USA wzmocnią kontrolę internetu

Wiele wskazuje na to, że administracja Baracka Obamy pracuje wspólnie z agencjami takimi jak FBI i NSA (Agencja Bezpieczeństwa Narodowego) nad projektem ustawy mającej zagwarantować możliwość podsłuchiwania internetowych rozmów telefonicznych, zaszyfrowanych e-maili i wiadomości na czatach.

Według artykułu w dzienniku "The New York Times" dostawcy usług pozwalających wymieniać zaszyfrowane wiadomości zostaną zobowiązani do przedstawiania organom ścigania i służbom wywiadowczym podejrzanych komunikatów w postaci czystego tekstu. Zagraniczne firmy świadczące usługi na terenie USA będą musiały utrzymywać biura w Stanach Zjednoczonych, aby dało się prowadzić działania związane z podsłuchem i odszyfrowywaniem wiadomości. Oprogramowanie służące do nawiązywania łączności peer to peer (takie jak komunikatory internetowe) powinno się projektować tak, aby służby śledcze miały wgląd w transmitowane informacje.

Reklama

Amerykańscy operatorzy klasycznych usług telekomunikacyjnych już od 1994 roku za sprawą ustawy CALEA (Communications Assistance for Law Enforcement Act) są zobligowani oddawać do dyspozycji organów bezpieczeństwa punkty/przyłącza służące do zakładania podsłuchów. Za Atlantykiem od lat toczy się - przeniesiony już na wokandę sądową - spór o to, czy taki obowiązek spada także na firmy oferujące usługi VoIP albo szerokopasmowe łącza internetowe.

W 2006 roku sąd apelacyjny w Waszyngtonie orzekł, że nowoczesne systemy wymiany danych również podlegają ustawie CALEA; tego samego zdania jest Federalna Komisja Łączności (Federal Communications Commission, FCC). Z kolei firmy telekomunikacyjne i organizacje broniące praw obywatelskich utrzymują, że istniejące regulacje wystarczają do sprawowania nadzoru nad wymianą informacji w sieci, a śledczy i służby zajmujące się ochroną państwa już teraz otrzymują wszystkie dane niezbędne do działania, więc nowe ustawy nie są konieczne.

W obliczu rosnącej popularności urządzeń pozwalających na prowadzenie zaszyfrowanej komunikacji e-mailowej (takich jak BlackBerry) oraz sieci społecznościowych (wraz z funkcjami czatowania) przedstawiciele agencji bezpieczeństwa uważają, że ich pozycja i zdolności operacyjne są coraz mniejsze; przy okazji przypominają, że tradycyjne metody podsłuchu tracą na znaczeniu w świecie, w którym coraz większa liczba osób komunikuje się za pomocą kanałów innych niż telefonia analogowa, cyfrowa albo komórkowa. W związku tym chcą oni otrzymać gwarancję, że operatorzy w każdym przypadku podporządkują się sądowym zgodom na podsłuch i przekażą organom ścigania wiadomości w postaci niezaszyfrowanej.

Planowana inicjatywa ustawodawcza, która powinna przybrać kształt aktu prawnego w przyszłym roku, zostanie ponoć przedstawiona Izbie Reprezentantów i Senatowi po listopadowych wyborach do Kongresu. Jeśli projekt naprawdę trafi do parlamentu, na nowo odżyją zadawnione spory między orędownikami ochrony danych, przedstawicielami biznesu internetowego i władzami. James Dempsey z organizacji CDT (Center for Democracy and Technology) ostrzega, że wcielenie pomysłów Obamy, FBI i NSA w życie wymaga "całkowitego przemodelowania zdecentralizowanej architektury internetu", który musiałby zacząć funkcjonować tak jak konwencjonalny system telefonii.

Specjaliści od bezpieczeństwa ostrzegają poza tym, że rozbudowane legalne punkty inwigilacji mogą być łatwo wykorzystywane przez przestępców. Przedstawiciele operatorów przypominają z kolei, że dodanie do usług bądź aplikacji możliwości podsłuchu stanie się dla firm olbrzymim wyzwaniem technologicznym i finansowym. Niewykluczone, że w związku z tym zahamowany zostanie rozwój innowacyjnych usług.

Valerie Caproni, główna radczyni prawna FBI, uważa z kolei, że nie chodzi wcale o rozszerzenie uprawnień do inwigilacji, ale o możliwość stosowania już istniejących narzędzi do podsłuchu w przypadku nowoczesnych systemów łączności. Obecnie służby śledcze potrzebują nierzadko miesięcy, aby w ogóle doprowadzić do wydania zgody na założenie podsłuchu. Użytkownicy szyfrowanych usług komunikacyjnych nie powinni w przyszłości obawiać się szpiegostwa na skalę masową, a operatorzy i producenci urządzeń będą mogli nadal proponować klientom silne szyfrowanie - zaznacza Caproni. Muszą oni jedynie znaleźć sposób, aby w określonych prawem przypadkach przekazywać nam wiadomości w postaci czystego tekstu - dodaje.

Dowiedz się więcej na temat: wzmocnienie | NSA | firmy | operatorzy | FBI | USA

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje