Czy warto kupić iPoda?

Testujemy iPoda najnowszej generacji i zastanawiamy się, czy warto samemu zaopatrzyć się w takie urządzenie.

Gwiazdy Hollywood są znane z wielu dziwactw. Kiedy Gwyneth Paltrow nazwała swoją córkę Apple, na cześć firmy, która wyprodukowała jej ulubiony odtwarzacz muzyczny, można to było uznać za kolejny kaprys kogoś popularnego. Jednak nie jest to takie proste. Niezależnie od różnych opinii, firma Apple zmieniła oblicze dystrybucji muzyki. Steve Jobs, w październiku 2001 roku, zaprezentował światu pierwszą, z dzisiejszego punktu widzenia dość toporną, wersję iPoda. Potem akcja miała się potoczyć błyskawicznie, a odtwarzacz Apple zdobywał coraz to nowych wielbicieli.

Reklama

Od jakiegoś czasu iPody są oficjalnie dostępne i w naszym kraju, tak więc postanowiliśmy się przyjrzeć iPodowi video z 80 gigabajtowym dyskiem. Oto nasze przemyślenia.

360 stopni iPoda

Po pierwsze iPod video to tak naprawdę iPod 5G (piąta generacja), który wyróżnia się w stosunku do swoich poprzedników możliwością odtwarzania plików wideo. Na potrzeby testu będziemy jednak używać powszechnie przyjętej nazwy iPod video.

Pierwszy iPod video został zaprezentowany we wrześniu 2005 roku, rok później do sprzedaży trafiła nowsza wersja (tak zwany iPod 5.5G). Przyszło nam przetestować ten najświeższy model i - w razie ewentualnego zakupu - warto raczej zainteresować się generacją 5.5. Opcja z roku 2005 miała znacznie bardziej energochłonny akumulator oraz trochę gorszej jakości wyświetlacz (problem z kontrastem). Natomiast "prawdziwa" szósta generacja nadejdzie dopiero z - zapowiedzianym na Macworld - iPhone.

Po wypakowaniu iPoda z gustownego pudełka naszym oczom ukazuje się... iPod jak każdy inny. Nie przez przypadek wiele osób nazywa ten model "iPodem z funkcją wideo". Rzeczywiście, sam design nie odbiega od wcześniejszych modeli iPoda. Urządzenie ma 2,5-calowy wyświetlacz o rozdzielczości 320 na 240 pikseli. Nie zabrakło także charakterystycznej, i bez wątpienia udanej, "korby" za pomocą której poruszamy się po menu. "Click wheel", jak określa je Apple, pozwala na łatwe i przyjemne korzystanie z funkcji urządzenia. Tutaj rzeczywiście nie można mieć jakichkolwiek zarzutów, aczkolwiek "Click wheel" jest dość wrażliwe i wymaga czasu, aby się do niego przyzwyczaić.

Znacznie więcej obiekcji można mieć do samego zakupionego zestawu. Oprócz iPoda (oraz "sakiewki" na nasz odtwarzacz) dostajemy słuchawki o niezłej jakości, szczególnie jak na poziom firmowych słuchawek w playerach, a także kabel USB 2.0. I to by było w gruncie rzeczy tyle. Nie ma w zestawie ładowarki sieciowej, a ponieważ słuchawki nie pełnią roli anteny - nie ma również mowy o tunerze FM. iPod video to odtwarzacz multimedialny, można go bez problemu podłączyć do wieży albo odbiornika TV. Także i w tym przypadku nie znajdziemy jednak stosownych kabli. Wszystko należy dokupić na własną rękę. Konieczność zaopatrywania się samemu w dodatkowy osprzęt jest jednym z najczęstszych zarzutów wobec rodziny iPodów.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje