Polityczne wirusy

Według danych Dr. Web - firmy zajmującej się bezpieczeństwem komputerowym - niechlubny tytuł szkodnika miesiąca w październiku powinien przypaść Win32.HLLM.Gibe.2, znanemu jako Swen. Robak ten "zdetronizował" Win32.HLLM.Yaha.4, od wielu miesięcy utrzymującego się na pierwszym miejscu listy najczęściej występujących wirusów. Swen z największym jak dotąd powodzeniem wykorzystuje modną ostatnio wśród twórców szkodników metodę ich rozpowszechniania: poprzez e-maile z załącznikami, zawierającymi rzekomo patche Microsoftu.

Mimo alarmów firm antywirusowych oraz samego Microsoftu, który powtarza, że nie udostępnia łat w ten sposób, wciąż nie brakuje naiwnych, łamiących podstawową zasadę bezpieczeństwa: nigdy, przenigdy nie należy otwierać załączników, których się nie oczekiwało i które nie pochodzą z całkowicie pewnego źródła. Łącznie bazy programu Dr. Web uzupełniono w ubiegłym miesiącu o 413 nowych pozycji. Wśród nich znalazły się między innymi rosyjskie "robaki polityczne" Nicky (znane też jako Sexer), których zadaniem jest promowanie Germana Sterligowa, jednego z kandydatów na mera Moskwy. Po wniknięciu do systemu robak wyświetla na ekranie obrazek nawołujący do głosowania na Sterligowa. Następnie obrazek jest rejestrowany jako tapeta pulpitu Windows. Pytanie, jak zareagują użytkownicy na tego typu "agitację" pozostaje otwarte do dnia wyborów - 7 grudnia.

Reklama

(Enter)

Dowiedz się więcej na temat: robak | Wirusy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje