Choroba Parkinsona - zaczyna się w jelitach, a może w nosie?

Od lat uważano, że choroba Parkinsona zaczyna się w mózgu. Ale czy na pewno? /©123RF/PICSEL

Na chorobę Parkinsona cierpi w Polsce ok. 90 000 osób, a każdego roku przybywa 8000 nowych przypadków. 11 kwietnia obchodzony jest Światowy Dzień Chorych na Chorobę Parkinsona i warto zapamiętać tę datę, zwłaszcza że na parkinsona coraz częściej cierpią także młode osoby.

Reklama

Dla osób cierpiących na chorobę Parkinsona tak błahe czynności jak pisanie czy utrzymanie kubka z wodą stanowią bardzo duże wyzwanie. Przygotowywanie posiłków, ubieranie się czy przemieszczanie z punktu A do punktu B stają się coraz trudniejsze, aż wreszcie - bez pomocy najbliższych - niemożliwe do wykonania. O parkinsonie dużo się słyszy i dużo się mówi. Jakie jest podłoże choroby? Czy dotyka ona tylko ludzi w podeszłym wieku?

Skąd się bierze choroba Parkinsona?

Św. Jan Paweł II, Robin Williams, Muhammad Ali, Salvador Dali - ich jakże różne życiorysy połączyła choroba Parkinsona. Schorzenie po raz pierwszy w 1817 r. opisał londyński lekarz James Parkinson.  W słynnym eseju "Shaking Palsy" przedstawił symptomy występujące u sześciu osób nazywając je drżączką poraźną. Od tej pory na stałe opis ten znalazł się w podręcznikach neurologii. Choroba Parkinsona jest jedną z najczęściej występujących chorób zwyrodnieniowych układu nerwowego i zazwyczaj występuje między 40. a 70. rokiem życia. Średni czas przeżycia od momentu postawienia diagnozy wynosi obecnie 15,8 lat. Około 25 proc. chorych żyje z chorobą blisko 20 lat. Liczbę chorych w Polsce szacuje się na około 70-90 tys., ale z racji starzenia się populacji będzie ona rosła.

Reklama

- Choroba Parkinsona może dotyczyć również bardzo młodych osób. Spektrum jest szerokie - początek choroby może pojawić się nawet w wieku dziecięcym. Jeżeli chodzi o tych najmłodszych pacjentów, to zazwyczaj choroba dotyczy osób, które mają genetyczną postać choroby, z mutacją w genie PARK2. Powyżej 40. roku życia następuje moment, w którym pojawia się dosyć typowy początek choroby - powiedział neurolog dr hab. n. med. Dariusz Koziorowski, specjalista od leczenia choroby Parkinsona z Kliniki Neurologii Wydziału Nauk o Zdrowiu Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego przy Mazowieckim Szpitalu Bródnowskim w Warszawie, prezes Polskiego Towarzystwa Choroby Parkinsona i Innych Zaburzeń Ruchowych.

Pomimo 200 lat od opisania choroby Parkinsona nadal nie udało się jednoznacznie zdiagnozować czynników ją wywołujących. Prawdopodobnie w jej powstawaniu uczestniczą różne czynniki środowiskowe i genetyczne.

- Przyczyna choroby jest nie w pełni określona, ale lekarze wiedzą, że za rozwój choroby odpowiada pewnego rodzaju patologia białkowa, która wędruje od układu nerwowego unerwiającego żołądek, dwunastnicę i jelita aż do struktur pnia mózgu. Te wtręty gromadzą się w komórkach pod postacią tzw. ciał Lewy'ego, które zawierają nieprawidłowo pofałdowane białko - alfa-synukleinę. Interesujące jest to, że w wielu przypadkach proces ten zaczyna się najprawdopodobniej w jelicie. Być może parkinson szerzy się także od innych miejsc, a jednym z nich może być nos - wyjaśnił dr Koziorowski.

Uszkodzeniu lub zanikaniu ulegają komórki nerwowe znajdujące się w niewielkiej, ale bardzo ważnej części ludzkiego mózgu - istocie czarnej. Komórki te odpowiedzialne są za produkcję dopaminy. Jej znaczny ubytek powoduje wystąpienie objawów ruchowych choroby Parkinsona. Obserwuje się je w momencie, kiedy liczba komórek istoty czarnej zmniejszyła się już o 50 proc., a pozostałe 50 proc. produkuje zaledwie 20 proc. dopaminy. Objawy potwierdzające rozpoznanie choroby to m.in.: spowolnienie ruchowe, sztywność mięśniowa czy drżenie spoczynkowe.

- To nie jest taka choroba jak udar mózgu, że mamy dokładną korelację wzrostu prawdopodobieństwa jej wystąpienia wraz z wiekiem. Mamy przedział wiekowy, w którym jest największe prawdopodobieństwo zachorowania - mniej więcej między 50. a 60. rokiem życia. Przed i po ta częstotliwość jest niższa. Tu jest trochę inaczej niż w innych chorobach neurodegeneracyjnych, np. chorobie Alzheimera, gdzie z wiekiem obserwujemy coraz wyższe ryzyko zachorowania - dodał dr Koziorowski.

Pierwszy okres choroby - "miodowy miesiąc" trwa przeciętnie 3-5 lat i charakteryzuje się dobrą i stabilną odpowiedzią na leczenie farmakologiczne przy braku działań niepożądanych. Symptomatyczne jednak są objawy, które następują później tzn. problemy z mówieniem, ślinotok, problemy z przełykaniem pokarmów i płynów, problemy z pisaniem, przykurcze nóg, kłopoty ze snem, koszmary senne, zmiany osobowościowe, depresja, zmiany intelektualne oraz frustrujące przymarzanie, czyli niemożność oderwania stóp od podłoża i wykonania dalszego ruchu.

Objawy zaawansowanej Choroby Parkinsona dzielimy na ruchowe i pozaruchowe. Do ruchowych zaliczamy naprzemiennie występujące fazy: fazę OFF (spowolnienie ruchów do bezruchu); fazę ON (okresy względnie prawidłowego funkcjonowania ruchowego, jak również okresy, w których występują ruchy niekontrolowane). Do pozaruchowych zaliczamy: zaburzenia poznawcze, otępienie, niekontrolowane oddawanie moczu, zmniejszenie masy ciała.

Czy parkinsona można pokonać?

Jak dotąd żaden ze znanych sposobów leczenia nie jest w stanie zahamować naturalnego postępu choroby. Natomiast właściwie dobrana terapia pozwala choremu na aktywne funkcjonowanie jeszcze przez wiele lat od momentu postawienia diagnozy, a także na pracę zawodową.

- Choroby Parkinsona nie można całkowicie wyleczyć. Stosowane jest tylko i wyłącznie leczenie objawowe, bazujące na naszej wiedzy o postępach choroby. W parkinsonie dochodzi do ubytku neuronów dopaminergicznych, czyli produkujących dopaminę, a my w leczeniu stosujemy prekursory dopaminy. Dopamina to hormon odpowiadający za podstawowe objawy ruchowe - spowolnienie, sztywność, drżenie. Podając odpowiednie leki zmniejszamy objawy ruchowe choroby, nie wpływa to jednak na tempo progresji choroby - wyjaśnił dr Koziorowski.

Duże sukcesy w leczeniu parkinsona przypisuje się głębokiej stymulacji mózgu (ang. deep brain stimulation - DBS). Polega ona na wszczepieniu cienkich elektrod stymulujących do głęboko położonych części mózgu. Metoda ta należy do tzw. zabiegów stereotaktycznych, które wymagają użycia specjalnej ramy umożliwiającej precyzyjne wprowadzenie elektrody po ściśle określonej trajektorii. Zabiegi te stają się coraz bardziej popularne; są wykonywane nie tylko w chorobie Parkinsona, lecz także w wielu innych zaburzeniach ruchowych, takich jak drżenie samoistne czy dystonia. Na świecie żyje ok. 130 tys. osób ze stymulatorem mózgu. 70 proc. osób po zabiegu odczuwa znaczącą poprawę swojego stanu. Z operacją wiąże się 2-3 proc. ryzyko powstania trwałych urazów - paraliżu, zmian osobowości czy napadów agresji. Operacja nie jest zalecana, jeśli leki potrafią stłumić objawy choroby.

Ostatnie lata przyniosły rozwój leczenia zaawansowanej postaci choroby. Terapie infuzyjne, przedłużające i znacznie poprawiające jakość życia chorego są rekomendowane w międzynarodowych i krajowych standardach leczenia. Przeznaczone są dla chorych, u których standardowe leczenie przestało przynosić zadowalające rezultaty lub nie kwalifikują się do wszczepienia stymulatora mózgu. Terapie infuzyjne refundowane są od kilku lat w większości krajów Unii Europejskiej, w tym w Czechach, Rumunii, Bułgarii i na Słowacji, a więc w krajach o podobnych PKB do Polski.

- Bezpośredni prekursor dopaminy, czyli lewodopa jest tzw. złotym standardem w leczeniu choroby Parkinsona, którego siła oddziaływania na objawy ruchowe jest największa. Leki bezpośrednio stymulujące receptor dopaminowy, czyli tzw. agoniści dopaminy są nieco słabsze, ale mają tą zaletę, że działają w sposób ciągły. Lewodopa ma krótki czas działania, więc trzeba ją często przyjmować - powiedział dr Koziorowski.

W Polsce leczenie pacjentów w początkowym stadium choroby odbywa się zgodnie z europejskimi standardami. Niestety, zgoła odmiennie wygląda sytuacja osób w zaawansowanym stadium -  dostęp do terapii jest mocno ograniczony. Każdego roku wszczepianych jest ok. 120 stymulatorów mózgu, przy czym chorych kwalifikowanych do operacji, jest znacznie więcej. W większości krajów Unii Europejskiej dostępne są jeszcze dwie metody infuzyjne, o których refundację walczą przedstawiciele Fundacji Parkinsona.

Nierówna walka

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje