Straszna randka w ciemno

W internecie w sposób szybki, łatwy i przyjemny można zawrzeć ciekawą znajomość. Niekiedy jednak można się na tym nieźle naciąć. Od pewnego czasu trwa szeroko zakrojona kampania mająca ostrzec młode dziewczęta przed pedofilami podszywającymi się pod ich rówieśników. Tymczasem "Nowa Trybuna Opolska" donosi o szokującym przypadku odwrotnym. I nie chodzi tu bynajmniej o dorosłą kobietę polującą w sieci na młodych chłopców.

24-letni student z Opola poznał w sieci dwie dziewczyny. Po pewnym czasie te dwie 19-latki zaczęły nalegać na spotkanie, obiecując mile spędzoną randkę. Gdy student przybył w umówione miejsce, ujrzał tam dwie... 13-latki, które zapiszczały: "To on! Ten gwałciciel!". Po chwili student został sprawnie zapakowany do radiowozu, przez policję sprowadzoną przez matkę jednej z nich. Na izbie zatrzymań dowiedział się, że jest aresztowany pod zarzutem gwałtu na jednej z tych dziewczynek.

Reklama

Zdaniem prokuratury jako "Piękny Men" zwabił dziewczynki do miejscowego zajazdu, gdzie jedną zgwałcił, a z drugą uprawiał seks analny. O sprawie poinformowały obszernie lokalne media, a chłopak trafił do celi z etykieta pedofila.

Gdy minął pierwszy szok - zaczęli działać rodzice chłopaka. Wynajęty adwokat rozpoczął od sprawdzenia logów z komputera studenta (czego nie zrobiono wcześniej). Nie było tam śladu połączeń pod takim nickiem. Co więcej - okazało się, że w dniu rzekomego gwałtu - podany przez małolaty zajazd, gdzie miało dojść do "gwałtu" był zamknięty. Dziewczyny stwierdziły, że to musiało być tydzień wcześniej. I sąd im znów uwierzył. Ale i na ten dzień student miał mocne alibi - w chwili, gdy rzekomo molestował dziewczyny był na zajęciach na uczelni, gdzie widziało go wiele osób (zarówno z grupy, jak i wykładowcy).

W tym momencie adwokat zażądał badania ginekologicznego "pokrzywdzonych". Okazało się, że tzw. błona dziewicza jest nienaruszona. Adwokat drążył dalej. Sprawdził zeznania dziewcząt, w których nic się nie zgadzało. W zeznaniach tych, uznanych za wiarygodne przez sądową panią psycholog - gwałciciel raz miał 50 lat, raz 34. Raz ich było dwóch, raz jeden. Jedna z dziewcząt mówiła, że był rozebrany, druga, że dopiero przy nich się rozbierał. Jednak obrońca doprowadził do uniewinnienia żądnego przygód z "19-latkami" studenta. Po trwającym 3 miesiące areszcie i 9 miesięcy śledztwie - chłopaka wreszcie uniewinniono.

Dlaczego 13-latki to zrobiły? Nie wiadomo. Prawdopodobnie jedna z nich zabalowała i bojąc się konsekwencji w domu - po powrocie wymyśliła bajkę o gwałcie, którego dokonał ktoś poznany w sieci, a koleżanka miała to "uwiarygodnić". Tymczasem rodzice kazali dziewczynie umówić się z tym "gwałcicielem" i przygotowali policyjną pułapkę.

Zszokowany student nie chce wracać do tej sprawy, 13-latkom natomiast za wprowadzenie policji i sądu w błąd grozi najwyżej upomnienie przez sąd dla nieletnich,.

Morał: Korzystajcie z sieci, ale... uważajcie na to z kim się umawiacie. Inaczej - w sposób niespodziewany dla siebie możecie zostać "pedofilami".

Dowiedz się więcej na temat: adwokat | dziewczyny | randka | ciemno | student

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje