Wątpliwości cyberwojny

Systemy informatyczne odgrywają coraz większą rolę w życiu każdego państwa. Dlatego też od lat słyszymy o możliwości wybuchu cyberwojny. Dotychczas jednak do niej nie doszło.

Okazuje się jednak, że USA już w 2003 roku szykowały cyberatak na Irak. Pentagon i służby wywiadowcze planowały zaatakowanie irańskiego systemu bankowego i sparaliżowanie go przed lądowym atakiem na ten kraj. To spowodowałoby, że Irak nie miałby pieniędzy na prowadzenie wojny, którą można by wówczas szybko zakończyć.

Reklama

Plany nigdy nie zostały zrealizowane. Administracja prezydenta Busha nie wydała zgody na rozpoczęcie cyberwojny, gdyż obawiała się zbyt dużych przypadkowych zniszczeń. Specjaliści uważali, że zniszczenie systemu bankowego Iraku mogłoby negatywnie odbić się na ogólnoświatowym systemie finansowym.

Mimo zmiany ekipy w Białym Domu, amerykańscy specjaliści nadal przestrzegają przed lekkomyślnym wydaniem rozkazu rozpoczęcia cyfrowej wojny. Mogłaby ona zaszkodzić bowiem nie tylko atakowanemu, ale bardzo wielu osobom postronnym. A to z kolei byłoby złamaniem zasad prowadzenia wojny, które przewidują, że atak powinien być proporcjonalny do zagrożenia stwarzanego przez przeciwnika. Amerykanie przyznają, że sami na siebie nałożyli ograniczenia, gdyż następstwa dużego cyberataku są trudne to przewidzenia.

Dotychczas przeprowadzano tego typu ataki na bardzo ograniczoną skalę. Celem były iracki system komunikacyjny, jednak atak taki spowodował przejściowe zakłócenia w sieciach telefonii komórkowej i satelitarnej krajów sąsiednich. Podobnie było pod koniec lat 90., gdy USA zaatakowały serbską sieć telekomunikacyjną. Przypadkowo na kilkanaście dni zakłócono też prace systemu satelitarnego Intelsat.

- To pewne, że podczas takiego ataku będą przypadkowe zniszczenia. Jeśli nie wiesz, co robi komputer, który atakujesz, coś może pójść nie tak - mówi Herbert Lin z National Research Council, autor raportu o technikach cyfrowego ataku.

Cyberwojna stwarza też problemy prawne. Prawo międzynarodowe mówi, że jeden naród nie może użyć siły przeciwko integralności terytorialnej lub niepodległości politycznej drugiego narodu. Jednak powstaje pytanie, jaki rodzaj cyberataku można uznać za siłę. - Siła nie została zdefiniowana - mówi profesor Jack Goldsmith z Harvard Law School.

Mariusz Błoński

kopalniawiedzy.pl
Dowiedz się więcej na temat: USA | wątpliwości

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje