Narodziny cyfrówki

Ponad 30 lat temu inżynierowie z firmy Kodak opracowali prototyp pierwszego aparatu cyfrowego. O tym, jak powstawał, z jakich elementów został zbudowany, jak zapisywał i wyświetlał zdjęcia, rozmawiamy z jego twórcą - Steve'em Sassonem.

Steve Sasson - urodzony w 1950 roku. Inżynier elektryk, od 1973 roku pracownik sekcji badawczej w fi rmie Kodak. Brał udział w wielu projektach dotyczących obrazowania cyfrowego. W 1976 skonstruował pierwszy aparat cyfrowy o wymiarach 20x15x22,5 cm, ważący 3,9 kg.

Reklama

PC Format: Czy pamięta pan początki prac nad aparatem cyfrowym? Jak wpadł Pan na pomysł zastąpienia filmu elektronicznym sensorem?

Steve Sasson: To były lata 1974 - 1975. Dopiero zaczynałem pracę w Kodaku. Eksperymentowałem z nowym rodzajem urządzenia do obrazowania, jakim w tamtym czasie była matryca CCD. Jedyny dostępny wtedy model, firmy Fairchild, miał postać ramki liczącej 100x100 punktów światłoczułych. Obszar światłoczuły miał wymiary zaledwie 3x4 milimetry. Generowanie obrazu na jego powierzchni umożliwiały elementy optyczne ze zdemontowanej kamery standardu Super 8. Miałem już wtedy w głowie pomysł przenośnego urządzenia, które pozwoliłoby na zapis i odczyt statycznych obrazów bez wykorzystania filmu fotograficznego i klasycznych odbitek. Urządzenie, które powstało według tego pomysłu, nazwałem "elektroniczną kamerą". Potrafiła ona zapisać czarno-białe zdjęcie o rozdzielczości 0,01 megapiksela na taśmie magnetofonowej. Do odczytania zdjęcia z kasety służyło skonstruowane przez nas urządzenie, które interpolowało zdjęcie do 400 linii i pozwalało wyświetlić je na telewizorze. Konstrukcja "elektronicznej kamery" oraz urządzenia do odczytu zdjęć zajęła nam około roku. Po raz pierwszy zaprezentowaliśmy je na wewnętrznych pokazach Kodaka w 1976 roku.

Które elementy urządzenia było najtrudniej zaprojektować i wykonać?

Dużo trudności sprawiła nam praca z matrycą CCD. Do poprawnego działania urządzenia było potrzebnych 12 linii zasilających - każda o innej wartości napięcia. Przetwornik analogowo-cyfrowy oraz cyfrowa pamięć, które wchodziły w skład "elektronicznej kamery", były zupełną nowością. Wymagały bardzo dokładnego odmierzania czasu, aby poprawnie zarejestrować i zapisać obraz w czasie 50 milisekund. Roboczo obraz był zapisywany na kasecie magnetofonowej, która potrzebowała 23 minut na nagranie 10 tysięcy pikseli przechowywanych w pamięci kamery. 16 niklowo-kadmowych baterii typu AA zasilało całe urządzenie. Chyba największym wyzwaniem było upakowanie tych wszystkich eksperymentalnych, elektronicznych elementów w obudowie, którą można przenosić, a jednocześnie pozostawienie możliwości ingerowania w konstrukcję kamery i ewentualnej wymiany uszkodzonych elementów. Dlatego prototyp urządzenia był rozkładany.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje