Rząd Indii chce czytać SMS-y i maile obywateli

Władze Indii w tajemnicy przed obywatelami zaczęły w ubiegłym miesiącu realizację projektu, który ma im dać dostęp do wszystkiego, co dzieje się w sieciach telekomunikacyjnych kraju - rozmów telefonicznych, SMS-ów i wszelkiej aktywności online.

Tzw. System Centralnego Monitoringu ma być swego rodzaju bronią dla  Narodowej Agencji Śledczej lub organów podatkowych. Obrońcy prawa do prywatności w internecie obawiają się jednak, że system będzie przez władze nadużywany, ponieważ nie przewidziano w nim żadnych zabezpieczeń, które chroniłyby zwykłych obywateli.

Reklama

"W sytuacji, gdy brak jest przepisów chroniących prywatność i zapewniających przejrzystość działania władz, tego rodzaju działania budzą poważne zaniepokojenie" - powiedział Pranesh Prakash, dyrektor Centrum Internetu i Społeczeństwa. "Co więcej, system został stworzony bez konsultacji ze społeczeństwem czy parlamentem, co sprawia, że działania rządu są dla obywateli całkowicie nieprzewidywalne" - dodał Prakash.

Po zamachach terrorystycznych w Bombaju w listopadzie 2008 r., rząd Indii zaczął zbroić się w narzędzia, które umożliwiłyby mu kontrolę nad komunikacją cyfrową. Uchwalone w roku 2000 prawo telekomunikacyjne było w latach 2008 i 2011 dwukrotnie zmieniane, aby zapewnić urzędnikom państwowym możliwość podsłuchiwania rozmów telefonicznych, czytania SMS-ów i maili oraz monitorowania stron WWW.

Przepisy mówią, że taki dostęp dozwolony jest ze względów bezpieczeństwa, jednak adwokat, Pavan Duggal ostrzega, że rząd nadał sobie bezprecedensowe uprawnienia do monitorowania prywatnych informacji obywateli. "Ten system stwarza możliwości ogromnych nadużyć" - stwierdził Duggal. Prawnika niepokoi też to, że rząd w ogóle nie ujawnił, w jaki dokładnie sposób ma działać nowy system, nad którym w tajemnicy pracowano przez prawie dwa lata.

Indie z ponad 100 mln użytkowników sieci są  
jednym z najszybciej rozwijających się rynków internetowych na świecie. Tamtejszy rząd już od dłuższego czasu krytykowany jest za zwiększanie cenzury i inwigilację internautów pod pretekstem troski o bezpieczeństwo. Z danych ujawnionych przez Google wynika, że władze Indii coraz częściej domagają się do firmy  ujawnienia informacji o użytkownikach. W drugiej połowie 2012 roku władze w New Dehli skierowały do Google prawie 2500 podobnych wniosków.   

 


Dowiedz się więcej na temat: cenzura internetu | internet

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje