Wszystko o LCD-kach

LCD wypiera przestarzałe monitory CRT. Zanim jednak zdecydujesz się na zakup ciekłokrystalicznego wyświetlacza, przeczytaj nasz poradnik.

Jak zapewne wiecie, właściwości użytkowe i przeznaczenie danego modelu monitora LCD zależą przede wszystkim od typu matrycy użytej do budowy wyświetlacza. Na przykład do prac graficznych czy obrabiania zdjęć trzeba rozejrzeć się za zupełnie innym modelem panelu ciekłokrystalicznego, takim, który bardzo dobrze oddaje kolory, a więc dysponuje szerszą przestrzenią barwną. Z kolei monitor do gier, nie musi aż tak dobrych kolorów, ale za to koniecznie powinien mieć wbudowaną matrycę o bardzo szybkim czasie odpowiedzi.

Reklama

Monitor dla profesjonalistów, np. do prac w aplikacjach typu AutoCAD, musi pochodzić z najwyższej półki, a przekątna ekranu takiego wyświetlacza to minimum 23-25 cali. Ponieważ tego typu panele są bardzo drogie, często kosztują ponad 10 tys. zł, zostawmy je na boku i skupmy się na zwykłych urządzeniach dostępnych dla typowych użytkowników.

Co nieco o budowie matrycy

Wbrew temu, co wydaje się sporej grupie użytkowników, źródłem światła w matrycy LCD nie są cząsteczki ciekłego kryształu, lecz zestaw zwykle trzech lamp fluorescencyjnych (świetlówek) umieszczonych tuż za matrycą LCD. Światło ze świetlówki przechodzi najpierw przez filtr polaryzacyjny. Nie wdając się w fizyczną naturę zjawiska polaryzacji światła ani w zasadę działania polaryzatora, powiemy w tym miejscu w bardzo dużym uproszczeniu tylko tyle, że polaryzator odpowiednio "ustawia" falę światła tak, iż drga ono w jednej, ściśle określonej i wymuszonej przez polaryzator płaszczyźnie, np. pionowej, patrząc w stosunku do osi wiązki światła.

Uff... Teraz już będzie trochę łatwiej. Światło po opuszczeniu polaryzatora, trafia następnie na matrycę LCD. Matryca taka składa się z tysięcy miniaturowych komórek, nazywanych subpikselami, wypełnionych ciekłym kryształem. Są one zgrupowane w bloki po trzy komórki. Każda taka trójka tworzy pojedynczy punkt ekranu, czyli piksel. Subpikseli jest zatem trzy razy więcej, niż wynikałoby to z liczby pikseli obliczonych na podstawie maksymalnej rozdzielczości.

Komórki tworzące subpiksel wypełnione są ciekłym kryształem. Niestety, tutaj znowu musimy na chwilę powrócić do polaryzacji, gdyż, jak się okazuje, ciekłe kryształy mają taką właściwość, że potrafią skręcić płaszczyznę polaryzacji światła. Taki skręt, np. o 30 stopni czy o 60 stopni w stosunku do początkowej płaszczyzny polaryzacji, zależy od przyłożonego do komórki napięcia sterującego. Co ważne, każda komórka jest w gruncie rzeczy niezależna i procesor obrazowy zamontowany w panelu LCD może łatwo sterować kątami skręcenia polaryzacji światła osobno dla każdej z komórek tak, aby wychodzące światło niosło ze sobą informacje o obrazie wygenerowanym przez kartę graficzną komputera - teraz trzeba tylko kąty skręcenia płaszczyzn polaryzacji dla wszystkich komórek zamienić na to, co widzimy na ekranie, czyli na jasność obrazu i kolory.

Kolory i jasność

Taką zamianę realizuje się bardzo łatwo. Jeśli chodzi o kolor, to wystarczy subpiksele przykryć w odpowiedniej kolejności kolorowymi filtrami - na pierwszym subpikselu znajdzie się zatem filtr czerwony, na drugim niebieski, na trzecim zielony itd. Każda trójka subpikseli przykrytych innym filtrem utworzy zatem pojedynczy punkt ekranu, który wyświetla pełną paletę kolorów.

Dowiedz się więcej na temat: martwe | kolory | komórki | światło | monitor | światła

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje