażu.

Reakcje osób będących ofiarami cyberprzemocy także są różne. Najbardziej negatywne pojawiają się w przypadku poniżania (częściej nawet niż w przypadku zastraszania czy prób szantażu). Zaledwie 30 proc. dzieci z przebadanej grupy zadeklarowało, że zaistniała sytuacja nie robi na nich żadnego wrażenia. W dużej mierze zależy to od psychicznej odporności ofiary, choć dobrze wiadomo, że w przypadku ludzi młodych pułap ten nie jest wysoki.

Eksperci przyznają, że "najbardziej niebezpieczny jest ten rodzaj przemocy werbalno-psychicznej, który uderza w wizerunek społeczny danej osoby". Kształtowanie własnej pozycji w grupie rówieśników ma przecież niebagatelne znaczenie dla ludzi młodych. Nikt nie chce być outsiderem.

Do ciekawych wniosków doszli naukowcy z Clemens University, którzy w toku przeprowadzanych badań oszacowali, że 22 proc. dziewczynek i 11 proc. chłopców w wieku 12-18 lat miało kiedykolwiek kontakt z cyberprzemocą. Dwukrotnie niższa liczba ofiar wśród płci męskiej potwierdza, że ta druga grupa nadal jest stereotypowo uważana za "słabszą płeć". W erze cyfrowej emancypacji nie czyni to jednak z nikogo warstwy uprzywilejowanej.

Walka jest możliwa

Cyberprzemoc w dzisiejszym, nasiąkniętym nowymi technologiami świecie to fakt. Należy być świadomym powagi tego zjawiska, a także przynajmniej próbować z nim walczyć. Swoje piętno ten rodzaj przemocy najmocniej odbija na młodych internautach. Dlatego właśnie prawdopodobnie najważniejszą rolę w przeciwdziałaniu cyberprzemocy pełnią rodzice i opiekunowie potencjalnych ofiar.

Kluczem do sukcesu jest regularny kontakt z dzieckiem, a także zdecydowana interwencja, kiedy zachodzi podejrzenie, że jego aktywność w internecie jest podejrzana. Istotnym krokiem w skutecznej walce z cyberprzemocą jest uświadomienie wszystkim internautom, że szeroko rozumiana anonimowość to jedynie ułuda. Prowodyrzy aktów agresji, mimo że pierwotnie nieznani, nie są obiektami nie do zidentyfikowania.

Dowiedz się więcej na temat: dzieci | internet | przemoc | cyberprzemoc

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje