Tanie latarki - fakty i mity

Lampka rowerowa widoczna tylko dla rowerzysty, dioda spalona po kilku uruchomieniach lub latarka rozładowana akurat „w tym” momencie? Lepiej uważać na lampki niewiadomej produkcji. Rozprawiamy się z pięcioma mitami o tanim oświetleniu.

MIT 1: Każda latarka świeci tak samo

Reklama

Od pewnego czasu producenci prześcigają się w licytacjach, który zaproponuje wyższą liczbę lumenów. Jednak w urządzeniach wątpliwego pochodzenia, wartość lumenów podana przez producenta często nie ma przełożenia na realnie emitowane światło. Żeby zaoszczędzić przy procesie produkcji, rezygnuje się z testów pozwalających określić faktyczną moc sprzętu. Efektem tego jest latarka, która zamiast obiecywanych 500 lumenów świeci z mocą prawie o połowę niższą.

FAKT: - Jeżeli chcemy, żeby sprzęt sprostał zadaniom do jakich chcemy go wykorzystać powinniśmy zwrócić uwagę na to, czy spełnia określone normy. Jedną z nich jest norma ANSI (American National Standards Institute) - mówi Cyprian Lemiech ekspert ds. oświetlenia przenośnego w firmie Mactronic. Żeby spełnić normę ANSI, produkt musi przejść szereg badań w autoryzowanych laboratoriach, dotyczących między innymi: ilości światła, maksymalnej intensywności wiązki, wodoodporności czy odporności na upadki.

MIT 2: Wszystkie latarki robi się z tych samych materiałów

W poszukiwaniu oszczędności niektórzy producenci korzystają z niskiej jakości komponentów. Przykładem mogą być tanie plastikowe obudowy. W efekcie czasami wystarczy upadek z małej wysokości, żeby uszkodzić albo całkowicie zniszczyć latarkę.

FAKT: Jeżeli kupiony sprzęt ma służyć przez długi czas i nie psuć się po kilkukrotnym użyciu, konieczne jest wykorzystywanie możliwie najlepszej jakości materiałów, a te dostępne są tylko u sprawdzonych producentów. Bez względu na to, czy do produkcji dobrej jakości latarki wykorzystano tworzywo sztuczne czy aluminium, musi ona być przede wszystkim trwała. Szukając naprawdę trwałego sprzętu, warto wybrać np. latarki wykonane z tzw. aluminium lotniczego. Jego zalety od dawna wykorzystywane są w m.in. w lotnictwie, przemyśle budowlanym, czy przy konstrukcji ciężarówek.

MIT 3: Im więcej diod LED w latarce, tym lepiej

Producenci "marketowych" latarek montują w swoich produktach stosunkowo dużo diod LED, jednocześnie zapewniając, że im więcej diod w latarce, tym jaśniej będzie ona świecić.

FAKT: Liczba diod LED w tanich produktach nie przekłada się bezpośrednio na ilość światła. Istotna jest za to konstrukcja odbłyśnika, zasilanie latarki, a także rodzaj zamontowanej diody. - Diody najlepszej jakości, takie jak Cree czy Nichia, mają obudowę z niezwykle trwałej żywicy epoksydowej, natomiast tańsze zamienniki wykorzystują słabej jakości materiał, który pod wpływem ciepła matowieje, przepuszczając zdecydowanie mniej światła - wyjaśnia Cyprian Lemiech.

MIT 4: Wybór zasilania latarki nie ma znaczenia

W wyścigu o klienta producenci taniego sprzętu oświetleniowego skupiają się przede wszystkim na cenie oraz ilości światła, zapominając całkowicie o komforcie użytkowania, jaki daje dobrze dobrane i wykonane zasilanie latarki.

FAKT: Rodzaj zasilania ma bezpośredni wpływ na to, jak długo latarka będzie świecić oraz na jej rozmiar i ciężar. Najpopularniejszymi technologiami zasilania są wymienne baterie (AA lub AAA) lub akumulatory litowo-jonowe. Przy podejmowaniu decyzji o zakupie konkretnego rodzaju latarki, ważny będzie cel, do jakiego będziemy jej używać. W przypadku sprzętu wykorzystywanego w terenie, z dala od źródła prądu, najlepiej sprawdzą się latarki zasilane bateriami litowo-jonowymi lub litowymi, które dobrze radzą sobie przy niższych temperaturach. Również baterie alkaliczne "markowe", które gwarantują bezpieczeństwo użytkownika, są dobrym wyborem.

MIT 5: Kupując tanią latarkę niczym nie ryzykuję

Jakość materiałów wykorzystywanych przez producentów latarek marketowych oraz stosowane technologie bardzo często nie podlegają żądnym procesom kontrolnym. Nie stanowiłoby to problemu, jeżeli jedynym zagrożeniem byłoby zbyt szybkie rozładowanie urządzenia.

FAKT: Wadliwie skonstruowane urządzenie może być niebezpieczne dla użytkownika  i jego otoczenia. Co jakiś czas możemy usłyszeć o akcjach wycofywania całych partii wadliwych sprzętów sprzedawanych za niewielkie pieniądze w marketach. - Bez względu na to, czy wracamy rowerem z pracy do domu, biegamy wieczorem po parku, czy bierzemy udział w rajdzie terenowym, oświetlenie będzie miało bezpośredni wpływ na nasze bezpieczeństwo. A to jest najważniejsze - podkreśla Cyprian Lemiech.

Niebezpieczeństwo może dotyczyć w szczególności stosowanych źródeł zasilania niewiadomego pochodzenia (zarówno baterie jak i akumulatory), których używanie może zakończyć się nawet wybuchem.


INTERIA.PL/informacje prasowe

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje