Prywatne dane na sprzedaż

Głośny ostatnio przypadek wycieku danych z banku Pekao S.A. unaocznił problem, jakim jest zachowanie poufności danych przechowywanych w formie elektronicznej. Podobne wypadki zdarzały się już co prawda wcześniej i, nie oszukujmy się, będą niestety mieć miejsce w przyszłości, ale jest kilka sposobów, aby przeciwdziałać ich występowaniu. Największym zagrożeniem dla bezpieczeństwa danych jest zawsze... człowiek.

Przypomnijmy, że sprawę wycieku danych z Pekao S.A. nagłośnił internauta Gluth, który przypadkowo odnalazł w sieci stronę, na której znajdowały się CV i listy motywacyjne osób starających się o pracę w tymże banku. Reakcją Pekao S.A. było natychmiastowe zablokowanie nieszczęsnej witryny, ale dane prawie 3 tys. osób nadal były dostępne w internecie i ich kopie można było odnaleźć choćby w sieciach P2P.

Reklama

Przedstawiciele banku bronili się twierdząc, że administratorem strony, z której wyciekły informacje, była zewnętrzna firma, a za całą sytuację odpowiedzialni są hakerzy, którzy zaatakowali serwis rekrutacyjny banku. Pekao S.A. zapowiedział również skierowanie sprawy do prokuratury.

Oświadczenie rzecznika banku nie przekonało jednak wielu specjalistów od bezpieczeństwa i samych internautów. W sieci pojawiło się mnóstwo opinii mówiących, że strona, o której mowa, nie padła ofiarą hakerów, lecz była po prostu źle zabezpieczona. Całą sprawą zainteresował się również Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych.

GIODO zamieścił na swej stronie internetowej apel, w którym zwracał się o niewykorzystywanie i nierozpowszechnianie pechowych materiałów. Równocześnie GIODO rozpoczął kontrolę w Pekao S.A. oraz w firmie, której bank powierzył przetwarzanie danych osobowych.

Wycieki danych? Normalna rzecz!

Kilka dni po wycieku danych z Pekao S.A, podobny przypadek ujawnił dziennik "Metro". Chodziło o 28 CV skierowanych do Włoskiej Izby Handlowo-Przemysłowej w Polsce. Dokumenty odnalazł w sieci jeden z czytelników gazety. Udało mu się to dzięki... przeglądarce Google.

Jak się okazuje, podobne przypadki wcale nie należą do rzadkości. Poufne dane wyciekają z rozmaitych instytucji na całym świecie. Informacje mogą dostać się w niepowołane ręce nie tylko za pośrednictwem internetu, ale również w wyniku utraty dysków, na których były przechowywane. Szacuje się, że w samej tylko wielkiej Brytanii z urzędów, banków lub firm prywatnych wyciekły w 2007 roku dane ok. 37 mln osób!

Dowiedz się więcej na temat: urodzenia | GIODO | prywatne | pekao

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje