"Największy dom publiczny świata"

Amerykańska strona z ogłoszeniami Craiglist, za sprawą dużej liczby erotycznych anonsów, została nazwana "największym domem publicznym świata". Prokuratorzy postanowili skończyć z seks-usługami oferowanymi przy pomocy tego serwisu.

"Ukryta prostytucja, handel żywym towarem i wykorzystywanie nieletnich" - tak niektórzy określali ogłoszenia, które pojawiają się na popularnej stronie. Ten komentarz przede wszystkim odnosił się do sekcji "erotyczne usługi", która - jak łatwo się domyślić - zawiera ogłoszenia agencji towarzyskich. Ponieważ wpisy na stronie nie były na bieżąco kontrolowane - pojawiło się wiele niebezpiecznych nadużyć.

Reklama

Szeryf Tom Dart z hrabstwa Cook na konferencji prasowej otwarcie powiedział, że Craiglist jest tylko przykrywką dla prostytucji, a cały serwis można określić mianem "największego domu publicznego świata". Tom Dart zwrócił się do sądu, aby ten zakazał Craiglist publikacji tego typu ogłoszeń, dodatkowo domagając się 100 tys. dolarów dla swojej jednostki - pieniądze miałby być zadośćuczynieniem za wszystkie godziny pracy policjantów poświęcone na śledztwa związane z ogłoszeniami na Craiglist.

Po tego typu kontrowersjach strona nie miała wyjścia - rozpoczęto wspomnianą współpracę z prokuratorami. Obecnie Craiglist współpracuje na bieżąco z amerykańskimi organami ścigania. Na oficjalnym blogu serwisu czytamy, że udało się zmniejszyć liczbę tego typu ogłoszeń o 90 proc. Jednak - jak twierdzi policja - to dopiero początek walki.

Dowiedz się więcej na temat: dom publiczny

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje