Laureaci

Jan Kamiński, Rębiska

Problem ze strzyżeniem w mojej rodzinie polega na ilości głów (mam siedmiu synów), różnorodnością pomysłów na fryzurę i specyfiką włosów ( niby jedna rodzina, a włosy tak różne- od miękkich loków do twardej "szczecinki")., Nowa maszynka do strzyżenia włosów Philips Series 9000  była strzałem w dziesiątkę, bo rozwiązała bezproblemowo każdy z tych kłopotów.

Łatwość obsługi połączona z precyzją ciecia sprawiła, że starsi chłopcy zdecydowali się zrezygnować z ojcowskich usług fryzjerskich  i swoimi  fryzurami zajmuj a się samodzielnie. Co za ulga w ilości domowych obowiązków! Ale to nie wszystko. Dzięki technologii DualCut, (połączeniu dwustronnie naostrzonego elementu tnącego i zmniejszonego tarcia) mój najmłodszy synek, który zwykle rozpaczał straszliwie sadzany  przed łazienkowym lustrem w celu postrzyżyn teraz, kiedy tata zaopatrzony Philips Series 9000  podejmuje próbę przywrócenie  mu chłopięcego wyglądu poprzez skrócenie delikatnych loczków obserwuje tylko z uwagą moje działania.

Nawet jego mięciutkie włosy dają się łatwo obciąć przy pomocy Philips Series 9000. Zresztą i trudne do obcięcia, grube włosy moich gimnazjalistów poddaj się  łatwo nowej  strzyżarce. Mówiąc wprost - uważam, że Philips Series 9000  posiada same zalety i jest świetnym rodzinnym rozwiązaniem.

Katarzyna Jedynak, Warszawa
Po otrzymaniu strzyżarki mąż, chcąc doświadczyć pełnego zakresu jej możliwości, do ostatniej chwili, choć już zapuszczony, jeszcze przez dodatkowe prawie dwa tygodnie "hodował" to, co za chwilę będzie przedmiotem pokazu oczekiwanej wirtuozerii Philipsa Series 9000.

Reklama

Już niebawem wyjdzie na jaw, cóż ów "magik" potrafić zdziałać ponad to, co oferują inne maszynki do strzyżenia. Czy chwytliwa reklama odzwierciedla rzeczywistość, czy to tylko iluzja?

Sprzęt trafił w moje ręce. Muszę przyznać, że jest zgrabny, ergonomiczny, lekki. Wymuskana przez projektantów gładka kibić Philipsa to m.in. efekt zastosowania minimalistycznych nierówności bryły - z przodu niemalże niewyczuwalny przycisk "włącz/wyłącz", na rewersie - przycisk odłączania głowicy.

Innowacyjny w pomyśle sposób regulacji długości strzyżenia to raptem wydłużone płaskie pole dotykowe, reagujące na muskanie salwami rozpalających się (bądź gasnących) niebieskich "świetlików", zmieniającą się stosowną wartością na cyfrowym cyferblacie i mobilnością długości ostrzy . Godności dodaje Philipsowi stonowana srebrno-czarna kolorystyka o iście męskim charakterze.

Po naładowaniu baterii i włączeniu urządzenia dał się słyszeć miły dla ucha miarowy ton.

Jako, że nie można sądzić po wyglądzie, a dnia chwalić przed zachodem słońca, więc wzięliśmy się do roboty, wyszliśmy naprzeciw nieuniknionemu - czyli wydostaniu zniewolonego męża z mającego znamiona despotyzmu wszechwładnego buszu, w jaki się zapuścił.

Panią sytuacji uczynił mnie - sam, jak stwierdził, zdąży się jeszcze samodzielnie nastrzyc. Na początek będzie się mógł całkowicie skupić na podpowiadaniu na temat oczekiwanej długości poszczególnych partii włosów i odczuciach przy strzyżeniu.

Z obecnej długości, ok. 6-centymetrowych włosów, mam za zadanie zejść do dokładnie 6,3 mm (taką możliwość daje precyzja maszynki) i stopniowo cieniować boki i tył głowy do 3,1 mm.

Skoro mam wolną rękę, a liczy się efekt końcowy ... popastwię się trochę nad jego włosami, szatkując je na najprzeróżniejsze, wymyślne sposoby, testując przy okazji sprzęt.

Po muśnięciu pola dotykowego i dokonaniu pierwszych ustawień, biorę się strzyżenia. Już pierwsze pociągnięcia informują, że strzyżenie będzie niebywale proste - (tytanowe) ostrza niemalże nie znając oporu suną siekąc napotkane włosie do długości 4 cm. Przy skracaniu fryzury o dalsze 0,8 mm postanawiam użyć funkcji turbo... Efekt? Doprawdy zauważalny.

Kolejne skracanie o 0,5 mm (!), o 12 mm, o 5 mm, ..., to czysta przyjemność i dla strzygącego i dla strzyżonego. Nawet wicherki na szczycie głowy, od zawsze stanowiące konieczność dłuższych pielęgnacji, widząc nieprzejednanego przeciwnika - idą na współpracę.

Muszę przyznać, że zastosowane w urządzeniu technologie nie są czczym wymysłem, ale rzeczywistym udogodnieniem. Tnie się precyzyjnie i szybko (wedle woli można jeszcze szybciej).

Oczywiście, jednym zabiegiem nie sposób zamęczyć urządzenia pozbawiając go całej energii skumulowanej w baterii. To, na jak długo wystarczy energii, jak tytan będzie ukrócał chwilowe panowanie nad opanowanym obszarem przez włosy, jak będzie wyglądała żonglerka w postanowieniach "jaką by tu dziś zaadoptować długość", czy samodzielne strzyżenie jest równie banalne, ... będzie wiadomo przy kolejnych domowych zabiegach fryzjerskich.

Wiem jedno - wszystko to, co wcześniej wyczytałam, a mogłam się naocznie i namacalnie przekonać o funkcjonalności Philipsa Series 9000, to nie iluzja...

Michał Mazurek, Międzyrzec Podlaski

Uśmiech losu sprawił, że miałem okazję przetestować strzyżarkę Philips HC9450/15 (Series 9000) biorąc udział w konkursie Interii.

Sam w to nie wierząc mam tylko pozytywne odczucia odnośnie do tego sprzętu.

Bardzo ostre tytanowe ostrza wzbogacone możliwością ustawienia długości z dokładnością cięcia do 0,1 mm  dzięki funkcji Digital Swipe robią bardzo dobre wrażenie. Tylko 3 nakładki do regulacji długości są praktyczne, bo nie trzeba ich 10ciu z często niepasującymi nam długościami.

Szybka praca maszynki, intuicyjna obsługa, czytelny panel sprawia, że każdy bez problemu odnajdzie się w obsłudze strzyżarki Philipsa. I to wszystko okraszone "bezprzewodowością" z wytrzymałym akumulatorem, który pracuje 2 godziny po jednym ładowaniu 60 minutowym jest czymś co w mojej przygodzie z maszynkami do włosów jest bardzo istotne.

W czasie testów ostrzygłem sam siebie i jeszcze kilka innych osób. Nie dostrzegłem żadnych wad i problemów. Bardzo ładny, energonomiczny wygląd tego cacka,  to też ważna sprawa rzecz jasna.

Domyślam się, że moja opinia brzmi jak spot reklamowy, ale takie mam odczucia. Od strzyżarki do włosów oczekuję, że będzie ostra, bezprzewodowa z dobrym wyborem długości cięcia i miała przyzwoity wygląd. Ta maszynka to posiada, więc mam tylko nadzieję, że posłuży mi długi czas.

Izabela Ciara, Warszawa-Wesoła

Otrzymaną maszynkę Philips Series 9000 złożyłam na ręce męża. W końcu to on ma wyglądać jak człowiek...

Używana do dziś strzyżarka ledwie powłóczyła ostrzami, więc nowy nabytek, mający zresztą tak wiele funkcji i możliwości, spadł mu z nieba. Czym prędzej strzyżarkę rozpakował, obejrzał z każdej strony, cmoknął z zadowoleniem, podłączył do prądu i czekał, aż się naładuje. Nie trwało to długo.

Niestety, nie mogłam mu towarzyszyć przy dokonywaniu samodzielnego ścięcia (włosów na głowie), do czego był wprawiony, gdyż w międzyczasie musiałam się zająć innymi obowiązkami domowymi. Zostawiłam go w łazience...

Po pewnym czasie dało się słyszeć pomrukiwanie połączone z zakłopotaniem. Z późniejszej relacji wynikało, że choć niejedną strzyżarkę miał już w rękach, to wpadł w konsternację, jaką by tu wybrać długość włosów do skrócenia. Tylu setek możliwości nie sposób sprawdzić, przynajmniej na raz. W dodatku manualne działania przy wyborze długości sprowadzały się jedynie do przesuwania palcem po polu dotykowym. Każdej zmianie towarzyszyły rozpalające się na niebiesko diody oraz pojawiająca się wybrana wartość cyfrowa (która nieopatrznie się nie zmieni podczas cięcia!).

Później dało się słyszeć dalsze nieartykułowane dźwięki, które kojarzyły mi się z odczuwaniem  przyjemności, a w tle cichy, przyjemny, jednostajny odgłos pracującej maszynki. Później dowiedziałam się, że sprzęt przyjemnie leży w dłoni. Każde kolejne pociągnięcie skutecznie, szybko i lekko ścina kolejną partię włosów. Odpowiadają za to, z czym można się było zapoznać, tak nowatorskie rozwiązania jak, IntelliCut (precyzja i kontrola), DualCut (2x szybsze strzyżenie), funkcja turbo, czy tytanowe ostrza. Oczywiście nazwy nazwami, ale to realna funkcjonalność urządzenia może potwierdzać, że rzeczywiście w ucieleśnionym opakowaniu, opatrzonym nazwą Philips Series 9000, mieści się niezwykła myśl techniczna.

Oczywiście mąż miał później trochę roboty przy sprzątaniu ściętych włosów, ale skoro próbował je ciąć na różne długości, takie jak 0,5 mm, to trudno się dziwić.

Mąż będzie mógł przez długi czas testować urządzenie, robiąc to na różne sposoby. Pewnie to, co było dla niego na początku novum, stanie się dla niego czymś normalnym, stanowiąc wyznacznik dla kolejnych produktów w zakresie innowacyjnych rozwiązań.

Rafał Linder, Rybnik

Strzyżarka Philips  HC9450/15 z panelem dotykowym jest znacznie lepszej jakości w porównaniu do sprzętu, którego używałem dotychczas również firmy Philips. Przyjemny design, dobrze dobrane i spasowane materiały to jednak nic w porównaniu do tego, oraz rewelacyjna wyprofilowana cała obudowa gdzie dopasowuje się do każdej dłoni. Strzyżarkę można chwycić na kilka, a może i nawet kilkanaście sposobów i w każdym z tych przypadków sprzęt będzie leżał w dłoni pewnie i wygodnie.

Wszystkie elementy strzyżarki zaprojektowano i wykonano bardzo poprawnie.

Czyszczenie strzyżarki za pomocą dostarczanego w komplecie pędzelka jest bardzo proste.

Aby właśnie wyczyścić maszynkę służy do tego przycisk na obudowie, który ułatwia czyszczenie urządzenia. Regulacja długości strzyżenia odbywa się za pomocą powierzchni umieszczonej pod ekranem i przyciskiem "M". Dotykając palcem przesuwamy w górę lub w dół. Ekran ożywia się, wyświetlając z dokładnością do 0,1 mm wysunięcie nakładek, a pole dotykowe podświetlają po bokach niebieskawe paski gdzie bardzo przyjemne jest dla oczu. Strzyżarkę możemy obcinać się co 0,1 mm a każda zmiana ustawienia jest potwierdzana delikatną wibracją.

Umieszczony nad polem dotykowym przycisk "M" odpowiada on za wywoływanie lub zapisywanie pamięci ustawień, przy czym dostępne są trzy pozycje dla każdej z trzech dostępnych w zestawie nakładek, gdzie w rezultacie mamy aż 9 różnych długości. W opakowaniu dostaniemy w sumie 3 solidne nakładki wykonane z tworzywa sztucznego  od 1 mm do 7 mm, od 7 mm do 24 mm oraz od 24 mm do 42 mm. Tytanowe ostrza i technologia DualCut (technologia, która stanowi połączenie dwustronnie naostrzonego elementu tnącego i zmniejszonego tarcia), oraz funkcja Turbo, która automatycznie zmienia prędkość strzyżenia w kontakcie z grubym włosem dają taki niesamowity. Każde cięcie maszynką jest łatwe, włosy  idealnie trafiają równo pod ostrze.

Podczas pracy urządzenia nie jest to urządzenie bezgłośne, ale jest zdecydowanie cichsze od popularnych, niedrogich maszynek do strzyżenia, a do tego nie drży w trakcie cięcia. Dużym plusem jest także, że po długim użytkowaniu strzyżarki nie nagrzewa się gdzie w innych maszynkach widniał ten mankament. Strzyżarka Philips  HC9450/15 ładuje się  około 1 godziny (zalecane przez producenta) wystarcza nam na około 120 minut cięcia.

Strzyżarka Philips  HC9450/15 z panelem dotykowym z pracy użytkowania wywiązuje się wzorowo. Jest wygodna i właściwie wyważona, dobrze wykonana, ma kilka gadżetów i kilka idealnych funkcji, które faktycznie są przydatne nam podczas cięcia. Strzyżarka przede wszystkim strzyże jak powinna, a to najważniejszy punkt kulminacyjny.

Dziwnie zabrzmiałoby wprawdzie anegdota, ale maszynka do cięcia włosów Philips HC9450/15, zmieniła moje życie jak i wizję patrzenia na tego typu sprzęty gadżeciarskie.

materiały promocyjne

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje