Korespondencja pomiędzy pracownikiem Symanteca Samem Thomasem a hakerem (albo hakerami) Yamatough rozpoczęła się w styczniu. Symantec potwierdził w oświadczeniu, że kontaktował się z policją po stwierdzeniu kradzieży, a e-maile były częścią kryminalnego śledztwa. Wymiana maili trwała kilka tygodni i urwała się sporem o dowody na to, czy Yamatough rzeczywiście są w posiadaniu kodów, o zapewnienia, że zostaną zniszczone po dokonaniu transakcji, oraz dyskusją o tym, w jaki sposób przetransportować pieniądze do Liberty Reserve, operatora płatności z Kostaryki.
W ostatnim emailu Yamatough grożą natychmiastowym ujawnieniem kodu (pisownia bez interpunkcji): "Ponieważ żaden kod nie został jeszcze ujawniony a nasza komunikacja mailowa także nie została upubliczniona, dajemy wam 10 minut na decyzję potem oba wasze kody odlecą na księżyc PCAnywhere i Norton Antivirus w sumie 2350MB (rar) 10 minut bez odpowiedzi uznamy za START tym razem zrobiliśmy mirrory więc będzie wam bardzo trudno się ich pozbyć".
W odpowiedzi Thomas poprosił o jeszcze trochę czasu. Yamatough zgodzili się odłożyć publikację.











~mc
~I.
mieć żadnego Symanteca, a wcisnęli mi to razem z Windą. Spędziłem dwie godziny odinstalowywując ...
~laik
przypadku publikacji, możliwością "rozbrojenia" antywirusów Symanteca? Czy po prostu o chęć zapo...
~taki sobie
osoba która się mniej na tym zna, albo nie potrafi wydobyć tego kodu), a jeśli chodzi o to 2 to ...
~Vigoslav
crackerzy...
Proszę nie mylić pojęć...
Pozdrawiamy
Podziwiamy
~redaktory
~1111.
~Jacek
~m...
~NieAnonimowy
ranem
A autor artykułu lekko mija się z prawdą ^^
~Zbych Wielki
dodaj komentarz »wszystkie wątki »