Antywirus dla Kowalskiego

Czy rzeczywiście potrzebujemy programu antywirusowego, jak mutują groźne programy i co zaatakuje nas za kilka lat? - na te pytania portalowi INTERIA.PL odpowiada Łukasz Nowatkowski, dyrektor techniczny firmy G Data Software.

INTERIA.PL: Nieustannie jesteśmy informowani o coraz to nowych wirusach i atakach cyberprzestępców. Sianie paniki? Czy Kowalski rzeczywiście powinien korzystać z programów antywirusowych?

Reklama

Łukasz Nowatkowski: - Statystyki mówią, że "goły komputer", czyli pozbawiony zabezpieczeń, łapie wirusa po około 3 minutach. Już po 10 minutach nasz zawirusowany komputer może zacząć atakować inne komputery. Dzisiaj na naszych komputerach można znaleźć wszystkie możliwe prywatne informacje, a także hasła, numery kart czy nawet numer PIN. Trzeba się zabezpieczyć.

Co zatem należy zrobić, aby wspomniany Kowalski nie padł ofiarą cyberprzestępców, a jego komputer nie został zainfekowany szkodliwym oprogramowaniem?

- Przede wszystkim należy mieć aktualne sygnatury wirusów, wszystko powinno być jak najnowsze. Program antywirusowy, który nie jest aktualizowany na bieżąco jest tak naprawdę bezużyteczny i stanowi furtkę dla groźnego oprogramowania.

- Osoby szukające pełnego zabezpieczenia powinny także pamiętać o korzystaniu z firewalla. Kombinacja: program antywirusowy i firewall powinna zagwarantować nam bezpieczeństwo.

Ostatnio pojawiło się nowe środowisko dla twórców szkodliwego oprogramowania - rozbudowane portale społecznościowe, takie jak Facebook. Na co powinien uważać ich użytkownik?

- Portale społecznościowe rzeczywiście mogą być nową formą zagrożenia dla internautów. W tym przypadku największym niebezpieczeństwem okazują się być różnego rodzaju fałszywe rozszerzenia do przeglądarek.

- Po przykrywką aplikacji mającej ułatwić nam korzystanie z serwisu społecznościowego kryję się groźny program, a my tak naprawdę zgadzamy się na jego instalację.

- Serwisy tego typu mogą być jeszcze większym zagrożeniem w miejscu pracy lub szkole. Pracownicy lub uczniowie, nieświadomi tego co robią, mogą przez przypadek zainstalować groźną wtyczkę lub aktualizację - w ten sposób narażając całą szkołę lub firmę na niebezpieczeństwo.

- Osobnym problemem jest także nagminne umieszczanie przez pracowników informacji firmowych na swoich prywatnych kontach - dat podróży, rozmów biznesowych, relacji z innymi pracownikami.

Jeszcze 2-3 lata temu wielu internautów korzystało ze skanerów online, a sprawiającym wiele problemów zagrożeniem były programy AdWare, które na nasz komputer ściągały reklamy i setki wyskakujących okienek. Ostatnio jednak i jedne, i drugie, nie są tak popularne.

- Boom na skanery online już minął. Nic dziwnego, w razie ataku wirusa komputerowego internetowe skanery są w większości przypadków od razu blokowane, takie są minusy oprogramowania działającego w sieci.

- Dzisiaj mało kto robi skanery internetowe. Podobnie odeszła moda na infekowanie komputerów oprogramowaniem AdWare. Takie programy jak, przykładowo, przeglądarka Opera były kiedyś pewną formą Ad Ware. Dzisiaj jednak zwyczajnie się od tego odeszło.

Jak z wirusami w najbliższych miesiącach planuje zatem walczyć G Data?

- Na pewno będziemy stawiać na programy stand alone (programy, które mamy ma dysku twardym, płycie lub pendrivie - przyp. redakcji), z pewnością nie będziemy pisać programów opierających swoje działanie na stałym połączeniu z internetem.

- Będziemy nadal współpracować z naszymi partnerami technicznymi, pracując nad jak najwcześniejszym wyłapywaniem wirusów, tzw. "zero day protection", czyli ochroną komputera w momencie, w którym wirus pojawił się w sieci.

- W kwietniu na niemieckim rynku pojawi się najnowsza wersja G Data Internet Security (wersja 2011) z m.in. polepszonym skanowaniem, lepszym interfejsem i szybszym pobieraniem aktualizacji. Polska wersja powinna pojawić się na rynku we wrześniu.

Sprzedawane na rynku smart fony biją na głowę swoją specyfikacją techniczną komputery sprzed kilku lat. Kiedy możemy zatem spodziewać się ataku na komórki?

- W Polsce na razie niewiele osób ma zaawansowane smartfony, a wszystkie aplikacje muszą zapytać o pozwolenie na instalację przed samym procesem. Zatem zagrożenie nie jest jeszcze duże. Sami myślimy o wypuszczeniu na rynek mobilnego oprogramowania antywirusowego, ale ten rok nie będzie jeszcze rokiem tego typu oprogramowania.

Komputerowe wirusy, podobnie jak te atakujące człowieka, z czasem ulegają mutacji. W przypadku wirusów komputerowych jest podobnie - jakich zagrożeń możemy się zatem spodziewać?

- Wirusy rzeczywiście ewoluują wraz z postępem techniki. Pierwszy wirus pojawił się w 1984 roku , a w 1988 roku pojawił się program umożliwiający tworzenie wirusów na komputery Atari ST. Wtedy nie wiedzieliśmy jeszcze, jak nazwać takie programy. Osobiście ze swoim pierwszym wirusem spotkałem się jeszcze pracując w serwisie komputerowym - wtedy wirusy przenosiły się dzięki dyskietkom.

- W najbliższym czasie groźne będą wirusy podszywające się pod aplikacje. Potencjalnie niebezpieczne są także portale społecznościowe, główne ze względu na łatwość, z jaką podajemy tam nasze prywatne dane, w tym hasła. To po prostu zły nawyk internautów.

Rozmawiał: Łukasz Kujawa

Dowiedz się więcej na temat: skanery | Łukasz | komputery | Wirusy | komputer

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje