Defender - powali sprawcę i zrobi mu zdjęcie

Defender łączy tradycyjną metodę obrony z nowymi technologiami. Na pierwszy rzut oka to kolejny gaz pieprzowy, którym możemy psiknąć napastnikowi po oczach. Dodatkową zaletą Defendera jest jednak to, że zanim wystrzeli on gaz, robi także napastnikowi zdjęcie i od razu wzywa pomoc, wykorzystując do tego smartfona, z którym natychmiast się łączy.

Dzięki temu szanse na to, że sprawca zostanie złapany, wzrastają - służby porządkowe znają lokalizację, mają zdjęcie napastnika, więc od razu mogą wkroczyć do akcji. Defender ma też alarm dźwiękowy, dzięki czemu ofiara może narobić szumu, zwracając przy tym uwagę przechodniów. To też jest potrzebne.

Gadżet już odniósł sukces na portalu Indiegogo, gdzie zebrał ponad sto tysięcy dolarów. Za Defendera trzeba zapłacić 160 dolarów. W tej cenie dostajemy nie tylko podręcznego ochroniarza, ale też roczny dostęp do usługi, dzięki której zdjęcie napastnika błyskawicznie trafi do odpowiednich służb.

Reklama

Adam Bednarek

gadżetomania.pl

Gadżetomania.pl
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy