Co robić, gdy wybucha pożar?

Jak zachować się w sytuacji, w której wybucha pożar? /© Glowimages

Co roku na skutek pożarów w naszym kraju ginie około 500 osób, a straty materialne sięgają 1,5 miliarda złotych. Pokazujemy, co robić podczas zagrożenia ogniem, aby przeżyć – i pomóc ratować życie innych.

Reklama

Według szacunków w pożarach na całym świecie zginie w tym roku ponad 300 000 osób. Co można zrobić, aby uniknąć śmierci w płomieniach? Jak zachować się w razie niebezpieczeństwa? Na te pytania odpowiada nam specjalista, kapitan Tomasz Szwajnos, zastępca dowódcy Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej PSP Nr 1 we Wrocławiu

- Wielu Polaków spędza urlopy w południowej Europie na terenach ogarniętych z powodu suszy pożarami. Jakie, pana zdaniem, są trzy największe błędy,które można popełnić, przebywając w płonącym lesie?

Po pierwsze: bagatelizowanie niebezpieczeństwa rozprzestrzenienia się ognia. Po drugie: zbyt długie zwlekanie z ucieczką. I po trzecie: wpadnięcie w panikę.

- Czy przez płonący las można uciekać samochodem?

W ostateczności można, ale ten sposób jest bardzo ryzykowny. Pędzone wiatrem ściany ognia potrafią się rozprzestrzeniać z prędkością kilkudziesięciu kilometrów na godzinę - w zależności od ukształtowania terenu i szaty roślinnej. Trzeba też wziąć pod uwagę, że przy niskiej zawartości tlenu w powietrzu oraz wysokim zadymieniu silniki spalinowe mogą odmówić posłuszeństwa.

- Czy sensowne jest rozebranie się do naga, aby ubranie nie zajęło się ogniem?

Nie. Kiedy temperatura jest tak wysoka, że zaczyna płonąć odzież, głębokim poparzeniom może ulec również niechroniona niczym skóra.

Reklama

- Czy można szukać ratunku w jeziorze?

Zdecydowanie tak! Im większy zbiornik wodny, tym lepiej. Choć i tutaj nie wolno zapominać o zagrożeniu dymem.

- A co z drzewami? Wspinać się na nie, aby się chronić?

Jeżeli pożar ogranicza się do ściółki i nie ma tyle energii, by podpalić pnie oraz gałęzie drzew, jest to jakaś opcja. Jednak w przypadku słabego pożaru przyziemnego spróbowałbym raczej ucieczki.

- Porozmawiajmy o pożarach w budynkach. Czy otwarcie okien jest słuszną reakcją?

Tak, aby zwrócić na siebie uwagę strażaków. Nie, jeśli przez okna może się przedostać trujący dym pożarowy. Pamiętajmy też, że w nowoczesnych wieżowcach okna na ogół się nie otwierają!

- Skąd wiadomo, czy bezpieczniej jest poczekać w płonącym domu na przyjazd straży pożarnej, czy ryzykować ucieczkę?

- Nie ma złotego środka, skutecznego we wszystkich przypadkach. Ale jest podstawowa zasada, która brzmi: jeżeli istnieje możliwość bezpiecznego opuszczenia płonącego budynku lub wiąże się to jedynie z niedużym ryzykiem, należy to zrobić. Decydująca jest zawsze kwestia, czy drogi ewakuacyjne, a zwłaszcza klatka schodowa, są względnie wolne od dymu. Jeżeli są silnie zadymione, to ucieczka nimi stanowi duże niebezpieczeństwo i może się udać jedynie wtedy, gdy w grę wchodzą jedno albo dwa piętra. Dym pożarowy jest bardzo trujący - kilka wdechów wystarczy, aby stracić przytomność. W takim przypadku nie ma innego wyjścia jak tylko pozostać w mieszkaniu.

- Czy mokra chustka może uchronić przed dymem?

Tylko przez krótki czas - i przede wszystkim przed sadzą. Trujące gazy, a zwłaszcza tlenek węgla oraz cyjanowodór, przenikają przez nią niemal bez przeszkód.

- Czy można ukryć się przed ogniem w wannie pełnej wody?

Niezupełnie, ponieważ woda nie chroni przed trującym dymem. Poza tym w łazience też może być bardzo gorąco, a głowa i tak musi zostać nad wodą - żebyśmy mogli oddychać.

- Czy należy położyć się płasko na podłodze, jeżeli w pomieszczeniu zacznie się rozprzestrzeniać dym?

Tak, tam powietrze jest najczystsze (toksyczny tlenek węgla unosi się wyżej), panuje niższa temperatura, a przede wszystkim leżący ma lepsze możliwości znalezienia wyjścia i ucieczki. Nie powinno się jednak leżeć bez ruchu, tylko uciekać, czołgając.

- Wiele osób wyskakuje z okna, kiedy nie widzi innego wyjścia. Dlaczego strażacy nie łapią ich w skokochrony?

Łapią, ale tylko do wysokości 16 metrów, inaczej trudno skutecznie wyhamować prędkość spadania. Z większych wysokości z reguły nie trafia się nawet w poduszki ratownicze! Z technicznego punktu widzenia można ułożyć ich jeszcze więcej, ale najczęściej nie ma na nie dość miejsca, a ich instalacja zajmuje zbyt dużo czasu.

- Do którego piętra można ratować ludzi za pomocą drabiny?

We Wrocławiu dysponujemy drabinami sięgającymi do pułapu 40 metrów - to mniej więcej dwunaste-trzynaste piętro. Istnieją jednak specjalne podnośniki, które mogą ewakuować ludzi z wysokości nawet 60-70 metrów.

- Czy warto uciec na dach budynku, jeśli ma się na to szanse?

Tak, ponieważ człowiek przebywa wtedy na wolnym powietrzu i ma szansę znaleźć miejsce, do którego wiatr nie dopuszcza dymu. To może, ale nie musi się udać.

- Czy możliwe jest przebiegnięcie przez ścianę ognia w myśl zasady: jeśli będę wystarczająco szybki, to płomienie nic mi nie zrobią?

Porównywanie ściany ognia z płonącą świecą, przez którą przeciąga się palcem, jest iluzoryczne. Już podczas zbliżania się do szalejącego pożaru człowiek jest narażony na niebezpieczne oparzenia wywołane promieniowaniem cieplnym. Hollywoodzkie filmy zafałszowują rzeczywistość: pożar to nie są "czyste" płomienie, zawsze towarzyszy im silne zadymienie - działające toksycznie oraz ograniczające widoczność.


Sprawdź, o czym można przeczytać w najnowszym numerze Świata Wiedzy 

Dowiedz się więcej na temat: straż pożarna

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje