"MiniDuke" - złośliwy program szpiegujący rządy

Kaspersky Lab ostrzega przed nowym, spersonalizowanym wirusem o nazwie MiniDuke. W ciągu ostatniego tygodnia został on wykorzystany w atakach na wiele podmiotów i instytucji rządowych na całym świecie. Jego zadaniem jest gromadzenie danych geopolitycznych pochodzących od ściśle wyselekcjonowanych celów.

Według analizy Kaspersky Lab, MiniDuke atakuje sporo ważnych celów, łącznie z jednostkami rządowymi na Ukrainie, w Belgii, Portugalii, Rumunii, Czechach i Irlandii. Ponadto, skompromitowano instytut badawczy, dwa zespoły ekspertów i dostawcę usług medycznych w Stanach Zjednoczonych oraz prominentną fundację badawczą na Węgrzech.

Reklama

"To jest bardzo nietypowy cyberatak - pamiętam ten styl złośliwego programowania z końca roku 1990 i początku roku 2000 - powiedział sam Jewgienij Kasperski, dyrektor generalny Kaspersky Lab. "Zastanawiam się, czy nie jest tak, że ci twórcy szkodliwego oprogramowania, którzy byli w stanie hibernacji przez ponad dekadę, nagle obudzili się i dołączyli do wyrafinowanej grupy aktorów zagrażających cyberprzestrzeni. Ci elitarni twórcy szkodliwego oprogramowania, wywodzący się ze 'starej szkoły' programistycznej, którzy byli niezwykle skuteczni w przeszłości w tworzeniu bardzo złożonych wirusów, teraz łączą swoje zdolności ze współczesnymi, wysoce zaawansowanymi exploitami omijającymi technologie sandboxowe, aby nękać jednostki samorządu terytorialnego lub instytucje badawcze w różnych krajach na całym świecie".

"MiniDuke jest wysoce spersonalizowanym backdoorem, napisanym w asemblerze, posiadającym bardzo niewielki rozmiar 20 kilobajtów" - dodaje Jewgienij Kasperski. "Połączenie starych metod doświadczonych twórców szkodliwego oprogramowania z wykorzystaniem nowo odkrytych exploitów i sprytnych technik socjotechnicznych do łamania zabezpieczeń wyszukanych celów jest bardzo niebezpieczne".

Główne wnioski z badania przeprowadzonego przez Kaspersky Lab:

Napastnicy posługujący się szkodliwym programem MiniDuke są nadal aktywni. Zagrożenie zostało stworzone w okolicach 20 lutego 2013 r. Aby skompromitować ofiary, atakujący używają niezwykle skutecznych metod socjotechnicznych, które obejmują wysyłanie do wybranych celów szkodliwych dokumentów PDF. Pliki PDF są bardzo istotne - ze względu na bardzo starannie sfabrykowaną zawartość, koncentrującą się na informacjach z seminarium dotyczącego praw człowieka (ASEM) oraz wiadomości dotyczących polityki zagranicznej Ukrainy i planów rozszerzenia członkostwa w NATO. Złośliwe pliki PDF są uzbrojone w exploity atakujące aplikację Adobe Reader w wersji 9, 10 i 11 oraz omijające metody sandboxowe. Do stworzenia exploitów użyto specjalnego zestawu narzędzi, a exploity wykorzystane w atakach MiniDuke'a wyposażone są we własne, niestandardowe złośliwe oprogramowanie.

Kiedy exploit zostanie pomyślnie wdrożony w systemie ofiary, niewielki downloader (o rozmiarze 20 KB) jest instalowany na dysku twardym zainfekowanego komputera. Downloader ten jest unikatowy dla każdego systemu i zawiera spersonalizowanego backdoora napisanego w asemblerze. Podczas swojego ładowania, przy uruchamianiu systemu operacyjnego, downloader wykonuje serię obliczeń matematycznych, aby określić unikatowy "odcisk palca" komputera, a następnie wykorzystuje te dane do jednoznacznego zaszyfrowania swoich późniejszych komunikatów.

Szkodnik jest również zaprogramowany, aby unikać analizy przeprowadzanej przez zdefiniowany zestaw narzędzi w niektórych środowiskach, takich jak VMware. Jeżeli wykryje obecność wyspecjalizowanych narzędzi analitycznych, będzie działał w trybie bezczynności, zamiast przejść na dalszy etap aktywności i odsłonić więcej funkcjonalności poprzez odszyfrowanie swojej zawartości. Oznacza to, że twórcy szkodliwego oprogramowania dokładnie wiedzieli, co firmy antywirusowe i specjaliści ds. bezpieczeństwa IT robią w celu analizy i identyfikacji złośliwego oprogramowania.



Jeśli system docelowy spełnia wstępnie zdefiniowane wymagania, szkodnik używa Twittera (bez wiedzy użytkownika) i zaczyna poszukiwać tweetów z konkretnych kont. Te konta zostały stworzone przez operatorów centrum kontroli (C2) MiniDuke'a, a same tweety dostarczają specyficznych etykiet wskazujących zaszyfrowane adresy URL dla backdoora. Adresy URL zapewniają dostęp do serwerów kontroli, a także dostarczają poprzez pliki GIF do systemu ofiary potencjalne rozkazy i kolejne zaszyfrowane backdoory.

W oparciu o przeprowadzoną analizę widać wyraźnie, że twórcy MiniDuke'a postarali się również o dynamiczny system awaryjny, który także jest w stanie pozostawać w ukryciu. Jeżeli Twitter nie działa lub konta zostaną wyłączone, szkodnik potrafi użyć usługi Google Search, aby znaleźć zaszyfrowane ciągi do następnego serwera kontroli. Model ten jest niezwykle elastyczny i umożliwia operatorom stale zmieniać sposób, w jaki backdoory pobierają dalsze rozkazy lub fragmenty złośliwego kodu. 

Kiedy zainfekowany system zlokalizuje serwer kontroli, otrzymuje zaszyfrowane backdoory, które są zamaskowane wewnątrz plików GIF - pojawiają się one jako zdjęcia na komputerze ofiary. Gdy pliki zostaną pobrane na urządzenie ofiary, same mogą pobrać większego backdoora, który jest w stanie wykonać kilka podstawowych czynności, takich jak: kopiowanie / przeniesienie pliku, usunięcie pliku, stworzenie katalogu, zakończenie procesu i, oczywiście, pobranie i uruchomienie nowego złośliwego oprogramowania.

Aby otrzymywać instrukcje od napastników, backdoor łączy się z dwoma serwerami centrum kontroli - w Panamie i w Turcji.
 

Rozwiązania firmy Kaspersky Lab wykrywają i neutralizują zagrożenie MiniDuke, które jest klasyfikowane jako HEUR:Backdoor.Win32.MiniDuke.gen oraz Backdoor.Win32.Miniduke. Produkty Kaspersky Lab wykrywają również exploity osadzone w dokumentach PDF i klasyfikują je jako Exploit.JS.Pdfka.giy.

INTERIA.PL/informacje prasowe
Dowiedz się więcej na temat: cyberszpiedzy | cyberatak | cyberbezpieczeństwo

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje