Internet dla najmłodszych

Jak wykazują ostatnie badania - wiek internautow obniża się coraz szybciej. Z sieci zaczynaja korzystać nawet dzieci w wieku przedszkolnym. Przykładowo, w Wielkiej Brytanii już 25 procent pięciolatków potrafi posługiwać sie internetem. W Europie populacja niepełnoletnich internautów liczy sobie 13 milionów osób, z czego 4 miliony nie przekroczyło 12 roku życia. Jest to ok. 60 procent więcej niz przed dwoma laty. Dwie główne przyczyny tak szybkiego przyrostu liczby internautów w tej kategorii wiekowej to: szybka internetyzacja szkół a nawet przedszkoli, oraz także szybki wzrost liczby stałych łącz. Rodzice, którzy nie muszą liczyć pieniędzy za każdą minutę korzystania z sieci chętniej pozwalają swoim dzieciom na jej dłuższe eksplorowanie. A młodzi ludzie uczą się tej nowinki szybko, nierzadko znacznie szybciej niż rodzice - często korzystając z internetu bez nadzoru.

Ulubiona rozrywka dzieci to rozmowy pomocą chata. Z raportu przygotowanego przez firmę Pew Internet and American Life Project wynika, ze ponad 60

Reklama

procent osób oddających się tej rozrywce to dzieci w wieku pomiędzy 12 a 17 lat. Czatują oni praktycznie przez cały czas. Z raportu wynika też,

że ponad 82 procent nastolatków ma uruchomionego czata "w tle" także wówczas, gdy oficjalnie zajmują się nauką lub poszukiwaniem wiadomości w sieci.

Co grozi najmlodszym?

Tymczasem internet, oprócz niewątpliwych zalet kryje w sobie niebezpieczeństwa - zwłaszcza dla bardzo młodych ludzi. Przykładowo:

- 90 procent brytyjskich dzieci w wieku poniżej 16 lat lubi oglądać pornografię w internecie. Na "strony dla dorosłych" zazwyczaj pierwszy raz dzieci trafiają przypadkiem, jednak kolejne odwiedziny są już celowe.

- trzy czwarte 14- i 15-letnich chłopców w stolicy Czech wykorzystuje internet do pogłębienia swojej wiedzy na temat seksu, a cztery piąte odwiedza strony z ostrą pornografią

- rasistowskie organizacje (na przykład KuKluxKlan) tworzą internetowe strony ... dla dzieci. Strona główna przedstawiająca cherubinka - może zmylić zarówno dzieci jak ich rodziców. Głębiej bowiem znajdują się treści "gloryfikujące przemoc" i zawierające odnośniki do podobnie rasistowskich stron.

- anonimowość internetu sprawia, że dzieci umawiające się na spotkanie z "sieciowym rówieśnikiem" w rzeczywistości umawiają się (i spotykają) ze znacznie starszym pedofilem

- co piąte amerykańskie dziecko jest wykorzystywane seksualnie przez internet. 19 procent ankietowanych stwierdziło, że w ciągu roku otrzymało co najmniej jedną niechcianą propozycję seksualną.

- strony dziecięcych idoli (aktorów, piosenkarzy) są przerabiane przez hackerów i przekierowują wchodzących na strony z twardą lub dziecięcą pornografią.

- ponad połowa dzieci sprawdza swoją pocztę bez nadzoru ze strony rodziców, a 19 procent otwiera wszystkie przychodzące na ich adres listy

To nie wszystkie niebezpieczeństwa. Być może dzieci łatwiej "chwytają" tajniki poruszania się w sieci, ale za to łatwiej wpadają w złość, gdy nie mogą znaleźć czegoś w internecie, lub gdy strona, na którą chcą wejść nie odpowiada ich oczekiwaniom.

Takie wyniki przynosi najnowszy raport wykonany przez NNG (Nielsen Norman Group). Dzieciaki złoszczą zwłaszcza wolno ładujące się lub "statycznie" wykonane strony. Z badań wynika także, że przesiadywanie godzinami przed ekranem komputera powoduje przemęczenie wzroku, emocjonalne odcinanie się od rodziny i kolegów oraz powtarzające się stany silnego napięcia nerwowego u dzieci.

Nadmierne przesiadywanie młodych ludzi w internecie może też prowadzić do gorszych wyników w nauce.

Tych "wad" nie równoważą zalety, wśród których mozna zauważyć:

- udostępnienie internetu w szpitalach, pozwalające uczyć chore dzieci przez sieć - co powoduje, ze nie tracą one roku szkolnego

- zwiększenie kreatywności u tych dzieci, które tego chcą (niektóre zakładaja nawet własne firmy jak Anand Tech, która z 15-letniego dziecka uczyniła milionera. Najmłodszy internmetowy przedsiębiorca (sprzedajacy przez sieć... insekty) liczy 9 lat.

- możliwość kontaktów z osobami o podobnych zainteresowaniach

Jak walczyć z internetowymi zagrożeniami?

Metody walki z zagrozeniami czyhajacymi w sieci są różne.

Początkowo wierzono w skuteczność tzw. filtrów, czyli oprogramowania blokującego dostęp do określonych stron. Programy takie okazały jednak się zbyt proste do ominięcia lub były za mało skuteczne (albo przeciwnie - zbyt skuteczne - odcinając dostęp do stron z zawartością z punktu widzenia nieletnich "neutralną"). W tej chwili obligatoryjnie filtry działają jedynie w amerykańskich bibliotekach. Jednak jedna z grup hackerskich (Peacefire) udostępnia program odblokowujący takie filtry.

Kolejnym sposobem było stosowanie metod administracyjnych, zakazów lub nakazów. Także i ta metoda zawiodła. Globalizacja internetu pozwala bowiem założyć serwer w praktycznie dowolnym miejscu kuli ziemskiej, takze i tam, gdzie administracyjne zakazy nie obowiazuja.

Zbyt ostre zakazy (jak np. zakaz korzystania z kafejek internetowych przez osoby w wieku poniżej 18 lat obowiazujący w Tajlandii, czy aresztowanie nieletnich surfujących po godzinie 22.00 - w Turcji) także się nie sprawdzają.

Niektóre firmy zdając sobie sprawę z tego, ze zakazami uzyska się niewiele próbują przyciagnąć dzieci do stron, które zawierają odpowiednie dla nich treści. Przykładem może być specjalna wyszukiwarka stron WWW dla dzieci - zasoby której są szczególnie dokładnie weryfikowane.

Powstają strony takie jak "Biblia z klocków Lego" czy projekt International Children's Digital Library. Ciekawym sposobem jest "sieciowe uświadamianie dzieci" za pomocą najbardziej ulubionych przez nie form rozrywki. Możemy tu zauważyć na przykład:

- animowane lekcje dotyczące niebezpieczeństw, jakie mogą spotkać dzieci surfujące po Internecie przygotowane przez amerykańskie Centrum Zaginionych i Wykorzystywanych Dzieci

- grę komputerową uświadamiająca takie niebezpieczeństwa - przygotowaną przez rząd Kanady

A jak jest w Polsce? Większość stron z "dorosłą" zawartością stosuje obligatoryjne ostrzeżenia typu "jeśli nie masz 18 lat - nie wchodź tutaj". Mozna się domyślić na ile jest to skuteczne. Niektórzy stosują równie mało skuteczne filtry. Powstało także Centrum Monitoringu Sieci. Na razie jednak nie widać efektów jego działania. Zawodzi także policyjna walka z pedofilią. Jest to temat tabu (zapewne w myśl zasady "jeśli o czymś się nie mówi - to nie istnieje"). Nawet jeśli dziennikarze dostarczą niezbite dowody - policja prowadzi śledztwo znacznie bardziej opieszale niż w przypadku "pirata", który sprzedał programy o wartości 200 zł.

Nic w tym kierunku nie robią organizacje, które powinny uswiadamiać dzieciom czyhające na nie niebezpieczeństwa - szkoła i kościół.

Najgorsze jednak jest to, że prawie nic nie robią w tym kierunku rodzice. Przeciwnie - są dumni, że mają takie zdolne dziecko, i zadowoleni z tego, że sadzając je za komputer mają pociechę w domu i chwilę "spokoju" dla siebie.

Jakie zatem jest wyjście z sytuacji? Wiem, że to co napiszę poniżej jest truizmem, ale być moze prawda powtarzana tysiąc razy do kogoś trafi:

- najskuteczniejszym środkiem jest rozmowa na ten temat z dzieckiem i uświadomienie mu wad i zalet internetu

- rodzice powinni ograniczać dostęp swoich dzieci do sieci - do maksimum 2 godzin dziennie

- powinni też bezwzględnie (zwłaszcza w przypadku najmłodszych dzieci) przebywać razem z dzieckiem surfującym po sieci i sprawdzać jakie strony ono odwiedza

Problem jest znacznie bardziej poważny niż to wydaje się na pierwszy rzut oka. Jak bowiem mówi znane powiedzenie - przypisywane w przeszłości wielu światłym umysłom (Zamojskiemu, Modrzewskiemu, Staszicowi lub Konarskiemu) - "Takie będą Rzeczpospolite, jakie ich młodzieży chowanie"

A może ktoś z czytajacych te słowa ma swoje doświadczenia i pomysły co należy zrobić, aby dzieci łowiły elektroniczną siecią tylko te ryby, ktore im nie zaszkodzą - i zechce się z wszystkimi podzielić?

((c) INTERIA.PL 2003)

Dowiedz się więcej na temat: dostęp | rodzice | procent | internet

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje