
Dorin Dehelean, 37-letni ekspert odpowiedzialny za kwestie bezpieczeństwa na Uniwersytecie Georgia, wziął sobie walkę z piractwem do serca. Za bardzo. Dehelean, śledząc poczynania studentów, zdobył informacje o osobach, które pobierają pliki naruszające prawa autorskie. Zamiast jednak zgłosić to władzom uczelni lub odciąć odpowiednich studentów od sieci - postanowił wykorzystać całą sytuację.
Haczyk na żaka
- P2P jest legalne!
Sieci P2P jako sposób przesyłania danych między użytkownikami internetu nie naruszają w zasadzie praw autorskich - uznał sąd w Barcelonie. To ważne wydarzenie, bo sądy europejskie rzadko kiedy przyznają, że technologię dzielenia się informacjami trudno uznać za nielegalną. więcej »
Metoda działania była prosta - Dehelean kontaktował się ze studentami, dając im alternatywę. Stawali oni przed wyborem - albo zapłacą ekspertowi, albo przekaże on wszystkie informacje władzom uczelni. Nie wiadomo dokładnie ilu studentów zapłaciło szantażyście (organy ścigania mówią o jednym przypadku), ale dobra passa Deheleana skończyła się wraz z wyborem kolejnej ofiary - czytamy w serwisie CNET.
Padło na studentkę, która zwyczajnie nie miała pieniędzy. Zgłosiła się zatem z problemem do władz uczelni. Uniwersytet przeprowadził prowokację, wysyłając na miejsce podstawioną osobę i wręczając szantażyście pieniądze. Dehelean został zatrzymany i zwolniony z pracy. Pytanie brzmi - co ze studentką?
Studenckie P2P
- Jestem, więc ściągam - pokolenie P2P
Internauta, czyli złodziej? Więcej niż połowa korzystających z sieci ściąga pliki naruszając prawo autorskie. P2P stało się stylem życia. więcej »
Na razie nie wiadomo, czy szantażowana studentka zostanie wydalona z uczelni - władze uniwersytetu nie chcą komentować tej sprawy. Nie ma także odpowiedzi, co stanie się z pozostałymi studentami, których szantażował Dehelean. Sytuacja na Uniwersytecie w Georgii wiąże się jednak z o wiele szerszym problemem, jakim jest ściąganie plików naruszających prawa autorskie przez studentów na całym świecie.
Czy akademiki, systemy komputerowe oferowane przez kompleksy uniwersyteckie i bezprzewodowe punkty dostępu na uczelni powinny być stale monitorowane? Bardzo często tak właśnie jest, ale szczególnie w akademikach panuje "wolna amerykanka". Nie tylko w USA i Polsce, ale także w krajach UE czy np. Japonii. Wytwórnie płytowe oraz studia filmowe otwarcie namawiają do blokowania P2P na uczelniach i w akademikach. Niektóre uczelnie już uległy - czy to początek trendu?
ŁK










~Wa
Fajnie okradajmy się nawzajem tłumacząc się tym że jesteśmy biedni. A może biedni jesteśmy bo si...
~ja
Bardzo mnie męczy zakłamanie tego świata. Wiadomo jakich programów używa się w pracy zawodowej i ...
~X
te same programy, urzadzenia, samochody i wiele innych rzeczy kosztuja duzo mniej niz w Polsce i...
~Leszek
wszystko, to pójdą z torbami szybciej niż im się wydaje. Pazerny 2 razy traci. Ja nie ściągam, bo...
~Piotr
i wszystko jasne się staje
~sj
BLONDYNKA :))
Myślenie "nie mam forsy to pójdę na skargę" - jak małe dziecko.
"Mamusiu, mamus...
~gaska
widzac to co sie dzieje twierdze te hydry nienasycone z wytworni fonograficznych nawet wlasna mat...
~:))
W Polsce ściąganie gier, filmów i innych rzeczy posiadających prawa autorskie jest LEGALNE. Legal...
~to nie takie ocz...
obowiązującym prawem?, bo zgodnie z tym rozumowaniem utworzenie skrótu czy napisanie batcha uruc...
~cody
Eircom zablokowal mi piratebay powolujac sie cos tam na ustawy i dyrektywy unijne. Powiedzmy,ze n...
~taka ja
niech wymyślą jak to zalegalizować w niskich cenach, np programy filmy za 1zł, to wtedy będą ludz...
~joint
Jak zwykle baba wszystko zepsuje :D
dodaj komentarz »wszystkie wątki »